Saudyjska komedia romantyczna debiutuje na Berlinale

Artykuł opublikowany 12 marca 2016
Artykuł opublikowany 12 marca 2016

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Reżyser Moahmoud Sabbagh zaprezentował swój niezmiernie zabawny i moralizujący film "Barakah meets Barakah" podczas ostatniej edycji Berlinale 2016

Gdyby przyszło zliczyć kina w Arabii Saudyjskiej - zarówno komercyjne, jak i niezależne ośrodki - suma wyniosłaby okrągłe zero. Niewiele jest państw, gdzie przemysł filmowy obarczony jest równie wieloma restrykcjami i dysponuje równie ograniczonym budżetem. Już ten kontekst czyni Barakah meets Barakah produkcją wyjątkową. Piękno tego filmu wykracza jednak poza fakt, że twórcom udało się przełamać bariery logistyczne i polityczne; jest to bowiem zarazem wspaniałe kino rozrywkowe i dzieło sztuki.

Barakah meets Barakah promowany jest jako pierwsza komedia romantyczna z Arabii Saudyjskiej - etykieta, którą Moahmoud Sabbagh przyjmuje niechętnie. Film śledzi losy niezręcznej relacji Barakha, miejskiego urzędnika, z gwiazdą Instagramu Bibi. Podczas gdy ci dwoje próbują zacieśnić więzy w obliczu kiełkującego między nimi uczucia, na pierwszy plan wysuwa się represyjne społeczeństwo, które krzyżuje plany bohaterów. Barakah i Bibi muszą znaleźć sposób na poznanie się bez zawarcia małżeństwa. W jednej scenie Bibi pokazuje, że jest to niemal niemożliwe: dziewczyna marzy spędzeniu czasu razem na plaży, wiąże się to jednak z ryzykiem ukarania przez muttawę. Mogliby pójść na spacer, wtedy wówczas… i tak dalej, i tak dalej - wiecie, o co chodzi.

Powiew świeżości wnosi do filmu brak gloryfikacji zachodnich wartości. Akcent położony jest nie na namiętne obrazki a la Titanic; bohaterowie dotykają się zresztą w jednej tylko scenie. Sabbagh opowiada się przeciwko restrykcyjnej saudyjskiej obyczajowości, od której dystansują się nawet najbardziej konserwatywne nacje. Miłość dwojga bohaterów nie staje się przy tym narzędziem manipulacji widzów; nie kreuje dychotomicznego podziału zakochani vs wrogi świat, jak to ma miejsce w konwencjonalnych przedstawieniach romansu, od Romeo i Julii do Tajemnicy Brokeback Mountain. Barakah i Bibi nie wiedzą właściwie, czy łączy ich miłość. Chcą tylko szansy, by się o tym przekonać. 

Choć reakcja ze strony ultrakonserwatywnego społeczeństwa może zasmucać, Barakah meets Barakah potrafi też być smakowicie zabawny. Utwór otwierają słowa: „Pikselizacja, którą zobaczycie, jest normalnym zjawiskiem, i nie jest komentarzem na temat cenzury. Powtarzamy, nie jest komentarzem na temat cenzury“. Ta ironiczna próba zrzeczenia się odpowiedzialności staje się punktem wyjścia dla humorystycznych sekwencji z ocenzurowanymi elementami scenografii, na przykład szklanki whiskey, które, choć nieukazane wprost, nie pozostawiają wątpliwości co do ich treści.

Barakah meets Barakah wiernie ukazuje przekrój saudyjskiego społeczeństwa. Stąd też obecność mediów społecznościowych, będących furtką do większej wolności i generujące takich celebrytów, jak Bibi. Jako pracownik administracji państwowej, Barakah krytycznie odnosi się do daleko idącej tabuizacji, kontynuuje jednak pracę na rzecz monarchii. Wszyscy bohaterowie dostrzegają niedołężność państwa; nauczyli się jednak akceptować rzeczywistość, jaka ich otacza, a którą osładza dobrobyt, który Arabii Saudyjskiej zapewnia przemysł naftowy. 

Sabbahowi należy się szacunek nie tylko za niezłomność w przekraczaniu licznych barier, jakie stały na drodze w realizacji projektu, ale również za umiejętne łączenie kina zaangażowanego z rozrywkowym.