Shlomo: „Kiedyś beatboxing był dla mnie sposobem na imponowanie ludziom”

Artykuł opublikowany 17 września 2009
Artykuł opublikowany 17 września 2009
25-letni Simon Shlomo Kahn promuje swój talent wokalny wśród masowych odbiorców oraz dzieci. Brytyjski beatboxer z izraelskimi, irackimi niemieckimi korzeniami mówi o zarozumiałych VIP-ach, śmierci wytwórni płytowych oraz pracy z Björk.

Park Hampstead Heath nie jest najbardziej hip-hopowym miejscem, dlatego spotkanie tam z beatboxerem Shlomo wydaje się na pierwszy rzut oka trochę nieodpowiednie. Z pewnością fotograf był niezadowolony z otaczających nas zielonych pól i drzew. Shlo, znany także jako Simon Shlomo Kahn, jest klasycznie wykształconym muzykiem, który zaczął interesować się beatboxingiem, ponieważ lubił imponować ludziom. „Nie jestem dosłownie hip-hopowcem, chociaż sam już pewnie na to wpadłeś”- mówi wyzbywając się miejskich powiązań. Dzisiejszy koncert na festiwalu Sweden on Stage ledwo wyróżnia się na tle występów na festiwalach Glastonbury, Latitude czy Womad, nawet, jeśli główną gwiazdą jest Benny Andersson. Lecz Shlo zależy przede wszystkim na występowaniu.

Wolność beatboxingu

„Wolność, którą daje bycie beatboxerem jest niesamowita, to jest wyzwalające” - twierdzi Shlomo. „Możesz zostać każdym instrumentem, kiedy tylko zechcesz. Czuję się jak czarodziej stojący pośrodku i kierujący dźwiękami” – mówi mężczyzna opisany niegdyś przez prezentera Radio One, Tima Westwooda, jako „Harry Potter hip-hopu”. Shlomo jest członkiem programu rezydencji artystycznych w londyńskim Southbank Centre, który jest kompleksem artystycznych miejsc nad Tamizą. Dzięki temu chłopak z Buckinhamshire ma możliwość robienia „tak mało lub tak dużo jak jest to możliwe”, bez żadnych oficjalnych obowiązków, nawet bez minimalnego planu wystąpień. „Wieki zajęło mi zdanie sobie sprawy z tego, że oni nie mają dla mnie żadnego planu. Kiedy to do mnie dotarło, przyniosłem im obszerną listę pomysłów, które zawsze chciałem zrealizować.” Teraz kalendarz Shlo jest przepełniony projektami na kolejne osiemnaście miesięcy. „Wydaje się, że każdy odnosi z tego korzyść”- mówi Shlo. „Do tradycyjnego klimatu Royal Festival Hall (jednego z miejsc w Southbank) wprowadziłem nowy typ publiczności, którego wcześniej tu nie widziano. Tak wiele mi to daje. Ja to po prostu kocham.”

(zdj.: David Tett/ davidtett.com/ davidtett.blogspot.com)

Shlo pracuje nad trzema głównymi projektami. Jego The Vocal Orchestra to grupa brytyjskich beatboxerów oraz piosenkarzy, w tym, m.in. mistrzyni świata w beatboxingu kobiecym - Bellatrix. Aktualnie pracują nad „czymś teatralnym. Czymś w rodzaju (musicalu) Stomp, ale z ludzkim głosem.” Dodatkowo jego zespół będzie osadzony w zbiorowym wystąpieniu z kompozytorką muzyki akustycznej oraz elektronicznej Anna Meredith w lutym 2010 roku. „Jestem szczerze podekscytowany tym projektem, ponieważ będzie to prawdziwy kawałek muzyki klasycznej”- przyznaje Shlo. „Będziemy występować na żywo. Będę stał z przodu w swoim cylindrze”. Simon jest w trakcie tworzenia systemu zapisu muzycznego beatboxingu dla tego drugiego projektu. Meredith pomaga mu odnaleźć „zależność pomiędzy podstawowym zapisem nutowym dla perkusji a dźwiękami fonetycznymi.”

