Reżim unicestwia jednostkę. Uwieczniłem to.

Artykuł opublikowany 20 grudnia 2006
Artykuł opublikowany 20 grudnia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Pierpaolo Koss, jeden z niewielu zachodnich artystów tworzących w najbardziej hermetycznym kraju na świecie.

Kim's House - Montaje fotográfico de Pier Paolo KossBroń atomowa, inspekcje, eksperymenty. W kronikach Korei Północnej artystyczna perspektywa jest często zaniedbywana. Ale aby zrozumieć absurdalny wymiar i surrealizm reżimu, który przygotowuje się do powrotu do stołu negocjatorów już 18 grudnia 2006, nie można nie mówić o "całkowitej" propagandzie skierowanej ku czczeniu Kim Il-Songa, Drogiego Przywódcy, "założyciela partii", zmarłego w 1994, i obecnie rządzącego syna Kim Dzong-Ila. Pierpaolo Koss, choreograf, reżyser i fotograf uwiecznia rodzaju reżim podczas podróży w odległym 1992 roku za pośrednictwem serii zdjęć i filmów pokazanych dopiero niedawno, bo 28 października 2006 w Barcelonie. Dotarliśmy do niego telefonicznie w Genui.

Czy mógłby Pan sprecyzować okoliczności swojej podróży do Korei Północnej?

Zostałem wysłany w 1992 roku do Korei Północnej, nie bez mojego wielkiego zaskoczenia, na zjazd poświęcony pisarstwu scenicznemu i przygotowaniom masowych demonstracji. Byłem delegatem Włoskiej Organizacji Tańca, która jest jednostką kulturalną związaną z Międzynarodową Organizacją Tańca w UNESCO.

Wyruszyliśmy ze wschodniej części Berlina, po zerwaniu przyjaźni Berlin-Moskwa-Phenian, która później miała zostać zakończona w 1994. W Moskwie na pokład samolotu weszło ponad czterdzieści osób w niebieskich mundurach z czerwonymi krawatami, z przyczepioną do kołnierza podobizną Drogiego Przywódcy. Próbowałem dostać się do łazienki, ale stewardessa poprosiła mnie, żebym spytał się o zgodę jednego z tych panów, byliśmy naprawdę w obstawie ludzi z ochrony reżimu Korei Północnej.

Celebration Blu - Montaje fotográfico de Pier Paolo KossOd 1994 roku do dzisiaj Korea Północna jest w rękach Kim Dzong-Ila, syna Kim Il-Songa. Jakim jest liderem dla północnych Koreańczyków?

To bezlitosny tyrański feudał, który o dziwo jest nowoczesny. Jego urodziny są obchodzone na miarę Faraona, jest to też święto narodowe, jak również urodziny ojca. Kult oddawany Kim Il-Songowi jest jedną wielką religią i w istocie przypisuje mu się wiele cudów. Kim Jong-Il jest dziś czczony jakby był synem Boga, a jego wizerunek powiela się, na przemian z wizerunkiem ojca, na monumentalnych pomnikach i na wielkich świątyniach poświęconych ich kultowi, jak niegdyś imperatorom epoki konfucjańskiej.

Phenian, odzwierciedlenie władzy absolutnej, wydaje się być prawdziwie świętym miastem oddanym kultowi dla ojca i dla syna, cała architektura miejska to tytański pokłon jedynej dziedziczonej monarchii komunistycznej: dominuje wieża ‘Juche’ od imienia ideologii bronionej przez Drogiego Przywódcę, wysoka na ponad 150 metrów z widocznym wiecznie zapalonym płomieniem za szybą.

One Million Parade - Montaje fotográfico de Pier Paolo KossPrzejdźmy do Pana pracy artystycznej, która koncentruje się na ciele i indywidualności. Jak Pan przedstawił ideę utraty indywidualności mieszkańców Korei Północnej?

W moich poszukiwaniach artystycznych jest próba drążenia w mięsie generując obrzydzenie, ciało, które się uwalnia, wmieszane w różne rzeczywistości zmierza do neutralności, do metamorfozy.

Praca nad Koreą Północna zmaga się z tematem ciała i jego umiejscowieniu na scenie, poddanym sakralnemu rytuałowi jak święto w którym eksploduje/burzy się ta przemoc ciała społecznego, która niszczy jednostkowość, aby rzucić cień na wyobrażenie, które morze wyznacznikiem może być tylko wymiar niekończącego się przekraczania granic. W Korei Północnej można znaleźć wielkie stadiony dedykowane Drogiemu Przywódcy, gdzie odbywają się huczne święta reżimu, wielkie kreacje ciał, o perfekcyjnej geometrii. Żdana ceremonia otwarcia Olimpiad nie osiągnęła takiego wymiaru: setki tysięcy osób wykorzystanych jako żywe piksele wielkich kolorowych fresków przedstawiających wizerunki Partii, wychwalających napisów.

Nieuniknioną przykrość jaką doznałem wobec utraty indywidualności starałem się oddać zapełniając kolory za pomocą programu, który dał życie wiernym obrazom, ale jednocześnie jeszcze bardziej surrealnym w świetlnej kolorystyce, prawdziwe obrazy na miarę tableaux vivants. Starałem się maksymalnie zaakcentować surrealną parodię władzy totalitarnej, przedstawionej w przekonaniu, że nawet obcokrajowcy będą pod wrażeniem takiej ilości piękna i władzy.

Zdjęcia: PierPaolo Koss. Dom Kima; Celebration Blu; Parada Miliona