Rosyjski film “Generation P” – rozprawa z McDonaldem i coca-colą w Moskwie lat 90

Artykuł opublikowany 6 marca 2012
Artykuł opublikowany 6 marca 2012
Dwadzieścia lat po tym jak runął mur, Rosja pozostaje dla większości mieszkańców zachodniej Europy słynną Churchillowską enigmą opakowaną w zagadkę - Narnią, w której panoszy się wieczna zima, a do tego wszystkiego bez Aslana w zasięgu wzroku. Nowy film na podstawie powieści Wiktora Pielewina proponuje błyskawiczną wycieczkę po Rosji postsowieckiej.

Na film oparty na kultowej powieści „Generation P” („Pokolenie P”)  z 1999 roku krytykom i kinomanom już od kilku lat ciekła ślinka. Wiktor Ginzburg, amerykański reżyser rosyjskiego pochodzenia, rozpoczął prace nad jej daptacją w 2006 roku. Ostatecznie film trafił na talerze wygłodniałych rosyjskich widzów w roku 2011. Film „Generation P” jest w wielu aspektach stanowczo bajką o własnych czasach i miejscu. Jeśli przegapisz odwołania do rosyjskiej popkultury - skończysz zagubiony gdzieś pomiędzy oligarchami a magicznymi grzybkami.

Na domiar wszystkiego, ulubioną rozrywką autora - Wiktora Pielewina - jest rozmontowywanie konstrukcji rzeczywistości. To cudowne! Jeśli jesteś obdarzonym poczuciem humoru studentem filozofii lub kiedy tylko załapiesz zwichnięty humor filmu - nie przestaniesz się śmiać. Może być trochę mniej cudownie, jeśli liczysz na spokojny niszowy filmik, którego tytułem można brylować w towarzystwie (polecamy „Rosyjską arkę”, 2001). Utoruj sobie drogę pomiędzy tłumem psychodelicznych Che Guevarów a zegarkami Rolexa, a ta filmowa zabawa powie ci coś więcej o współczesnej Rosji.

Rosja lat dziewięćdziesiątych: szalone lata dwudzieste plus hel

Dla kogoś chcącego zrozumieć fenomen popularności Władimira Putina, spojrzenie na Rosję lat dziewięćdziesiątych nie jest najgłupszym pomysłem. Napisana pod koniec dekady, powieść Pielewina ukazuje dziesięciolecie konspiracji, przekrętów i nadużywania substancji odurzających. Wyobraź sobie szalone lata dwudzieste, plus hel i telefony komórkowe rozmiarów cegły, a będziesz już całkiem blisko. Jakkolwiek szokująca, fabuła „Generation P” nie odbiega zbyt daleko od prawdy. Miejsca pracy i dotacje państwowe zniknęły – jak odkrywa główny bohater filmu - Wawilen Tatarski (Władimir Jepifancew). Rząd Borysa Jelcyna może i został wyłoniony w wyborach, ale to oczywiste, że inni gracze pociągali za sznurki. Przedstawiona w filmie „Generation P” wizja polityków udawanych przez aktorów i komputery jest idealnym tego podsumowaniem. Kto umiał, szybko dochodził do wielkich pieniędzy; kto nie umiał, szybko je tracił. Wniosek wielu Rosjan? „Demokracja” równa się „chaos”. „Sterowana demokracja” Putina, dająca trzyletnią gwarancję stabilności, była nieuniknioną odpowiedzią.

Na początku powieści, Wawilen to rozmarzony poeta, którego inspirują Borys Pasternak (znany z „Doktora Żywago”) oraz chmury w kształcie sardynek. Z chwilą upadku Związku Radzieckiego zarzuca poezję, uważając, że straciła na wartości. Zamiast tego wykorzystuje swoje zdolności językowe w zawodzie copywritera, reklamując zachodnie dobra, które zalały Rosję w latach 90. W okresie sowieckim, artyści i inteligencja często byli postrzegani jako swego rodzaju alternatywny autorytet, dostarczający krytyki moralnej społeczeństwa. Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że ta rola społeczna pisarzy całkowicie odeszła w niepamięć wraz z reżimem – sam Pielewin dowodzi, że to nieprawda. Jednak likwidacja państwowych dotacji i mieszkań dla twórców, wraz z pluralizacją i komercjalizacją społeczeństwa, diametralnie zmieniła pozycję rosyjskiego artysty. Powieść Pielewina jest wprawdzie pisana z nieustannym przymrużeniem oka, ale mimo to wychwytuje pewną gorycz, która zakradła się za rządów Jelcyna: „Mieliśmy wspaniałą rosyjską duszę. Teraz mamy McDonalda i coca-colę”.

Krytycy uważali powieść Pielewina za książkę nie do sfilmowania: zbyt dużo halucynacji, zbyt wiele wewnętrznych monologów. Film wypuszczony z sukcesem w kwietniu 2011 roku był dla nich miłą niespodzianką. Poza Rosją, ci sami krytycy argumentowali, że film zawiera zbyt dużo dowcipów opartych na aluzjach niezrozumiałych dla zachodnich widzów. Jeśli pojawi się w kinie w twojej okolicy, zapnij pasy i baw się dobrze. Jeśli nie, zajrzyj do książki – mówiąc, że ją przeczytałeś, przynajmniej wyjdziesz na inteligenta.

Film „Generation P” miał swoją premierę na europejskich festiwalach w Czechach5 lipca 2011 roku (Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Karlowych Warach) i w Polsce 23 listopada 2011 (Festiwal Filmów Rosyjskich „Sputnik nad Polską”).

Fot.: (cc) Generation P na IMDB oraz na Facebooku/ flickr/ wideo: (cc) tempaccount90291/ youtube