Schengen – czy granice to normalność?

Artykuł opublikowany 30 marca 2016
Artykuł opublikowany 30 marca 2016

Powrót do istnienia granic jest realny, a dla większości osób również zrozumiały i potrzebny. Lecz tak naprawdę - czy granice są czymś normalnym? 

System granic politycznych to historyczny wyjątek. Tak zwane cztery wolności (swobodny przepływ osób, towarów oraz usług i kapitału), rynek wewnętrzny oraz strefa Schengen są największymi osiągnięciami projektu integracji europejskiej po wojnie, ale nie są żadną nowością w społeczeństwie europejskim, a jedynie krokiem w stronę przywrócenia historycznej normalności. Świat bez granic był w Europie sytuacją naturalną od średniowiecza aż do XIX w.

Świat bez granic to naturalny stan rzeczy w Europie   

W średniowieczu książęta elektorzy niemieckiego parlamentu gromadzili się w różnych europejskich miastach, od Luksemburga po Pragę. Studenci natomiast byli wysyłani przez swoich profesorów od Rotterdamu aż po Bolonię. W Europie ważną rolę odgrywały wówczas kultura, kuchnia, język, religia i geograficzne granice - ale nie te państwowe. Granice kulturowe nie dzieliły, lecz wręcz przeciwnie - łączyły Europę. Podziały topograficzne takie jak rzeki czy góry, nie dadzą rady podzielić zjednoczonych kulturowo obszarów. Na przykład Baskowie żyją na południu i północy Pirenejów, a Tyrolczycy na północy i południu przełęczy Brenner. 

To, co dzisiaj rozumiemy pod pojęciem paszportu, istniało już od 21 października 1920 roku. Wówczas Liga Narodów definiowała jak taki ,,paszport” powinien wyglądać i co powinien umożliwiać, aby zostać uznanym przez wszystkie państwa świata za dokument podróżny i pozwalający na przekroczenie granicy. Interesująca (i niestety zapomniana) jest preambuła Ligi Narodów, w której podano definicję międzynarodowo uznanego paszportu. Stoi w niej mianowicie, że wprowadzenie paszportów ma tymczasową ważność aż do ,,kompletnego powrotu do warunków przedwojennych, które to konferencja ma nadzieję stopniowo ponownie wprowadzić w bliskiej przyszłości” („complete return to pre-war conditions which the conference hopes to see gradually re-established in the near future“).

Fakt, że dzisiaj obszar Schengen jest uważany za wyjątkowy, jest doprawdy mylący. Tak naprawdę jest zupełnie przeciwnie. Przypomnienie o tym, że przez stulecia Europa bez granic była czymś normalnym jest ważne, aby w ogóle zacząć dyskusję na temat tego, czym ten europejski obszar dziś powinien być i czym był zawsze: palimpsestem złożonym z granic, które nie są żadnymi granicami, a jedynie definiują obszary kulturowe, ponieważ jedność europejska jest zbudowana z różnorodności.

Granice dla ludzi, ale nie dla handlu?

Pamięć o historii granic jest również ważna, by zacząć rozmowy na temat europejskiego kryzysu uchodźców. Pytanie, jakie dzisiaj sobie stawiamy, odnosi się do przyszłych działań: jak to jest, że Europa chce i potrzebuje otwartych granic dla handlu ale nie dla ludzi? Faktem jest, że zamknięcie granic wewnątrz UE może być odczuwalne również w sektorze transportu, a przez to w gospodarce, produkcji, handlu i konsumpcji - a co za tym idzie - możemy odczuć zmiany w naszym poziomie życia. Zamknięcie granic może oznaczać głębokie straty ekonomiczne, ponieważ zarządanie na ostatnią chwilę i krótkotrwałe magazynowanie są możliwe tylko wtedy, gdy ciężarówki nie tracą czasu wyczekując na granicy - o tym wszystkim myślimy w ostatnim czasie. Jednak sytuacja, gdy granice są otwarte dla ciężarówek, a zamknięta dla uchodźców nie może mieć miejsca. Zamknięcie granic nie jest więc wykonalne i przez to nie jest też żadnym rozwiązaniem, odgórne narzucanie granic też nie. Unii pozostaje więc tylko otwarcie granic – będzie musiała podzielić swój obszar i swój świat z innymi ludźmi, którzy chcą przybyć do Europy.

