Robert Mapplethorpe: Chrzanić skandal – Look at the Pictures

Artykuł opublikowany 31 sierpnia 2016
Artykuł opublikowany 31 sierpnia 2016

Z pewnością wiele osób kojarzy Roberta Mapplethorpe’a z osobą Patti Smith lub z czarno-białymi prowokacyjnymi fotografiami. Film Mapplethorpe – Look at the Pictures udowadnia jednak, że warto dostrzec coś więcej niż tylko Patti i penisy. Rozmawialiśmy z twórcami filmu Fentonem Baileyem i Randym Barbato.

W filmie dokumentalnym Mapplethorpe: Look at the Pictures Fenton Bailey i Randy Barbato opowiadają historię głównego bohatera głosem gwiazd, a także kochanków, krewnych i znajomych znanego amerykańskiego fotografa Roberta Mapplethorpe’a. Autorzy wpletli do filmu także archiwalne wideo i nagrania dźwiękowe artysty oraz oczywiście jego wielkoformatowe fotografie, włącznie z tymi, które wywołały ogromne emocje w USA. Wiele prac Mapplethorpe’a ociera się o pornografię, a jego aparat nachalnie zbliża się do fotografowanego obiektu. Nigdy nie traci jednak nic ze swojego stylu i perfekcji. Dokument śledzi wzloty i upadki w karierze Mapplethorpe'a aż do jego tragicznej śmierci spowodowanej AIDS pod koniec lat 80. W tym roku twórcy filmu już po raz trzeci zaprezentowali się w sekcji Panorama na festiwalu Berlinale.

cafébabel BerlinJaki był główny powód, dla którego nakręciliście dokument o Robercie Mapplethorpie?

F&R: W latach 80. mieszkaliśmy w Nowym Jorku. Nie poznaliśmy Roberta osobiście, ale wiele o nim słyszeliśmy. Znaliśmy jego nazwisko, bo już wtedy był popularnym artystą. Mapplethorpe – każdy go znał. W tamtym czasie, gdy artyści zdobywali sławę, ich nazwiska stawały się marką. Mapplethorpe zawsze wiedział, że na sukces w sztuce również trzeba ciężko pracować. Był świadomy, że musi wypracować sobie dobrą pozycję, wystawiać swoje fotografie w odpowiednich galeriach, przemówić do kolekcjonerów i zyskać rozgłos. Wyjść do ludzi i być stale obecnym w ich świadomości. Właśnie dlatego był bardzo otwarty i całkowicie szczery, a w tamtych czasach było to coś nietypowego. Myślę, że dziś jest podobnie.

cafébabel: Jakie jest przesłanie waszego dokumentu Look at the pictures?

F&R: Jest to spojrzenie na prywatne życie Mapplethorpe’a i jego pracę. Chcemy, aby widzowie naprawdę zrozumieli tego artystę i jego sztukę. Robert jest wciąż postrzegany wyłącznie jako skandalista. Film oczywiście przedstawia głównie jego fotografie, jak sugeruje tytuł, ale również historię życia artysty – po części opowiedzianą jego własnymi słowami.

cafébabel: Co było dla Was szczególnie ważne przy tworzeniu filmu?

F&R: Chcieliśmy przedstawić Mapplethorpe'a jako prawdziwego człowieka, tak, aby widz dowiedział się czegoś o nim samym. Jego nazwisko jest znane, ale niewiele osób wie, kto i co dokładnie się za nim kryje. Skandal, który przyniósł mu sławę, jednocześnie przyćmił jego prace. Artysta zmarł w wieku 42 lat, a mimo to pozostawił ogromny dorobek artystyczny, tysiące fotografii.

cafébabel: Czy łatwo było przekonać fundację Mapplethorpe’a do tego projektu?

F&R: Raczej tak, dali się namówić, ale bardzo dokładnie przyglądali się naszej pracy. Było jasne, że kręcąc dokument o takim artyście jak Mapplethorpe, ma się do czynienia z prowokującymi materiałami. Jednak przede wszystkim musieliśmy być całkowicie szczerzy. To było jego życie, to była jego sztuka, to jest nasz film.

cafébabel: W jaki sposób nawiązaliście współpracę z HBO?

F&R: Już wcześniej pracowaliśmy razem, a HBO to jedyna stacja w amerykańskiej telewizji, która wyemitowałaby taki dokument. Jednak nawet mimo to nie byliśmy pewni, czy możemy pokazać wszystko! Po wyprodukowaniu filmu pokazaliśmy go HBO, a oni podsumowali go jednym słowem: wonderful. Trzeba jednak obejrzeć film, by lepiej zrozumieć całą problematykę. Myślę, że przekroczyliśmy pewne granice – w amerykańskiej telewizji nie było chyba jeszcze tak odważnego materiału.

cafébabel: A czy Wy sami posiadacie fotografie autorstwa Mapplethorpe’a?

