Sewilla wsiada na rower

Artykuł opublikowany 13 maja 2011
Artykuł opublikowany 13 maja 2011
120 km ścieżek rowerowych i ograniczony do 45 min. czas poruszania się po centrum dla kierowców. Oto powody, by umieścić Sewillę pośród pionierów demotoryzacji. Czy jednak wszyscy z tego korzystają?

Zgiełk dzwonków rowerowych niemalże zlewa się z dzwonkami tramwajów. Aleja Konstytucji [Avenue de la Constitución], zwyczajne, słoneczne popołudnie, piesi, rowerzyści i tramwaje współżyją w Sewilli bez konfliktów. Rowerowe dwa kółka są wszędzie, czy to biało-czerwone, w kolorach Sevici - systemu rowerowego stolicy Andaluzji, czy prywatne, używane przez mieszkańców do przemierzania 120 kilometrów ścieżek rowerowych Sewilli.

„Demotoryzacja” czyli mała rewolucja

To siedemsettysięczne miasto ma wszystkie warunki, by wsiąść na rower. Łaskawą pogodę, małe zanieczyszczenie (przynajmniej tak się wydaje) i na szczęście jest bardzo płaskie. Tyle co do naturalnych zalet, ale jest i dorobek. Od 2005 r. Sewilla zaangażowała się w duży projekt, którego celem było uczynienie ze starówki przestrzeni przeznaczonej w całości dla pieszych. Nagle tramwaje, metro i rowery zaczęły w centrum powoli zastępować pojazdy, które, z wyjątkiem tych należących do mieszkańców, nie mogą poruszać się po starówce dłużej niż 45 minut.

Miejski rower pozostaje dostępny jedynie w Sewilli-mieście. Przedmieścia tworzące obszar metropolitalny są skazane na samochody i prywatne roweryDemotoryzacja”, pod tym pochodzącym z urbanistycznego żargonu pojęciem kryje się odzyskanie przestrzeni przez obywateli, wzrost mobilności i bezpieczeństwa oraz bez wątpienia poważne obniżenie miejskiego bilansu emisji CO2. Londyn, Kopenhaga i nawet Nowy Jork przeznaczają pewne części wyłącznie dla ruchu pieszych. Sewilla postawiła na ryzykowne rozwiązanie i przeznaczyła całe centrum! Stała się przy tym, w naturalny sposób, ambasadą roweru. W 2012 gościła Vélo City, konferencję poświęconą refleksji nad używaniem dwóch kółek w przestrzeni miejskiej. Na stronie internetowej tego wydarzenia dowiadujemy się, że miasto w ciągu dwóch lat przeskoczyło z 6000 do 66 000 przejazdów rowerem.

Stołeczne dwa kółka nie dla przedmieść

Sukces Sevici, systemu rowerów wprowadzonego w 2004 r., nie dziwi. „Oddaje do dyspozycji ogromną liczbę ścieżek rowerowych, jest szybki i naprawdę ekonomiczny” - podsumowuje José David Muñoz de la Torre, odpowiedzialny za rozwój ścieżek rowerowych miasta Sewilli. Oto i argument! 25 euro za roczny wynajem roweru, to cena, która uwodzi wszystkich… Szczególnie w czasach kryzysu. Podczas debaty „Demotoryzacja centrum miasta – polemika zrównoważonego rozwoju?” zorganizowanej przez Cafebabel.com w Sewilli Alejandro Cuetos Menendez, członek stowarzyszenia Ecologistas en Acción, wychwalał system rowerów miejskich. „Sevici to znakomita rzecz, należy kontynuować wysiłki, aby posunąć się dalej: rozprzestrzenić system także na przedmieścia. Naprawdę tego potrzebują”.

I jest to prawdziwe ograniczenie. Sukces Sevici nie przekracza granic historycznego centrum Sewilli. Powód? Różne poziomy zwierzchnictwa. Sevici jest w 100% finansowane przez miasto. „Władze regionu Andaluzji nam nie pomagają. Inne miasta regionu muszą samodzielnie zainwestować w wynajem rowerów” - wyjaśnia José David Muñoz de la Torre. W odróżnieniu od Vélibu, który w Paryżu ustawił swoje wypożyczalnie w sąsiadujących miastach stanowiących przedmieścia „Wielkiego Paryża”, u nas nie ma żadnej synergii pomiędzy uwielbianym przez turystów centrum i okolicą, w której mieszka większość sewilczyków. Ludziom z przedmieść nie pozostaje nic innego, jak używać samochodów, autobusów lub jedynej linii metra, które obecnie pozostaje w miarę niedostępne (1,6 € za bilet).

Długa droga roweru w Sewilli

Przeczytaj o parkingowych „gorrillas” w Sewilli

Rowery są wszechobecne na sewilskich chodnikach, 250 wypożyczalni praktycznie co 300 metrów; transformacja nie odbyła się jednak bez konfliktów. Dziesięć lat temu, gdy Chiara była w Sewilli na Erasmusie „rowery nie były w centrum miasta mile widziane. Warunki jazdy były bardzo trudne, współżycie z innymi pojazdami także - przypomina sobie włoska fotografka. „Jestem mile zaskoczona dzisiejszymi zmianami”. Podobnie sprawa się ma w przypadku mieszkańców centrum. Agustin Irissou, tak jak inni ze stowarzyszenia A contramano, od 25 lat walczy o to, by rower stał się środkiem transportu na równi z innymi. Sevici narodził się dzięki walce i uporczywym dyskusjom z miastem. Dzięki manifestacjom – co najmniej czterem w roku – i spotkaniom z przedstawicielami władz miejskich pokazaliśmy naszą zawziętość. Nasz przekaz w końcu został usłyszany” – stwierdza z radością.

I to przez obie strony sceny politycznej. „O ile kilka lat temu Partia Ludowa (liberalna prawica w Hiszpanii) nie angażowała się zbytnio w tę sprawę, to ostatnio sytuacja się zmieniła. Przedstawiciele władz Sewilli dobrze dziś wiedzą, że bez rowerów nie można się obejść”. Najbardziej oczywistym dowodem na to była obecność na debacie zorganizowanej przez Cafebabel.com działacza Nuevas Generaciones (młodzieżówki Partii Ludowej). Juventudes Socialistas (młodzieżówka POSE – lewicy) nie odpowiedziała na zaproszenie. W przededniu wyborów lokalnych (pod koniec maja), w których partia Zapatero okrzyknięta jest wielkim przegranym, możemy liczyć na to, że model Sewilski będzie przykładem dla innych miast Hiszpanii.

Ten artykuł powstał w ramach projektu Green Europe on the ground 2010-2011, serii reportaży cafebabel.com na temat zrównoważonego rozwoju.

Fot. uprzejmość ©manutrillo/Velo-City Sevilla 2011