Sarajewo: bomby w służbie X muzy

Artykuł opublikowany 7 września 2006
Artykuł opublikowany 7 września 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

12. Festiwal Filmowy w Sarajewie, który dobiegł końca 26 sierpnia, pokazuje spektakularne odrodzenie kina na Bałkanach. Różnorodny repertuar mógłby zaspokoić gusta nawet najbardziej wymagającego widza.

Dziś, kiedy ucichły oklaski i zwinięto czerwony dywan, nie sposób nie wspomnieć o drodze przebytej przez kino tego regionu, o czasie, kiedy to garstki widzów musiały stawić czoło snajperom by w piwnicach móc oglądać filmy przy dźwiękach toczącej się wojny.

Od 18 do 26 sierpnia przystrojono "zranione miasto" by mogło ono przyjąć swoich gości: gwiazdy kina takie jak amerykański aktor Nick Nolte czy wokalistę U2, Bono, jak również nie mniej ważnych 100.000 pasjonatów biorących udział w projekcjach ponad 180 stających ze sobą w szranki filmach.

Nowe pokolenie filmowców

Od ponad dziesięciolecia Sarajewo wspiera młodych twórców regionu. W 2004 Bułgarka Sophia Zornitsa odebrała najbardziej prestiżową nagrodę festiwalu, "Serce Sarajewa" dla najlepszego filmu, za swój debiut "Mila from Mars" - poważny i pełen wzruszeń portret pozbawionej złudzeń młodzieży postkomunistycznej. W roku obecnym talenty również dopisały, z 7 premierami na 9 filmów w rywalizacji konkursowej.

Festiwal w Sarajewie uosabia dynamizm współczesnego kina bałkańskiego, niesionego falą młodych twórców. Prezydent jury, pochodząca z Bośni 31-letnia Jasmila Žbanič, powaliła na kolana publiczność i jury ostatniej edycji "Berlinale" zdobywając Złotego Niedźwiedzia za swój poruszający film "Grbavica" - dramat matki i córki w Sarajewie podczas wojny w byłej Jugosławii.

Innym "cudownym dzieckiem" Sarajewa jest 37-letni reżyser Danis Tanović, którego pierwszy film pełnometrażowy "No Man's Land" otrzymał nagrodę za najlepszy scenariusz na festiwalu w Cannes 2001 roku. Mimo tego, nie uważa się on za ojca chrzestnego odrodzenia kina na Bałkanach. Europa Południowa jest kuźnią talentów i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. Jednakże w swej istocie, kręcenie filmów jest bardzo intymnym doświadczeniem. Nie wydaje mi się, że jestem wzorem dla młodych twórców. Niektóre osoby są po prostu bardziej zdolne od innych i tym samym nie potrzebują w najmniejszym stopniu rad, jak tworzyć piękne filmy.

Między świeżością a powagą

Widocznym paradoksem ujawnionym przez 12. festiwal jest odważna mieszanka młodzieńczej świeżości z powagą opisywanych, często bolesnych wydarzeń, mieszanka, która w samej swej istocie skłania do refleksji. Nie sposób zaprzeczyć, że kino Bałkanów znajduje się w pełni rozkwitu a swoją energią i kreatywnością często imponuje nieco zmurszałej kinematografii europejskiej. Inscenizacje na przykład, mimo iż uznane są za w pełni profesjonalne, nie odpowiadają klasycznym standardom przemysłu filmowego.

Katharsis przed srebrnym ekranem

Wojna, która spustoszyła byłą Jugosławię w ciągu 4 lat jej trwania, pozostaje ważną dominantą kina w pełni artystycznego wrzenia. Większość twórców obecnych w Sarajewie odczuło ją na własnej skórze – doświadczenie, które zmienia nie tylko sposób widzenia świata, ale również sposób patrzenia w obiektyw kamery.

Tymczasem, tematyka wojenna skupia się nie tyle na opisie samych walk, co na ich następstwach, jak w filmie "Nafaka" bośniackiej reżyserki Jasmin Duraković. Obraz opowiada o losach tych, którzy przetrwawszy oblężenie Sarajewa próbują przestawić swoje życie na "normalne tory". W kontekście zrujnowanej ekonomi, wybór ogranicza się często do poniżającego bezrobocia lub łatwych pieniędzy z przemytu.

To właśnie człowieczeństwo stanowi tło pełnometrażowego filmu chorwackiego reżysera Branko Schmidta "The Melon Route". Subtelnie i z urokiem opowiedziany dramat miłosny między dryfującym paserem a młodą Chinką zmierzającą do Niemiec. Schmidt pokazuje, jak to niewątpliwie dochodowe zajęcie, jakim jest paserstwo, stało się codziennością w wielu regionach na Bałkanach.

Ból wypędzenia również znalazł miejsce w programie projekcji festiwalowych, na czele z debiutem Anderi Štaka, szwajcarskiej reżyserki pochodzącej z jugosłowiańskiej rodziny. "Das Fraulein", nagrodzony jako Najlepszy Film 2006 roku, przywołuje złożoną sytuację wielu obywateli byłej Jugosławii. Uciekając przed wojną znaleźli się w Europie czy w Stanach Zjednoczonych, rozdarci między poczuciem winy z powodu porzucenia ojczyzny i swoich korzeni, a satysfakcją z lepszego życia za granicą. Za rękojmię jakości nagrodzonej posłużyć może między innymi "Złoty Lampart" podczas ostatniego Festiwalu Filmowego w Locarno.

Sarajewo jest jedynym festiwalem na świecie, który mówi tyleż o kinie, co o samym mieście. Mieście, które sukcesywnie traci swój status ofiary na rzecz innego - stolicy kultury. Festiwal Filmowy w Sarajewie, czyli terapeutyczna moc kultury?