Raz przestaniesz, więcej nie spróbujesz: Węgry wprowadzają chips-podatek

Artykuł opublikowany 30 stycznia 2014
Artykuł opublikowany 30 stycznia 2014

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Koniec z chipsami! Kanapowe lenie oglądające węgierską TV powinny zostać przepędzone przez podatek zdrowotny od niezdrowych nawyków żywieniowych.

Kto chce sobie wyrobić pogląd na temat stanu fizycznego Węgier, powinien latem odwiedzić węgierskie plaże. Ustalono, że otyłość u węgierskich mężczyzn powyżej czterdziestki jest symbolem statusu. Można powiedzieć, że jeśli się nie ma brzucha, nie jest się mężczyzną.

Tak samo w restauracjach i budkach z jedzeniem można otrzymać wyjaśnienie dotyczące nadwagi wielu Węgrów. Warzywa? A gdzie tam! Sałatka? Pudło. Zamiast tego jest zupa fasolowa z golonką, sznycel po cygańsku z dużą ilością czosnku i skórką słoniny na wierzchu. Naturalnie nie może zabraknąć obowiązkowego gulaszu z flaków.

Najważniejsza rzecz – mięso!

W dużej mierze stan zdrowia Węgrów w porównaniu do europejskiego jest zły z powodu ich ociekającej tłuszczem, ciężkostrawnej kuchni. Lekarka Roza Adany pokazuje mizerny stan zdrowia Madziarów na następującym przykładzie.  Na Węgrzech ponad trzy razy więcej kobiet i mężczyzn umiera na choroby serca i naczyń krwionośnych niż w przeciętnych krajach europejskich. Wypadki śmiertelne, których przyczyną są choroby organów trawiennych, występują 5,5 razy częściej u węgierskich mężczyzn i 4,4 razy częściej u węgierskich kobiet niż przeciętnie w Europie.

W obliczu tej sytuacji rząd Wiktora Orbana obrał sobie za cel wytępić niezdrowe nawyki żywieniowe Węgrów. Chce to uczynić za pomocą tzw. chips-podatku, który wszedł w życie 1 września. Myli się ten, kto tymczasem myślał, że nowa opłata zdrowia publicznego, jak ją oficjalnie nazwano, zostanie zastosowana właśnie przy ekstremalnie tłustych i ciężkostrawnych potrawach jak, sznycel po cygańsku.

Droższe będą przede wszystkim słodzone napoje, pieczywo i przekąski, takie jak chipsy i czekolada z wysoką zawartością cukru. Fiskus doliczy do keksów i paczkowanego ciasta 40 centów za kilogram, a do chipsów 80. Od września za litr energetyków Węgrzy muszą zapłacić zaledwie jedno euro więcej za litr. Według planów rządu przychody z chips-podatku powinny zasilić zrujnowany, słaby finansowo węgierski system opieki zdrowotnej.

Rumuński podatek od burgerów poniósł klęskę

Jedynie węgierski przemysł spożywczy od początku nie może doszukać się możliwych pozytywnych działań chips-podatku. Według zrzeszenia węgierskich marek skutkiem chips-podatku będzie zamknięcie do końca roku co najmniej czterech węgierskich fabryk przemysłu spożywczego.  Ok. 2 tys. ludzi grozi utrata pracy i to przy już i tak wysokim stopniu bezrobocia, wynoszącym 10,8-%.

W ubiegłych latach w Rumunii podobny podatek poniósł klęskę, bo w przeciwnym razie produkty żywnościowe byłyby zbyt drogie. Także na Węgrzech ceny w supermarketach są wysokie. Dlatego wielu Madziarów żyjących na węgiersko-austriackiej granicy jeździ regularnie na zakupy do zachodniego sąsiada, u którego produkty żywnościowe mają wyraźnie korzystniejsze ceny. Przy tym Węgrzy przeciętnie zarabiają 1165 euro brutto, czyli o wiele mniej niż średnio w Europie. Według ankiety instytutu badania rynku Szinapszis Piackutato dwie trzecie Węgrów uznaje wprowadzenie chips-podatku. Zgodnie z innym sondażem większość ankietowanych odpowiedziała, że nie zważając na chips-podatek, nie chce odstąpić od swoich dotychczasowych nawyków żywieniowych.

Recepta: chipsy domowej roboty obok tych opodatkowanych

 Autor tego artykułu, Peter Bognar, jest członkiem wschodnioeuropejskiej korespondenckiej strony internetowej n-ost.

Il­ustracje: Ho­me­pa­ge (cc)co­de­_mar­tial/flickr; ukrywac? (cc)coxy/flickr; Video (cc)KFCHun­ga­ry/YouTu­be