Raport Sterna: kurcząca się globalna ekonomia

Artykuł opublikowany 18 grudnia 2006
Artykuł opublikowany 18 grudnia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Coraz więcej i więcej europejskich polityków szuka punktu zaczepienia we wzrastającym zainteresowaniu wyborców kwestią środowiska naturalnego. Czy ekologia współgra z polityką, czy jest to tylko najnowszy chwyt marketingowy?

Ponad trzydzieści lat temu jedynie niewielka grupka polityków, głównie Zielonych słuchała naukowców którzy podnieśli alarm na temat niebezpieczeństw związanych z globalnym ociepleniem.

Obecnie to niebezpieczeństwo zostało okrzyknięte "najpoważniejszym zagrożeniem dla przyszłości i dobrobytu całego świata" zgodnie z brytyjskimi badaniami opinii publicznej przeprowadzonymi przez Ipsos Mori we wrześniu 2006. Poprzedni wiceprezydent USA Al Gore oraz ikona francuskiej ekologii Nicolas Hulot, są kluczowymi postaciami na ekologicznej scenie, które ożywiają i popularyzują debatę.

Publikacja październikowego Raportu Sterna, w którym eksperci debatują nad ekonomiką zmian klimatycznych, zapoczątkowała dalsze zmiany w świadomości. Od tego czasu globalne ocieplenie wystrzeliło na sam środek politycznej areny. Potrzebujemy więcej odpowiedzialnych przywódców, odpowiedziały media stosownie do sytuacji.

Bezduszna debata

Polityka ochrony środowiska nie jest łatwa do sprzedania. Jednak wraz ze zmianami opinii publicznej, kwestie ekologiczne są włączane w pierwszoplanowe debaty polityczne w całej Europie.

Na przykład we Francji "pakt ekologiczny" Nicolasa Hulota będzie dążył do nadania sprawie ochrony środowiska jak najwyższej rangi w trakcie kampanii prezydenckiej w 2007. Przez nacisk na potencjalnych kandydatów, aby przywrócili podatek od emisji dwutlenku węgla oraz nalegając na utworzenie stanowiska "wicepremiera ds. zrównoważonego rozwoju", Hulot zabiega o silniejsze powiązanie ekologii z polityką. Sondaż Ifop dla francuskiej gazety "Journal du Dimanche" wykazał, że 66% Francuzów uważa Nicolasa Hulot za najważniejszy głos w sprawie ochrony środowiska naturalnego. 43% ma nadzieję, że Hulot osobiście wystąpi jako kandydat w wyborach w 2007 roku. Kandydatka socjalistów Ségolene Royal, oraz konserwatysta Nicolas Sarkozy również wskakują na tego samego konika. "Zaproponowaliśmy własny program ochrony środowiska, przed ekologicznym paktem Pana Hulot", stanowczo twierdzi Jean-Louis Bianco, rzecznik Ségolene Royal. Ci dwaj, główni oponenci tej kampanii, również zmieniają punkt zainteresowania.

W Wielkiej Brytanii kwestie ochrony środowiska zostały zepchnięte na dalszy plan w powszechnych wyborach w 2005. Teraz grają pierwszoplanową rolę w wyścigu konserwatysty Davida Camerona na Downing Street. Dla odmiany w Niemczech kanclerz Angela Merkel, wcześniej adwokat polityki Zielonych, złagodziła swoje stanowisko w trakcie walki o ożywienie będącej w zastoju ekonomii kraju. W demokracjach Europy Wschodniej kwestie ochrony środowiska nie są postrzegane wśród spraw politycznych jako pierwszoplanowe. "Ludzie wciąż jeszcze zmagają się z wysokim bezrobociem. W tym samym czasie ich rządy są zajęte doganianiem Zachodu pod względem ekonomicznym", twierdzi Petya Hristova, Bułgarska studentka na IEP w Paryżu.

Globalne ocieplenie: źródło politycznej hipokryzji czy szczerej woli?

18 lat temu, Jonathan Porrit, członek komisji zrównoważonego rozwoju brytyjskiego rządu napisał, że "Niezbędna współpraca międzynarodowa, świadomość i solidarność objawia się jedynie w obliczu wielkiej katastrofy". "Naukowcy praktycznie wołają wielkim głosem z dachów naszych domów", głosi fragment filmu Ala Gore "Niewygodna prawda", "ale systemy polityczne na całym świecie zachowują dystans, ponieważ prawda jest niewygodna. Nie chcą pogodzić się z faktem, że to już jest nakaz moralny", mówi Porrit. Obecnie politycy są pod presją, muszą dokonać niezbędnych zmian. Sam Nicolas Hulot jest przekonany, że polityka europejska zmienia się na korzyść.

Krytycy USA, tacy jak publicysta Robert Samuelson, oskarża polityków europejskich o udawanie chęci ocalenia planety. Rzekomo robią oni niewiele więcej ponad krytykę rządu USA za odmowę podpisania protokołu z Kyoto. Wiele państw europejskich już jest bliskich przekroczenia założeń z Kyoto na lata 2008-2012. Dlatego właśnie Komisja Europejska skrytykowała dziewięć na dziesięć krajów, które w tym miesiącu podały swoje propozycje planów handlowych dotyczące zmniejszenia emisji CO2.

Zbiorowa mobilizacja

"Tylko dzięki nauce oraz technologii będzie można znaleźć odpowiedź na zmiany klimatyczne", twierdzi brytyjski socjolog Anthony Giddens, jednogłośnie z francuskim ekonomistą Jacquesem Attali. "Jest również istotne, aby stworzyć motywację", nalega minister spraw zagranicznych Norwegii Jonas Gahr Store. Jedynie zachowanie zwykłych ludzi może tak naprawdę zmienić sytuację. "Tak długo, jak ryzyko związane z globalnym ociepleniem nie będzie oczywiste dla wszystkich polityków, od lewej do prawej strony sceny politycznej, publiczność będzie miała wątpliwości", twierdzi Hulot.

Zatem, w rękach polityków spod wielu różnych kolorów pozostaje zmobilizowanie powszechnej mocy sprawczej. Wielu z nich obecnie zgadza się z Jonathanem Porrit, że "środowisko naturalne nie może spędzić następnych trzydziestu lat, wchodząc i wychodząc z mody". "Odkładając na bok strategie marketingowe, jeśli tacy ludzie jak Nicolas Hulot mogą pomóc w mobilizacji polityków oraz opinii publicznej, to dobrze się składa", mówi francuski ekonomista i zwolennik Degrowth Economics Serge Latouche. Al Gore dodaje ostatnie słowo: "W demokracji wola polityczna jest surowcem odnawialnym".