Belgijski psychoanalityk Luce Igaray zaproponował definicję ,,dzielenia świata” jako nowoczesną kontynuację teorii Kanta, która mówi o tym, że każdy człowiek jest równo urodzony i każdy może żyć w jakiejkolwiek części globu. Wobec tego prawa, państwa nie mogą definiować terytorialnej racji bytu dla ludzi. Chodzi tutaj więc o globalne prawo do posiadania ojczyzny i uczestnictwa w życiu społecznym tak, aby zorganizować sobie życie w innym kraju podczas trwałej imigracji.

Uczestnictwo w Europie  

Poszukując inspirujących rozwiązań i mając na uwadze kryzys migracyjny, rzućmy okiem na całkiem niedawną historię, w której znaleziono długotrwałe odpowiedzi na kryzys. Co zrobili europejscy imigranci, którzy z powodu klęski głodu i politycznego kryzysu w XVIII i XIX w. uciekali masowo do Nowego Świata – Irlandczycy, Włosi, Niemcy, mieszkańcy krajów bałtyckich? Zbudowali tam swoje miasta.

W całej Ameryce można znaleźć nazwy miast takie jak New Hannover, New Hampshire, New Hamburg itp. Europejscy uchodźcy najzwyczajniej w świecie przybyli do swojej nowej ojczyzny i tam odbudowali swój stary kraj, jego namiastkę. Nikt z nich nie otrzymał statusu uchodźcy, pieniędzy od miasta, nikt nie był zobowiązany do uczestnictwa w kursie językowym czy kulturowym. 

Jakby to było, gdyby uchodźcy, którzy właśnie przybyli do Europy, otrzymali teren pod zabudowę, w sąsiedztwie europejskich miast, ale w pewnej odległości, zachwując swoją odmienność? W ten sposób w środku Europy powstałyby Nowy Damaszek, Nowe Aleppo i Nowa Madaja. Krótko mówiąc: rezygnujemy z integracji. Szanujemy odmienność – i zostawiamy nowo przybyłych samych sobie z ich innością.

Jako wstępną pomoc, Europa może zaoferować plan zabudowy, co otwiera możliwości, ponieważ jest związane z infrastrukturą.W przeciwnym razie nowo przybyli sami się organizują. Wszystkie pieniądze, które teraz wydajemy na integrację i kursy językowe, na ogrodzenia i kontrolę graniczną, na środki bezpieczeństwa czy policję, Europa dałaby uchodźcom jako pomoc początkową. Architekci miast, którzy zajmują się obozami dla uchodźców i którzy je zbadali, twierdzą, że w momencie, gdy pozostawimy uchodźców samym sobie, w niedługim czasie obozy te zamienią się w miasta. Wydaje się więc, że urbanistyka leży w ludzkiej naturze.

Trzy pokolenia później – tak długo trwa to najczęściej – wnuki pierwszych imigrantów nauczyły się już języka, w którym mówi się w nowej ojczyźnie. Tak po prostu, ze względów praktycznych. Kilka stuleci później nazwy miast takich jak New Hannover czy Paryż, Teksas, Wiedeń czy Wirginia w USA przypominają tylko o tym, że kiedyś ich założyciele przybyli z zupełnie innej części świata.

__

Artykuł autorstwa Ulrike Guérot

20 lutego 2016 roku w Berlinie odbyła się konferencja Polis180 pod tytułem ,,Schengen begrentzt – grenzenlos?”

Ten artykuł to skrócone i zmienione podsumowanie reportażu ,,Lust auf eine gemeinsame Welt. Ein futuristischer Entwurf für europäische Grenzenlosigkeit“ (,,Ochota na wspólny świat. Futurystyczny szkic Europy bez granic") autorstwa Ulrike Guérot  RobertaMenasse. Artykuł ukazał się w Le Monde Diplomatique w lutym 2016, S. 12/ 13.