Reżyser filmu ''El Cosmonauta'': ''140 godzin materiału na użytek odbiorców''

Artykuł opublikowany 14 maja 2013
Artykuł opublikowany 14 maja 2013
Nicolas Alcalá, reżyser filmu ''El Cosmonauta'', zrealizował swoją ostatnią produkcję dzięki środkom pochodzącym z crowdfundingu (finansowanie społecznościowe). Prawie 5000 osób z całego świata, które wsparło działania artystyczne Alcali, 14 maja otrzyma bezpłatny dostęp do całej zawartości filmu. Być może rodzi się nowa forma kulturowego przemysłu?

Cafebabel: Czym jest ''El Cosmonauta''?

Nicolas Alcalá: To projekt szczególny, jeden z pierwszych tego typu w Hiszpanii. Na naszym przykładzie powstało potem mnóstwo platform, które po pewnym czasie zebrały prawie 5000 producentów i inwestorów, i ponad 400 000 euro. Stworzyliśmy historię skupioną wokół kariery kosmicznej, z trzema bohaterami... Centralnym punktem jest film, ale wokół niego będzie 34 internetowych epizodów, o długości od 1 do 15 minut. Sumując, to jakieś 200 minut dodatkowej zawartości, która w pewien sposób wzbogaca tę historię, opowiada o postaciach, o kontekście historycznym. Powstaje również książka pisana przez bohaterów, jak również fikcja z profilami postaci, którą tworzymy na Facebooku. Chcemy przedstawić opowieść w taki sposób, aby widz mógł zagłębić się w jej wszechświat tak głęboko, jak zechce.

Chcemy zaoferować odbiorcy zawartość ulokowaną na wszystkich możliwych platformach komunikacji: tv, internet, kino, dvd; i to widz wybierze sposób, w jaki zechce obejrzeć film. W kinie, na przykład, zostaną zorganizowane również imprezy i wykłady - to niepowtarzalne wydarzenie. Jeśli chodzi o dvd, stworzyliśmy książkę z historią bohaterów, czyli coś, co daje ci więcej niż plastikowe pudełko. W Internecie, film rozprzestrzeni się darmowo, w wersji HD, a jedyne o co poprosimy publiczność, to o dzielenie się nim, co będzie można robić legalnie. Jeśli komuś spodoba się ekranizacja, to sam zadecyduje ile chciałby zapłacić za jej obejrzenie. Próbujemy stworzyć pewien ekosystem szacunku między twórcą i publicznością.

Cafebabel: Najważniejsze jest stworzenie społeczności użytkowników?

Nicolas Alcalá: Jeśli uda ci się utworzyć społeczność ludzi którzy odczuwają projekt jako swój, tak jak to się dzieje z nami, zaczynają o nim mówić: "mój film". Spróbowaliśmy stworzyć taką społeczność i efekt jest niewiarygodny.

Cafebabel: Czy licencja Creative Commons (pozwalająca autorowi zachować swoje prawa, przy jednoczesnej zgodzie na udostępnianie jego twórczości przez odbiorców- przyp.red.) może ułatwić kontynuację ''El Cosmonauta''?

''Dzięki Creative Commons mamy ścieżkę dźwiękową do naszego filmu''

Nicolas Alcalá: W naszym przypadku było tak, że osoby, które brały udział w realizacji, stworzyły dzieła wywodzące się z miłości do projektu. Na przykład, pewna wytwórnia z Berlina poprosiła swoich artystów o nagranie piosenki o filmie. Stworzyli 20 niesamowitych utworów, które znalazły się na krążku sprzedanym przez tą wytwórnię. Dzielimy się zyskami i w efekcie otrzymujemy zyski z czegoś, na co nie wydaliśmy ani grosza. Dzięki Creative Commons mamy ścieżkę dźwiękową do naszego filmu.

Cafebabel: To robi wrażenie... Wytwórnia z Berlina, zainspirowana projektem, tworzy ścieżkę dźwiękową...

Nicolas Alcalá: To całkowicie niewiarygodne i myślę, że przybierze jeszcze na sile. Na przykład, umieścimy w Internecie wszystkie ''surowe'' fragmenty filmu. 140 godzin zawartości, którą będziesz mógł użyć do stworzenia własnych wideoklipów, montaży, czy nawet nagrania własnego filmu. I myślę, że powstaną z tej masy cudowne rzeczy. Tam, na zewnątrz jest ogrom talentu do wykorzystania.

Kard z filmu ''El Cosmonauta''

Cafebabel: Czy praca nad filmem wymagała wiele wysiłku?

Nicolas Alcalá: Realizacja była bardzo wyczerpująca, pracowaliśmy po 8 godzin dziennie nad samym projektem, a później kolejne 6, żeby móc zapłacić za wynajem. Jednak sam proces twórczy był niewiarygodny, najlepszy w jakim dotąd brałem udział, jakby przygotowany na moje możliwości. Cieszyłem się każdą minutą pracy nad ekranizacją.

Cafebabel: Czy międzynarodowy charakter projektu jest odczuwalny? Jego zasięg wykroczyl daleko poza granice Hiszpanii...

Nicolas Alcalá: Mieliśmy dużo szczęścia. Kilka miesięcy temu poznaliśmy byłą kierowniczkę amerykańskiego Tribeca Film Festival, która zakochała się w projekcie do tego stopnia, że teraz pracuje nad wprowadzeniem filmu na rynek Stanów Zjednoczonych. Myślę, że to typ przedsięwzięcia, które w momencie wypuszczenia na rynek, generuje ogromny wpływ międzynarodowy.

Pytanie od czytelników Cafebabel: Dlaczego ci którzy finansują projekt nie otrzymali wejściówki na premierę filmu?

Nicolas Alcalá: Chcielibyśmy móc zaprosić wszystkich naszych producentów na premierę filmu, ale do tego potrzebowalibyśmy wsparcia jakiejś marki, gdyż rezerwacja kina na 4 godziny ma swoją cenę. Dlatego też wypuścimy film bezpłatnie w Internecie, by dotrzymać umowy.

 Cafebabel: Czy pojawiły się już pierwsze telefony z Hollywood od zainteresowanych tym modelem produkcji filmowej?

Nicolas Alcalá: Otrzymaliśmy różne maile z zapytaniem, najbardziej emocjonujący był dzień kiedy dostaliśmy wiadomość od pewnej producentki (nie chcę wyjawiać której) o treści:  "wyprodukowaliśmy Oblibion i zachwycił nas wasz trailer". Wow. To prawda, że społeczność wykazała zainteresowanie, chociaż ci z przemyslu są bardzo ostrożni, czekają na premierę. Jeśli odniesiemy sukces, na pewno się zainteresują.

Fot.: Dzięki uprzejmości (cc) Riot Cinema; w tekście: (cc) Daniel Torrelló