Słabe przemówienie Barroso o kondycji UE

Artykuł opublikowany 9 września 2010
Artykuł opublikowany 9 września 2010
Wczoraj przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso po raz pierwszy wygłosił w Parlamencie Europejskim w Strasburgu przemówienie na temat kondycji UE. Wystąpienie, którego wyczekiwano w wielkim napięciu, nie spełniło jednak nadziei wiązanych z silniejszym przywództwem UE, czytamy w europejskiej prasie.

"Financial Times Deutschland" (Niemcy) - Dalekie od trosk obywateli i niekonsekwentne

Liberalny dziennik ekonomiczny Financial Times Deutschland krytykuje przemówienie przewodniczącego Komisji Europejskiej José Manuela Barroso jako niekonsekwentne i dalekie od trosk obywateli UE: "W swoim wystąpieniu Barroso zaapelował wprawdzie o przestrzeganie praw człowieka, co wywołało wielki aplauz, nie wspomniał jednak o zarządzonych przez Sarkozy'ego masowych deportacjach rumuńskich obywateli, skądinąd także obywateli UE. … Jednocześnie zabrakło mu talentu, by zwrócić się bezpośrednio do obywateli. Przemówienie Barroso zostało skierowane do parlamentarzystów, a nie do obywateli - przewodniczący KE mówił tylko o europosłach. W dodatku zdawał się potwierdzać opinię o Europie jako kontynencie żądnym coraz więcej władzy i pieniędzy. … Powinien był przedstawić propozycje oszczędności - jak wydajniej wykorzystywać wspólnotowe środki, takie jak miliardowe dopłaty rolnicze, fundusze strukturalne, czy jak poprawić funkjonowanie rozsianych po całej Europie 35 unijnych agencji. Okazja do tego pojawi się już jesienią, kiedy to Komisja przedstawi swoje propozycje budżetowe na następne lata. To wówczas nadejdzie czas na przemówienie na temat 'State of the Union', które byłoby godne tego miana.” (08/09/2010)

"Hospodářské noviny" (Czechy) - Barroso nie będzie drugim Obamą

Wystąpienie przewodniczącego Komisji Europejskiej José Manuela Barroso w Parlamencie Europejskim miało widocznie przypominać przemówienia prezydentów USA o kondycji narodu, jednak zamiar ten spalił na panewce, pisze dziennik ekonomiczny Hospodářské noviny: "Barroso starał się zapewnić sobie pełne ławy parlamentarne, grożąc europosłom nałożeniem kar pieniężnych za nieobecność. Groźba ta zniknęła dopiero po zdecydowanej interwencji przewodniczących frakcji. ... Barroso obiecywał sobie po wczorajszym wystąpieniu, że w ramach cichej rywalizacji pomoże mu ono stać się 'twarzą Europy'. Godne uwagi jest to, że ani 'unijny prezydent' Herman Van Rompuy, ani unijna 'minister spraw zagranicznych' Catherine Ashton nie pojawili się w Strasburgu. Jeśli Barroso lub Van Rompuy chcą spotkać się z prezydentem USA, muszą pofatygować się na listopadowy szczyt NATO w Lizbonie. To chyba najlepiej ilustruje stosunek Obamy do UE." (08/09/2010)

"Delo" (Słowenia) - Parlamentarzyści także ponoszą odpowiedzialność

Europarlamentarzyści zganili przewodniczącego Komisji Europejskiej José Manuela Barroso, między innymi za jego milczenie w kwestii deportacji Romów z Francji. Dziennik Delo przyłącza się do krytyki, ale jednocześnie zauważa, że odpowiedzialność spoczywa także na europosłach: "Dzięki traktatowi lizbońskiemu Parlament Europejski silniej partycypuje w mechanizmie decyzyjnym, ponieważ wspólnie z Radą Unii Europejskiej decyduje o niemal dziewięćdziesięciu procentach ustaw. Dlatego też w przyszłości parlamentarzyści nie będą mogli oddawać się wyłącznie krytyce, nawet jeśli będzie ona uzasadniona. Posłowie będą musieli przejąć część odpowiedzialności za sytuację w Unii Europejskiej. I dlatego też bilans dotyczący kondycji UE, który przewodniczący KE wyda za rok, będzie w dużym stopniu zależał od roli i współpracy europarlamentarzystów w procesach decyzyjnych." (08/09/2010)

Zdj.: Barroso (cc) EP/flickr; Rzym,(cc)Philippe Leroyer/flickr; Video: ©EUX.TV/euractiv