Rowerem po Brukseli. Praktyczne porady dla fanów dwóch kółek

Artykuł opublikowany 19 marca 2013
Artykuł opublikowany 19 marca 2013
Przedstawiamy pierwszy z serii reportaży o największych miastach europejskich widzianych oczami rowerzystów. Porady, wskazówki, sugestie i adresy, które warto mieć pod ręka, gdy złapiemy gumę lub nagle popsuje się hamulec. O tym, jak radzić sobie na dwóch kółkach w europejskich metropoliach i nie przegapić kolejnych spotkań Masy Krytycznej na całym świecie. Pierwszy przystanek w Brukseli.

Dwa kroki od placu Place Londre, między kolorową dzielnicą Matongé a szarą dzielnicą europejską znajduje się ”Maison des cyclistes” (dom rowerzystów). Ta niewielka żółta kamienica to centrum dowodzenia organizacji zrzeszających brukselskich rowerzystów. Eric Nicolas jest sekretarzem GRAQ, lokalnej grupy działania ”Codzienni rowerzyści” - swego rodzaju związku zawodowego cyklistów, który od 1975 roku działa w Belgii na rzecz ochrony praw niezmotoryzowanych użytkowników dwóch kółek. Spośród trzynastu założycieli ECF (European Cyclists' Federation) to właśnie GRAQ promuje ideę zmniejszenia ilości samochodów na rzecz większej liczby rowerów w miastach.

”Pięć lat temu udało nam się wywalczyć dodatek w wysokości 22 centów za kilometr dla pracowników, którzy przyjeżdżają do pracy na rowerach”, wyjaśnia mi Eric. ”Pracodawcy nie są do tego zobowiązani, ale mimo to inicjatywa cieszy się coraz większą popularnością”. Kolejny sukces organizacji to wprowadzenie kontrapasów dla pojazdów jednośladowych. Prawo to obowiązuje na drogach o szerokości co najmniej trzech metrów i maksymalnej dopuszczalnej prędkości nie przekraczającej 50 km/h. Podobne zasady obowiązują we Francji.

Tym, co po przybyciu do Brukseli natychmiast rzuca mi się w oczy jest ogromna, tętniąca życiem społeczność rowerzystów. W rzeczywistości jednak tylko 5% mieszkańców korzysta z dwóch kółek. W przyszłości przewiduje się, że ich ilość wzrośnie do 20%. Prognoza nie jest tak utopijna, jakby się wydawało – każdego roku liczba cyklistów krążących po mieście wzrasta o 15%. Najwięcej rowerzystów jest we Flandrii - w miastach takich jak Anversa i Leuven stanowią oni 20 - 25 % mieszkańców. W regionie Walońskim (Charleroi, Namur, Liège) natomiast, należą oni do mniejszości (0,5%.). ”W Holandii rowerzyści stanowią 30 – 35% wszystkich przemieszczających się”, mówi Eric..

Zrób to sam

Naprawa lub skonstruowanie własnego roweru w Brukseli jest paradoksalnie łatwiejsze niż pedałowanie po niekończących się ulicach miasta, które, nie wiadomo za jakie grzechy w przeszłości popełnione, biegną zawsze pod górę! Pod numerem 12 ulicy Avenue Demeur w sercu dzielnicy St Gilles mieści się warsztat rowerowy Papa DouaLa. Sam pochodzi z Pavii, ale studiuje politologię w Brukseli. W wolnym czasie przychodzi do warsztatu. Kiedy go spotykam, krząta się zapracowany po tej wyjątkowej przestrzeni – oprócz rowerów znajdziemy tam obrazy i rośliny. W tym samym miejscu malarz tworzy swój obraz, sprzedawane są towary ”zero kilometrów” (pochodzące z własnej uprawy bądź od okolicznych rolników) i hodowane produkty bio. Bywalcy PapaDouaLa wspólnie opłacają czynsz. Rowerowa oficyna powstała dwa lata temu. Początkowo Eric naprawiał rowery na chodniku przed budynkiem, z czasem warsztat zaczął się rozwijać, zakupiono nowe narzędzia i akcesoria dla rowerów. Obecnie to fascynujące miejsce jest otwarte w każde środowe popołudnie i utrzymuje się dzięki dobrowolnym datkom stałych bywalców.

Także w podwórzu squat 123, kamienicy położonej przy ulicy Rue Royale, mieści się warsztat rowerowy otwarty we wtorkowe i czwartkowe popołudnia. Trochę odmienna jest koncepcja ”Cyclo” przy Rue de Flandre 85: tu także można naprawić rowery, jednak za drobną opłatą. Ponadto warsztat ten zajmuje się kształceniem specjalistów pracujących w Point Vélo, punktach szybkiej naprawy dwukołowców rozmieszczonych na wszystkich stacjach w mieście. Szkolenie mechaników rowerowych to jedna z lokalnych inicjatyw na rzecz rozwoju zatrudnienia współfinansowana przez SNCB (koleje belgijskie), Państwo Federalne oraz miasto Bruksela.

Piątkowa Masa Krytyczna

Ważną rolę w walce o prawa rowerzystów odgrywa Masa Krytyczna - tradycyjne spotkania miejscowych użytkowników dwóch kółek odbywające się w każdy ostatni piątek miesiąca w Porte de Namur. ”Pomysł ten narodził się z pragnienia, by raz w miesiącu zobaczyć na ulicach więcej rowerów niż samochodów, a także by zmusić zmotoryzowanych użytkowników dróg do większego szacunku wobec rowerzystów” - wyjaśnia mi Eric, opowiadając o spotkaniach w Brukseli. ”Początkowo spotkania przyjmowały agresywny charakter, teraz to swego rodzaju demonstracja i wspólna zabawa. Ja zabieram tam moje dzieci!” Zgromadzenia Masy Krytycznej w Brukseli – podobnie jak w innych miastach – są spontaniczne i nie wymagają specjalnego zezwolenia od policji. Mieszkańcy miasta przyjmują rowerową paradę z uśmiechem, czasem tylko zdarzy się kilku niecierpliwych kierowców. W Brukseli organizacją wydarzenia zajmuje się stowarzyszenie Place-O-Velo, a uczestniczy w nim zwykle od 50 do 150 osób. Wynik nie jest imponujący, ale uczestników przybywa wraz z nadejściem wiosny.

Inicjatywę wspomaga system wypożyczania rowerów, finansowany przez spółkę J.C. Decaux, lidera w branży reklam na środkach transportu. Pomimo iż stacji rowerowych jest wciąż niewiele – obecnie około 180 - w mieście już widać wiele dwukołowców ze znakiem ”Villo”.

Ten artykuł jest pierwszym z mini-serii poświęconej miastom europejskim zamieszkałym przez rowerzystów. Następnym przystankiem będzie Rzym. Jeśli wy również macie doświadczenia, o których chcielibyście opowiedzieć lub znacie miasto, które warto zwiedzić na dwóch kółkach – skontaktujcie się z nami!

Fot.: (cc) Benedetta Michelangeli