F&R: Niestety nie, ale bardzo byśmy chcieli. Ich ceny nieustannie rosną i rosną. Niedawno jedna sprzedała się na aukcji za 379 tysięcy dolarów. Dla nas to zdecydowanie za drogo.

cafébabel: Czy dostrzegacie jakieś różnice między amerykańskimi a europejskimi festiwalami filmowymi?

F&R: Tak. Już kiedyś prezentowaliśmy nasze filmy „Party Monster" i „Deep Throat" na Berlinale. Z naszego punktu widzenia publiczność europejska różni się od amerykańskiej. Widzowie w Europie są w jakiś sposób zaangażowani. Wydaje się, że film jest tutaj bardziej postrzegany jako jedna ze sztuk pięknych. Idee artystów bardziej ciekawią publiczność, tak samo jak psychologia dzieła i konkretnego twórcy. Chodzi o coś więcej niż tylko o stwierdzenie, czy prezentowany obraz jest już dziś nieprzyzwoity czy nie. Podczas premiery filmu na Berlinale od początku do końca panowała całkowita cisza. W Stanach nie doświadczamy czegoś takiego. Wydaje mi się, że istnieje na to jakieś określenie, ale nie pamiętam już jakie. Coś „atakuje” Twoje zmysły.

cafébabel: Obezwładnia zmysły?

F&R: Tak, to właśnie to.

cafébabel: Coraz częściej odwiedzacie stolicę Niemiec. Jak Waszym zdaniem zmienił się Berlin?

F&R: Zmienił się bardzo znacznie. Ciekawe jest to, że potrafię sobie wyobrazić przeprowadzkę do tego miasta. Gdybym miał zamieszkać w Europie, to z pewnością wybrałbym Berlin. Jest tu bardziej komfortowo niż w innych metropoliach. Zdaje się również, że ludzie są tu bardzo oddani sztuce. My mieszkamy w Los Angeles, jest to najlepsze miejsce dla artystów w USA. Myślę, że gdyby Mapplethorpe dziś żył, zamieszkałby w Berlinie albo w LA.

Krótka biografia

Robert Mapplethorpe urodził się w 1946 roku w katolickiej rodzinie robotniczej na amerykańskich przedmieściach. Zdołał jednak uciec z tego miejsca – studiował sztukę, wyjechał do Nowego Jorku i tam nawiązał kontakt z pokoleniem ‘68, a również z nieznaną wtedy szerzej poetką i wokalistką Patti Smith.

Patti, nazywana później „matką chrzestną punka”, została pierwszą i najbliższą przyjaciółką Mapplethorpe’a. Ta dwójkę przeżyła ze sobą szczególny okres, żyli wspólnie w osławionym Chelsea Hotel, a Smith poświęciła Robertowi swoją opublikowaną w 2010 roku biografię Just Kids. Gdy w 1974 roku Mapplethorpe ostatecznie zdecydował się na związek z mężczyzną, widywali się tylko sporadycznie. 

Inaczej niż w kwestii swoich partnerów życiowych, Mapplethorpe pozostał wierny fotografii. Na początku lat 80. jego prace zyskały uznanie szerszej publiczności. Znalazł się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Nowojorskie pracownie Andy’ego Warhola The Factory i Studio 54 okazały się idealne dla kogoś takiego jak Mapplethorpe. Na swoich fotografiach uwiecznił między innymi Warhola, Palomę Picasso, Richarda Gere’a i wielu innych.

Rok po śmierci artysty, w 1990 roku, wystawa jego fotografii zatytułowana The Perfect Moment wywołała wiele kontrowersji. Doszło nawet do daremnej próby pociągnięcia muzeum i jego dyrektora do odpowiedzialności prawnej za przedstawianie obscenicznych treści. W 2008 roku sąd uznał, że erotyczne fotografie Mapplethorpe’a nie złamały prawa w zakresie publikacji materiałów pornograficznych. Dokument Mapplethorpe – Look at the pictures został zaprezentowany na Festiwalu Filmowym w Sundance, a 4 lipca miał swoją premierę w USA. Fenton Bailey i Randy Barbato w napięciu oczekują pierwszych reakcji i obawiają się, że publiczność chłodno odbierze Mapplethorpe’a i jego sztukę. Mają jednak nadzieję, że ich film przyczyni się do zmiany tego nastawienia.

__

Artykuł opublikowany przez ekipę lokalną cafébabel Berlin.