Rowerem po Rzymie. Urok miasta Siedmiu Wzgórz z perspektywy dwóch kółek

Artykuł opublikowany 27 marca 2013
Artykuł opublikowany 27 marca 2013
W ostatnich latach ilość rowerzystów w Rzymie znacznie się zwiększyła. Potwierdza to również Wydział Ochrony Środowiska, który opublikował dane tak optymistyczne, że aż niewiarygodne – mówi się o 150-170 tysiącach rowerzystów. Ich liczba wzrosła dziesięciokrotnie - z 0, 4% w 2010 roku, do 4% w 2013. Oto osobista opowieść z tętniącego życiem świata rzymskich rowerów…

Kiedy jakaś historia się kończy i zostaje po niej tylko rower

Niewiele ponad dwadzieścia lat temu, 25 września 1992 roku, grupka cyklistów z San Francisco wjechała na Market Street żądając rozbudowania infrastruktury rowerowej: tak narodziła się Masa Krytyczna. Od tamtej chwili w ponad 400 miastach na całym świecie, Masa Krytytczna stała się powodem comiesięcznych spotkań miejskich rowerzystów. ”Massa critica”, ”A Critichella” w Neapolu, rzymska ”Ciemmona”, która w maju trwa trzy dni,”Vélorution” w Paryżu czy  po prostu ”Mass critique” - zmienia się nazwa, ale idea pozostaje taka sama: wspólna jazda trasą wytyczoną przez tego, kto akurat prowadzi grupę. Można blokować ruch samochodowy, ale nie wolno utrudniać korzystania z drogi pieszym ani pojazdom komunikacji miejskiej. Pierwsza Masa Krytyczna we Włoszech miała miejsce w Mediolanie 22 lutego w 2002 roku, kolejna w Rzymie, gdzie we wrześniu świętowano jej dziesiąte urodziny.

Pierwszy raz na te radosne comiesięczne spotkania w Rzymie zaprowadził mnie w zeszłym roku mój chłopak. Z czasem związek się skończył, ale Masa Krytyczna została. Ta rzymska jest przepełniona dobrą energią i uczestniczy w niej ogromna ilość osób. Prawdopodobnie biegnie też jedną z najbardziej romantycznych tras – cykliści jadą wzdłuż Tybru lub Circus Maximus, a czasem widać tylko rowery na tle błękitnego nieba. Masa krytyczna to najpiękniejszy przykład miejskiej jazdy na rowerze, gdzie spotykają się nowi rowerzyści, starzy znajomi z liceum, czy Julien i Arnaud, których poznałam podczas Vélorution w Paryżu, i na których natknęłam się później na rzymskiej wersji tego wydarzenia.

A rzymskie Ciclofficina?

Warsztaty rowerowe ”Ciclofficina” rozproszone są po całym Rzymie i cieszą się dużym wsparciem mieszkańców. Oferują oni ze swojej strony różne datki, doświadczenie, przekazują części zamienne do rowerów. Nie prowadzi się tam sprzedaży jednośladów, ale za to można się nauczyć je składać i naprawiać. Jednym z najnowszych warsztatów jest znajdująca się na parterze wydziału fizyki Uniwersytetu la Sapienza w Rzymie ”CicloFisica”, zakład prowadzony przez studentów “nie tylko fizyków”. Został on utworzony za zgodą Dyrektora Wydziału po protestach, które miały miejsce w 2009 roku. “Przychodzą też do nas studenci z innych uczelni oraz obcokrajowcy.”, tłumaczy Michele, jeden z twórców projektu. W tym miejscu nie składa się rowerów z różnych części, ale się je naprawia i wypożycza na jeden dzień, w ramach systemu bike-sharing, prowadzonego przez studentów. A kto zepsuje taki rower, nie płaci, ale go naprawia!

