Radovan Ivsic, europejski surrealista

Artykuł opublikowany 18 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 18 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Dla Radovana Ivsica, swoistego dinozaura surrealizmu, XX wiek upłynął pod znakiem poezji, dramaturgii i zaangażowania politycznego. Na czas krótkiego odpoczynku w Brukseli ten przybrany paryżanin wraca do swojego życia europejskiego wypełnionego w równej mierze tym co najlepsze jak i tym co najgorsze.

"Kolory otaczają mnie i wzburzają mną". To zdanie stało się dewizą Radovana Ivsica. Ubrany w rzucający się w oczy żółty fluorescencyjny krawat będący odzwierciedleniem jego wiecznej młodości, francusko-chorwacki poeta wziął właśnie udział w brukselskiej manifestacji kulturalnej poświęconej Rumunii. Po uwolnieniu się od przyjaciół i wielbicieli, zaprasza mnie do swojego stołu. Szczupły, 84-letni mężczyzna w czarnym garniturze nie zrezygnował ze swej półdługiej ekscentrycznej fryzury. Poeta i dramaturg ceniony przez André Bretona, "mistrz" jak go nazywali niektórzy, należy do wymierającego gatunku, tak jak jego przyjaciel rumuńsiego pochodzenia Eugene Ionesco, ojciec teatru absurdu.

Poeta dekadencki

Urodzony w 1921 roku w Zagrzebiu, w wieku 16 lat odkrywa Paryż. Rok później, w 1938, jako student z Grenoble udaje się do Orange na festiwal Chorégies. Wystawiana przez Comédie Française sztuka Sofoklesa "zauroczyła go do tego stopnia, że postanowił całkowicie poświęcić się teatrowi". Po powrocie do Jugosławii, próbuje zrealizować swoje zamierzenie, ale II Wojna Światowa szybko mu to uniemożliwia. Od 1941 do 1945 roku, nacjonalistyczny reżim neofaszystowski Oustachi rządzi Chorwacją. W oczach władzy Ivsic ucieleśnia "apostoła sztuki dekadenckiej". Jego wiersz "Narcyz" jest zakazany od 1942 r a sztuka "Król Gordogane" (1943) na wystawienie będzie musiała poczekać ponad 10 lat, gdyż Radovan Ivsic nie zazna więcej szczęścia za czasów Socjalistycznej Republiki Federalnej Tito. "Podczas gdy faszyści wydali mi akt zakazu, komuniści byli dużo zręczniejsi : udawało im się zwykle zakazać bez zakazywania", wtrąca. Z powodu braku wolności słowa, Ivsic woli zająć się tłumaczeniem klasyki literatury francuskiej na chorwacki, a w 1954 r wyjeżdża definitynie do Paryża. "Z radością opuściłem Jugosławię rządzoną przez Tito, który zaadaptował system stalinowski, socrealizm, nazwijcie go jak chcecie… istnieje tysiąc nazw na określenie tego samego horroru."

Paryż, rok 1950

Zaraz po przeprowadzeniu się do Paryża, Ivsica spotkało "ogromne szczęście poznania przypadkowo jednego z wielkich poetów surrealistycznych, Benjamina Péreta." André Breton olśniony sztuką "Króla Gordogana", nakłania jej autora do dołączenia do ich kierunku artystycznego. Od tego momentu Ivsic ma bezpośredni kontakt nie tylko z wyżej wymienionymi artystami, ale także z czeskim malarzem Toyenem oraz hiszpańskim Miro. W latch 50-tych kawiarnia "Le Cyrano" na Monmartrze staje się miejscem codziennych spotkań grupy surrealistycznej. Trwa to do roku 1969, końca ruchu, a ściślej mówiąć jego "zawieszenia". Kiedy pytamy go, czy dobrze się czuje w roli ostatniego wielkiego surrealisty, Ivsic zwierza się melancholicznie: "Nie mogę nazwać się surrealistą, kiedy wszyscy uważają się surrealistami od kiedy kierunek zniknął".

Proeuropejski od samego początku, nasz gość obserwuje Wspólnotę z uwagą, ale też nie bez niepokoju : "Nie boję się Unii Europejskiej, nawet jeśli nie należy zapominać, że to w Europie miała swoje źródło duża liczba katastrof". Ivsic przypomina, że Europejczycy dokonywali eksterminacji, kolonizowali oraz wynaleźli bombę atomową. Postawa UE wobec wojny w Chorwacji i w Bośnii i Hercegowinie z pewnością wpłynęła na jego opinię. "Jak nie oskarżać Europy, która nie podjęła działań przeciw masakrze w Vukovarze i w Srebrnicy!", oburza się Ivsic. A co można powiedzieć o miejscu na marginesie UE jakie zajmuje aktualnie Chorwacja? "Chorwaci są Europejczykami; wydaje mi się po prostu nienormalne, że nie są jeszcze członkiem Wspólnoty. To niesprawiedliwość!" Mit Europy pacyfistycznej w oczach poety najwidocznej stracił swój blask.

Bez niewolniczych zależności

Ivsic nie chce zresztą sprowadzać świata do Europy. Jugosławianin z pochodzenia, dziś jednocześnie Francuz i Chorwat, poeta, włada wieloma językami, między innymi włoskim, niemieckim, angielskim i rosyjskim. "Mały naród musi znać języki obce", podkreśla uparcie. Co się zaś tyczy jego zaangażowania obywatelskiego, pomimo iż zapewnia, że "ucieka przed politykami", artysta przyznaje, że wszystkie jego dzieła są głęboko polityczne na kształt "Króla Gordogana", napisanego podczas okupacji niemieckiej i stawiającego problem władzy i dobrowolnej niewoli. Odrzuca chwałę i wyróżnienia literackie: "uważam za niegodne że człowiek, jakim jest Ionesco, zasiada w Académie française. Od tego momentu nasze kontakty urwały się". Ostatecznie, Ivsica najbardziej interesuje miejsce człowieka we współczesnym świecie. "To co się dzieje w Iraku, ekologia, bomba atomowa... w tym tkwią prawdziwe problemy. Trzeba stawiać opór temu światu." Mijające lata nie osłabiły buntu Ivsica: "W Chorwacji ludzie umierają z głodu i żyją z marnych emerytur, jak w wielu innych krajach Wschodu, gdzie przepaść między bogatymi i biednymi wciąż się pogłębia. Nie wspominającnic o Chinach..." Niespokojny i równocześnie uspakajający Radovan Ivsic chce nadal wierzyć w moc powiedzenia "nie", przypominając, że "wolność słowa jest najważniejsza".