Rumieńce przy krwawej mary

Artykuł opublikowany 20 września 2006
Artykuł opublikowany 20 września 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Wyobraź sobie taką scenę: stoisz w barze karaoke, wokół ciebie Japończycy pracujący w tej samej firmie co ty. Właśnie skończyłeś śpiewać piosnkę The Beatles, więc postanawiasz wznieść typowo brytyjski toast. Jednak twoje "chin chin old chap" powoduje wśród zebranych zdziwienie, chichot lub wręcz rubaszny śmiech. W świecie anglojęzycznym radosny toast "chin chin" pochodzi ze starych dobrych czasów Imperium Brytyjskiego i jest dość wyrafinowany. Jednak użycie go w Kraju Wschodzącego Słońca jest wielką pomyłką: "chin chin" to dziecinne słowo jakim japońscy chłopcy określają swojego... mhm...

Co najśmieszniejsze, wyrażenie to wcale nie pochodzi Anglii. Używane także przez Francuzów "tchin tchin", przybyło do Europy z Chin. W XVIII wieku "ts'ingts'ing", znaczące "na zdrowie" można było usłyszeć w chińskich portach. Angielscy kupcy wraz z egzotycznymi towarami, przywieźli to określenie ze sobą do domów, gdzie szybko stało się popularne. Widocznie podczas długiej podróży i z powodu wielu wznoszonych toastów, zmieniło się ono w "chin chin".