Shooting Stars 2016: 12 pytań do Atli Oskara Fjalarssona

Artykuł opublikowany 18 lipca 2016
Artykuł opublikowany 18 lipca 2016

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Kiedy pierwszy raz miałam spotkać się z pochodzącym z Islandii Atlim Oskarem Fjalarssonem, tegoroczny Shooting Star na festiwalu Berlinale, niewiele o nim wiedziałam. To powinno się niedługo zmienić, a Fjalarsson będzie dobrze znany zarówno mi jak i szerszej publiczności, bo sympatyczny już wybiera się do Hollywood.

W wieku 12 lat Atli Oskar użyczył głosu postaci z kreskówki i tym samym postawił pierwsze kroki w swojej karierze. Dwa lata później zagrał w nagrodzonym filmie Rúnara Rúnarssona Dwa ptaszki. Później zaczął dostawać propozycje ról w filmach, produkcjach krótkometrażowych i programach telewizyjnych. Ostatnio ponownie współpracuje

z islandzkim reżyserem i scenarzystą Rúnarssonem nad Wróblami, filmem, który został nagrodzony na ostatnim festiwalu filmowym w Toronto. Atli gra w nim 16-letniego przestraszonego chłopca. Berlinale 2016 to jego premierowe wystąpienie w stolicy Niemiec.

Cafébabel: To twój pierwszy raz na tym festiwalu?

Atli: Tak, pierwszy raz. W ogóle pierwszy raz jestem w Berlinie. Wcześniej byłem

w Niemczech dwa razy, ale dopiero teraz udało mi się odwiedzić Berlin. Jestem absolutnie zafascynowany tym miastem i jego niesamowitą historią.

Cafébabel: Czy oprócz oprócz godzin spędzanych na festiwalu znalazłeś czas na zwiedzanie Berlina?

Atli: Niestety, jak dotąd widziałem miasto jedynie z okien samochodu, gdy akurat jechałem do jakichś 15 różnych miejsc. Z pewnością jednak tutaj wrócę i zwiedzę miasto dokładniej. Jella, niemiecka zdobywczyni tytułu Shooting Star, już mi zaproponowała, żebym ją odwiedził i wtedy pokaże mi Berlin.

Cafébabel: Pomijając Berlin, jak podoba ci się festiwal Berlinale?

Atli: Jak na razie jest wspaniale. To ogromny festiwal, jeden z największych w Europie. Tak naprawdę fajnie jest tu przyjechać, żeby poznać mnóstwo osób i na własne oczy zobaczyć te światła i czerwony dywan.

Cafébabel: Jak to jest być Shooting Star na tegorocznym Berlinale?

Atli: Bycie nagrodzonym to zawsze wielki zaszczyt i zawsze jest miło, gdy ktoś klepie cię w ramię i mówi „Dobra robota!”. Myślę, że każdemu zależy na zdobyciu takiego uznania.

Cafébabel: Możesz krótko opisać siebie i przedstawić swoją dotychczasową karierę?

Atli: Gdy miałem 12 lat, zrobiłem swój pierwszy dubbing, następnie w wieku 13 lat zagrałem po raz pierwszy w filmie krótkometrażowym Dwa ptaszki. Film został pokazany na festiwalach w wielu państwach i w ten sposób moja kariera nabrała rozpędu. Kiedy miałem 16 lat mój pierwszy Charakterrolle i od tamtej pory już nieprzerwanie pracowałem

w Islandii. Niedawno przeprowadziłem się do Los Angeles, aby tam studiować aktorstwo.

Cafébabel: Do jakiej szkoły uczęszczasz i dlaczego się na to zdecydowałeś?