Czytaj też: Rowerem po Brukseli. Praktyczne porady dla fanów dwóch kółek

Jestem trzy minuty od Koloseum, cztery od via Nazionale - pedałuję w kierunku via Baccina i dojeżdżam do numeru 36/37. - Kto tam? - Benedetta! - Zapraszamy do środka! Po krótkiej pogawędce przez domofon, ktoś schodzi na dół i udajemy się do biura Ciclofficina Centrale. Organizacja narodziła się w Instytucie Angelo Mai podczas jednego z protestów, a następnie, w wyniku utworzenia organizacji Associazione Culturale Ciclonauti, w 2007 roku przeniosła się do lokali znajdujących się przy rynku w dzielnicy Monti.

W siedzibie Ciclofficina spotykam Francescę, która wraz z grupą około dwudziestu mechaników rowerowych dobrowolnie pomaga w organizacji. Opowiada mi o projekcie tworzonym we współpracy z AMA (włoski odpowiednik Miejskiego Przedsiębiorstwa Ochrony Środowiska), “Podczas comiesięcznej zbiórki śmieci mieszkańcy przynoszą nam rowery, których chcą się pozbyć”. W kwietniu i we wrześniu na placu Madonna dei Monti odbywa się licytacja rowerów złożonych w siedzibie Ciclofficiny oraz kurs naprawy rowerów prowadzony we współpracy z organizacją Binario 95 i ośrodkiem pomocy społecznej dla bezdomnych. Istnieje też możliwość skorzystania z usługi bike-sharing prowadzonej przez młodzież pracującą w ośrodku. Każde biuro Ciclofficina jest niezależne, ale niektóre projekty, takie jak “Luci su Rosarno, realizowane są za pośrednictwem sieci Ciclofficine”. “Dzięki współpracy z organizacją Africalabria, która ma na celu pomoc imigrantom, uczymy osoby pracujące na polach uprawnych jak naprawiać rowery, które często są ich jedynym środkiem transportu. Dostarczamy im materiały zapewniające bezpieczeństwo na drodze, takie jak kamizelki odblaskowe i oświetlenie rowerowe”.

#Salvaciclisti

Pewnego marcowego popołudnia udaję się do Eataly, gdzie organizacja LACU (Libero Ateneo del Ciclismo Urbano), zorganizowała darmowe lekcje na temat zasad użytkowania roweru w mieście. “Nie przestrzega się norm, miejskie środki transportu są kompletnie niedostosowane do obecnych potrzeb mieszkańców” mówi Valeria z LACU. “Cykliści pownni mieć dostęp do środków transportu. Rower w metrze można przewozić tylko od godziny 20 do 8 rano w tygodniu i całą dobę podczas weekendów, natomiast w autobusach jest to zabronione. No, chyba że rower jest składany”.

Podążam za grupką rowerzystów i dojeżdżam do placu San Silvestro, miejsca cotygodniowych spotkań rowerzystów, które odbywają się w czwartki i soboty o 18. Wielu z nich należy do ruchu #Salvaciclisti, utworzonego 8 lutego 2012 na wzór inicjatywy Timesa “Cities fits for cycling”, który po śmierci jednej z pracownic potrąconej na rowerze, opublikował manifest, żądając od angielskich władz zapewnienia większego bezpieczeństwa na drogach. Celem tego ruchu jest utworzenie 30 stref w wysoko zurbanizowanych częściach miasta i promowanie dróg rowerowych, które są praktyczniejsze i tańsze od ścieżek. Tymczasem 24 marca miała miejsce pierwsza stylowa przejażdżka Tweed ride w Rzymie: w ubraniach i na rowerach z epoki. Wydarzenie zakończyło się piknikiem w Villa Borghese i przyznaniem nagród za najlepszy dress code, najlepszy rower i najlepsze ciasto. Teraz z niecierpliwością czekam na rzymską Ciemmonę, która odbędzie się w piątek 31 maja, a zakończy w niedzielę drugiego czerwca przejażdżką nad morze w kierunku Ostii.

Ten artykuł jest drugim z mini-serii poświęconej miastom europejskim zamieszkałym przez rowerzystów. Jeśli wy również macie doświadczenia, o których chcielibyście opowiedzieć lub znacie miasto, które warto zwiedzić na dwóch kółkach – skontaktujcie się z nami!

Zdjęcia i wideo (cc) Benedetta Michelangeli