Zrównoważony beatboxing

Akademia Beatboxingu jest prawdopodobnie najbliższa sercu Shlo. Obecnie na trzecim naborze zawiera mieszaninę styli. Nauczyciele (Shlo oraz dwóch członków orkiestry: Jez i MC Zanim) skupiają się na odwiedzaniu „szkół z trudną młodzieżą”, warsztatów o rozległym zasięgu oraz klubów dla młodzieży, aby zachęcić młodych ludzi do współpracy. „Dzieciaki mają o wiele więcej motywacji, kiedy robią coś, co wybiega poza ich obowiązki.” Opierając się na szkole oraz systemie zapisu, Shlo chciałby stworzyć „system zrównoważonego beatboxingu”- cytuje jako inspirację wenezuelską The Simon Bolivar Orchestra. „To sformułowanie, którego chcę używać”- mówi o młodzieżowym zespole, który działa już od 34 lat. „Na pierwszym etapie dzieciaki są tam po to, żeby się poobijać, a nie dźgać nawzajem. Kiedy to pojmiesz, możesz przyjść kolejny raz i prowadzić bardziej zaawansowane zajęcia, a ostatecznie zacząć uczyć.” Odłóżmy entuzjazm na bok, w rzeczywistości projekt jak ten, jest także najbardziej problematyczny. Shlo ma nadzieję na sukces szkoły w Londynie przed wystartowaniem w innych miastach. Jednak fundusze oraz biurokracja stawiają przeszkody.

(zdj.: David Tett/ davidtett.com/ davidtett.blogspot.com)Z drugiej strony to dzięki swojej serii zbiorowych benefisów „Music Through Unconventional Means” (muzyka przez niekonwencjonalne środki), Shlo „podkreśla rolę muzyki jako sposób na walkę ze zbrodniami popełnionymi przy użyciu noża w Zjednoczonym Królestwie.” Orkiestra akompaniuje tak eklektycznym artystom jak Jarvis Cocker lub była Sugababe Mutya Buena. Najlepsze dzieciaki z akademii, których porażające historie zainspirowały motyw przeciw zbrodniom, również występują. Wielkie nazwiska przyciągają „duża publikę, zwabiają tym media i dają możliwość młodym ludziom robienia tego, co lubią.” Chociaż Shlo odnosi się do sekcji dla VIPów na festiwalach, jako miejsc dla „zarozumiałych ludzi, którzy nie są ważnymi ludźmi”, to ma niewyczerpaną listę sławnych przyjaciół. Zupełnie nieoczekiwanie islandzka piosenkarka Björk poprosiła go o współpracę przy jej płycie „Medulla” z 2004 roku i w tym samym roku wystąpili razem na otwarciu Igrzysk Olimpijskich w Atenach. „To był dobry duet, ponieważ wiele mi dał”- przyznaje Shlo. „Do tamtego momentu, w pewnym sensie nie uważałem beatboxingu za muzykę. Zawsze myślałem, że imponuję ludziom, a nie ich poruszam. To doświadczenie naprawdę otworzyło mi oczy na beatboxing jako sposób na współpracę i eksperyment.”

Shlo nie pała żądzą do publiczności lub przebywania w towarzystwie innych artystów. Wytwórnie chcą zawiązać z nim kontrakty, lecz, jak do tej pory wszystkie oferty są przez niego odrzucane. „To prymitywna forma sztuki, poza tym wytwórnie są już na wykończeniu. Umieszczam muzykę na swojej stronie, udostępniam pliki mp3 za darmo… Dlatego bycie w Southbank jest odpowiednikiem najlepszego kontraktu muzycznego. Nie jestem osobą nagrywającą, jestem osobą występującą i to jest ostateczny kontrakt na występy.” Przez jego dość apatyczny sposób mówienia przebija pasja, jaką darzy swoje rzemiosło: wszystko określa jako „niesamowite” i „fantastyczne”, a kiedy mówi o „budowaniu armii” utalentowanych beatboxerów, to prawie mu wierzę.

Podążaj za Shlo na Twitterze