Atli: Zdecydowałem się na trzyletni program licencjacki w Akademii Filmowej w Nowym Jorku. Zawsze chciałem nauczyć się takiego prawdziwego aktorstwa.  Wprawdzie granie wychodzi mi bardzo naturalnie, ale chciałbym dowiedzieć się, co jeszcze można wyciągnąć

z gry aktorskiej, chciałbym dowiedzieć się więcej osobach, które dały początek aktorstwu

i o tym, jak odnaleźli swoje najlepsze aktorskie cechy. Chciałbym też wiedzieć, jak przygotowywać się do roli i jak samemu napisać scenariusz. Właśnie tego wszystkiego chcę się nauczyć. Ogólnie w Los Angeles jestem już półtora roku.

Cafébabel: Chcesz także podbić Hollywood, czy to twój cel?

Atli: Stany Zjednoczone fascynowały mnie od zawsze. Wahałem się między Nowym Jorkiem i Los Angeles, ostatecznie stanęło na LA. Oczywiście tego nie żałuję, to wspaniałe miasto. Cieszę się pobytem tutaj, zawsze jest tutaj słonecznie. To jest super.

Cafébabel: Jak opisałbyś różnice między Islandią i Los Angeles albo Europą i USA, jeśli chodzi o aktorstwo i pracę?

Atli: Myślę, że praca wygląda tutaj bardzo podobnie, metody są podobne. Aktorstwo i film mówią uniwersalnym językiem. Przychodzisz na plan i nie jest ważne, czy jest to film kina niezależnego w Islandii czy wysokobudżetowa hollywoodzka produkcja. Metody i forma,

w których film zostanie nakręcony, są takie same. To w zasadzie to samo, nawet jeśli używa się innych określeń i mówi w innych językach. Kocham pracować w Islandii, tutaj wszyscy stają się sobie bardzo bliscy i są jak rodzina.

Cafébabel: Czy osobiście masz jakiegoś ulubionego aktora?

Atli: Od dziecka podziwiam Toma Hanksa. Uwielbiam wszystkie produkcje, w których brał udział, np. Forresta Gumpa, to oczywiste. Atlas chmur to mój ulubiony film. Oczywiście są też islandzcy aktorzy, których bardzo lubię. Ingvar Sigurosson Eggert, który w Wróblach grał mojego ojca. Jako młody chłopak często widziałem go w filmach, a zagranie razem

z nim w filmie było marzeniem, które stało się prawdziwe. Definitywnie jest to jedno

z wyróżnień, które dotychczas spotkało mnie w mojej karierze.

Cafébabel: Których islandzkich filmowców i aktorów powinno się znać?

Atli: Grímur Hákonarson to wspaniały reżyser oraz mój przyjaciel. Rúnar Rúnarsson również jest świetnym reżyserem. W Islandii jest wielu dobrych filmowców i wiele młodych, utalentowanych osób.

Cafébabel: Jakie jest twoje wyobrażenie nieszczęścia?

Atli: Według mnie nieszczęściem jest samotność. Może mieć wiele form. Można przebywać w tłumie ludzi, a i tak czuć się samotnym i to dla mnie jest nieszczęściem. Uważam również, że musimy zmienić swoje podejście do depresji. Zwłaszcza jeśli chodzi

o mężczyzn, tych starszych i młodszych, kiedy czują się zagubieni. Zwykle nie umieją oni wyrazić swoich uczuć. Kiedy mężczyźni płaczą, jest to niemęskie i niestosowne. To często prowadzi do izolacji.

Cafébabel: A jakie jest twoje wyobrażenie nieszczęścia?

Atli: W chwilach, gdy jestem najszczęśliwszy, nie myślę o byciu szczęśliwym. Myślę, że bycie szczęśliwym i szczęście to oksymorony. Mam wrażenie, że myślimy o tym, tylko wtedy, kiedy nie jesteśmy szczęśliwi i nie umiemy się niczym cieszyć. To chwile, kiedy szukamy szczęścia. Jeśli ktoś jest naprawdę szczęśliwy, widać to, ale nie jest się tego świadomym i nie myśli się o tym. Wtedy po prostu idziesz przez życie bez zatrzymywania się i bez nadmiernego rozmyślania.