Sahel: między terroryzmem a handlem kokainą, Europa powinna reagować

Artykuł opublikowany 30 lipca 2010
Artykuł opublikowany 30 lipca 2010
Sahel to obszar rozgrywek terrorystycznych, miejscowej biedy i sporów granicznych, strefa ogromnego tranzytu kokainy do Europy, usytuowany na południu Maghrebu. Jest kwestią priorytetową dla bezpieczeństwa Unii Europejskiej. Analiza Adeline Taravella, osoby odpowiedzialnej za Badania w Securymind i Antoniego Tisserona, badacza związanego z Institutem Thomasa More'a.

Jakie są granice Unii Europejskiej: geograficzne, kulturowe, historyczne? Jedna rzecz jest pewna: granice polityki bezpieczeństwa UE rozciągają się poza Morze Śródziemne. 25 lutego 2010 r. ministrowie spraw wewnętrznych Unii Europejskiej przyjęli pierwszą Strategię Bezpieczeństwa Wewnętrznego dla UE. Dokument ten kładzie nacisk na „współzależność między bezpieczeństwem wewnętrznym i bezpieczeństwem zewnętrznym” oraz na konieczność wypracowania „podejścia ‘bezpieczeństwa światowego’ względem państw trzecich”, w tym państw Maghrebu.

Maghreb i UE, ta sama walka

Od 2004 r., Hiszpania i Maroko wspólnie organizują patrole by zapobiegać zjawisku

„Państwa trzecie” Maghrebu są tymi, w których skoncentrowane są nie tylko największe wyzwania dotyczące bezpieczeństwa, ale także największy potencjał współpracy. Te dawne kolonie zajęły ważne stanowisko w walce przeciwko nielegalnej imigracji, zwłaszcza tej dotyczącej migrantów subsaharyjskich (imigrantów z Czarnej Afryki), którzy przedostają się przez Maghreb do Europy. Maroko i Hiszpania zorganizowały w lutym 2004 r. wspólne patrole i od 2007 r. wzmocniły swoją współpracę, ulepszając kontrole wokół portów Tanger i Algasiras. Dzięki tym środkom, według władz hiszpańskich, nielegalna imigracja z Maroka obniżyła się o 60% między 2007 i 2008 r.

Sahel: strefa bezprawia

Jednakże stabilność Maghrebu jest kwestionowana w coraz większym stopniu poza obszarem Morza Śródziemnego, zwłaszcza na Sahelu, gdzie prosperują i krzyżują się drogi handlarzy narkotyków i grup terrorystycznych. Wciąż powszechna korupcja, nieszczelność granic, brak obecności lokalnej policji oraz niedostosowanie systemów prawnych znacznej części państw Afryki Zachodniej stanowią w efekcie prawdziwe problemy bezpieczeństwa. Te dysfunkcje doprowadziły do rozwoju „afrykańskiej drogi kokainowej” od dżungli Ameryki Południowej aż do granic Europy. Według Interpolu, około 50 ton kokainy jest przerzucane każdego roku przez porty Senegalu, Nigerii czy Gwinei, co stanowi około 1/3 wszystkich narkotyków konsumowanych w Europie, które to są dziś dostarczane przez Afrykę Zachodnią i przez Maghreb. Pod presją walki z antyterroryzmem prowadzonej przez Algierię, Al-Kaida z Maghrebu przeniosła centrum ciężkości swoich ataków. Miało to na celu schronienie się w strefie sachalińskiej, gdzie rozwija swoją działalność przestępczą, zwłaszcza porwania na Zachodzie służące następnie sfinansowaniu terroryzmu. Powstanie strefy-schronienia na Sahelu zagraża nie tylko bezpieczeństwu całej Afryki Północnej, ale także bezpieczeństwu Europy i Stanów Zjednoczonych, których obywatele i interesy są pierwszymi branymi pod uwagę.

Potrzeba współpracy

Dla zrównoważonego bezpieczeństwa MaghrebuStabilizacja strefy sahalińskiej jest zatem niezbędna dla rozwoju zrównoważonego bezpieczeństwa dla Maghrebian i Europejczyków. Jednakże brak współpracy regionalnej stanowi problem, i to pomimo powstania Arabskiej Unii Maghrebu (UMA) w 1989 r., która to zjednoczyła pięć państw regionu (Mauretania, Maroko, Algieria, Tunezja i Libia). Przykładem może być konflikt Sahary Zachodniej, który ma wpływ na rozwój ekonomiczny i przyszłość bezpieczeństwa regionu. Ten konflikt przeciwstawia Maroko, które zawsze traktowało Saharę Zachodnią jako region w całości należący do Królestwa, Frontowi Polisario (Ludowy Front Wyzwolenia Sakiij al.-Hamry i rzeki Oro), ruchowi separatystycznemu, który rozwinął się w latach 1970, a którego wspiera Algieria. Dla swojego własnego bezpieczeństwa Europa powinna pomagać tym państwom w przezwyciężeniu wzajemnej nieufności i w nawiązaniu dialogu. Propozycja autonomii przedstawiona przez króla Maroka, Mohammeda VI, mogłaby posłużyć za podstawę rozwiązania konfliktu, który zbyt długo pozostawał nierozwiązany. Propozycja ta została pozytywnie przyjęta w tym okresie przez liczne rządy europejskie, od Portugalii po Wielką Brytanię.

Ostatnia konferencja poświęcona walce z terroryzmem zorganizowana przez Algierię 16 marca 2009 r., która zgromadziła siedem państw strefy sahalińsko-saharyjskiej, stanowi także obiecujący sygnał. Jednakże poza samą inicjatywą, nieobecność Maroka, Tunezji i Senegalu, które nie zostały zaproszone, ukazuje, że współpraca jest daleka od realizacji. Jedynie pełna koordynacja, która obejmowałaby wszystkie wspomniane państwa strefy, pozwoli zarządzać odpowiednio kontrolą granic, walką z handlem narkotykami i przemocą na Sahelu oraz opanować reperkusje w Maghrebie i w Europie. Organizacje pozarządowe obecne na miejscu ostrzegają, iż za pytaniami dotyczącymi bezpieczeństwa regionu Sahelu, pod uwagę wzięty być powinien również ludzki dramat. Oxfam France uważa, że na południu Sahelu około 10 milionom osobom grozi w nadchodzących miesiącach głód. Ponadto poza korupcją i handlem narkotykami, ludność Sahelu ogromnie cierpi z powodu suszy. Stanowi to kolejny dobry powód dla UE, aby zaangażować się w tę sytuację z całą pilnością i koniecznością.

Adeline Taravella, osoba odpowiedzialna za Badania w Securymind i Antoni Tisseron, badacz związany z instytutem Thomas'a More, współautor Raportu „Dla zrównoważonego bezpieczeństwa Magrebu: szansa dla regionu, zobowiązanie dla UE” opublikowanego przez Instytut Thomas'a More.

Zdj.: Jedynka: ©deepchi1/Flickr; barka: ©Giorgio/Flickr; raport Institut Thomas More