Sarkozy i Merkel znowu razem

Artykuł opublikowany 12 maja 2009
Artykuł opublikowany 12 maja 2009

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Po zakończeniu prezydencji Francji w Unii Europejskiej opłakiwano „rozwód” francusko-niemieckiej pary. Jednak wszystko się zmieniło – prezydent Sarkozy i kanclerz Merkel spotkali się 10 maja w Berlinie w związku z wyborami do Parlamentu Europejskiego. Bez cienia nieporozumienia.

Cel tych konsultacji? Obrona wspólnej wizji Europy. Niecałe cztery tygodnie przed wyborami do PE spotkanie, które odbyło się w pobliżu Postdamer Platz w Berlinie – miejscu symbolizującym zjednoczenie Niemiec – miało zasygnalizować powrót do gry duetu Francja-Niemcy, co było zresztą widoczne już w czasie szczytu G20 w Londynie.

Od traktatu lizbońskiego po rozszerzenie Unii – w swoich deklaracjach Sarkozy i Merkel są idealnie jednomyślni. Oboje podtrzymali sprzeciw w kwestii przyłączenia Turcji i zaproponowali „uprzywilejowane partnerstwo.” W czasie rozmów poruszano również temat traktatu lizbońskiego, którego wciąż nie podpisały Czechy i Irlandia. Angela Merkel skrytykowała „eurosceptyków”, zwracając się przede wszystkim do nowo powstałej opozycji brytyjskich konserwatystów. Kanclerz Niemiec nie zamierza wyciągnąć ręki do tych, „którzy mówią o rozszerzeniu Unii, ale jednocześnie odrzucają traktat lizboński, umożliwiający przyjęcie nowych państw członkowskich.” Konsekwencje rozszerzenia nie są przyjmowane jednomyślnie. Dowód? Nieco dalej na południe, na Półwyspie Apenińskim Silvio Berlusconi powtarza francusko-niemieckie deklaracje, chociaż – jak sam powiedział – wcale nie widzi Włoch jako państwa „wieloetnicznego.”