Skrajna prawica: Słowacja kontra Węgry – Węgry kontra Słowacja

Artykuł opublikowany 12 listopada 2008
Artykuł opublikowany 12 listopada 2008

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Napięcie pomiędzy sąsiadującymi krajami wymaga akcji ze strony UE.

Łyse głowy, grube kurtki i wojskowe buty, samochody, które blokują pas ruchu w stronę Słowacji, węgierskie flagi, antysłowackie hasła na transparentach, duża akcja policyjna i masa fotoreporterów – właśnie tego dziwnego widowiska można być świadkiem na zwykle wolnej granicy Schengen między Słowacją i Węgrami.

Witamy na Slotakii!

(helix84/wikipedia)Członkowie skrajno prawicowego ugrupowania Jobbik oraz paramilitarna Węgierska Garda szykują się przeciwko Słowakom, co powoduje, iż konflikt pomiędzy sąsiadami narasta od miesięcy. „Witamy na Slotakii!“ kpią otwarcie Węgrzy, przy czym używają zamiast “Slovakia”, czyli Słowacja, używają słowa “Slotakia”, co ma oznaczać „Kraj Jána Sloty“. Slota jest szefem skrajno-prawicowej, rządzącej w koalicji Słowackiej Partii Narodowej, która wciąż prowokuje Węgry obraźliwymi, często podkreślonymi nadużyciem alkoholu, werbalnymi potyczkami. Wobec sytuacji na granicy, która dolewa oliwy do ognia, wymagane jest zerwanie stosunków dyplomatycznych z Budapesztem. Tak więc emocje osiągają coraz to nowych stopni.

Eskalacja zaczęła się od ostrej akcji słowackiej policji przeciwko piłkarskim chuliganom, którzy próbowali zamienić mecz pierwszej ligi na Dunajskiej Stredzie – centrum węgierskiej mniejszości na Słowacji - w demonstrację ich wielkiego patriotyzmu. Policja użyła także siły przeciwko przyjezdnej z Węgier skrajnej prawicy, co zaalarmowało rząd w Budapeszcie. Do dnia dzisiejszego wymaga on uzasadnienia akcji policyjnej, choć zdjęcia ze stadionu były jak najbardziej jednoznaczne. Tak więc Słowacy odmawiają jakichkolwiek tłumaczeń. Po akcji policyjnej skrajnie prawicowi na Węgrzech zbierali się dzień w dzień przed słowacką ambasadą w Budapeszcie i palili słowackie flagi. Raz po raz było słychać okrzyki na rzecz rewizji Traktatu w Trianon, na podstawie którego Węgry musiały w 1920 roku oddać duże części terytorium państwa także na rzecz Słowacji. Właśnie do tego odnieśli się członkowie Węgierskiej Gardy, którzy w ostatni weekend chcieli złożyć pamięć orzeczeniu z 1938 na trójkącie terytorialnym Słowacja-Węgry-Ukraina, dzięki któremu duże części południowej oraz wschodniej Słowacji znalazły się ponownie w rękach Węgier. Także tu wkroczyła słowacka policja i zatrzymała dziesiątki Węgrów.

Słowacka suwerenność zagrożona

Politycy robili swoje, aby spirala kryzysu kręciła się dalej. Słowacki premier Robert Fico mówił o naglącym niebezpieczeństwie słowackiej suwerenności, a Bratysława zarzuca węgierskim rządzącym, że we własnym kraju nie mają panowania nad ekstremistami. Budapeszt jednak wskazuje palcem na północnego sąsiada. Ekstremiści na Słowacji są niewątpliwie bardziej niebezpieczni, przede wszystkim dlatego, że zasiadają (dzięki partii Slota) w ławie rządzących.

Po raz pierwszy do konfliktu włączyła się Unia Europejska. Rzecznik Komisji UE wyraził swoje zaniepokojenie wobec pogorszenia się stosunków dwojga państw członkowskich UE. Wielu czeskich polityków, między innymi minister spraw zagranicznych Karl Fürst Schwarzenberg oraz szef socjaldemokratycznej opozycji Jiri Paroubek, zaoferowali swoje usługi pośrednicze. W Czechach może powstać ten sam problem najpóźniej w styczniu, podczas gdy rozpocznie się czeska prezydencja w Radzie Europy.

Być może uda się wcześniej załagodzić konflikt: Jak wynika z informacji z Budapesztu, premier Fico i Ferenc Gyurscany wyznaczyli w przyszłą sobotę spotkanie w nadgranicznej miejscowości Komamo. W związku z tym komentatorzy żądają „publicznego powstania”, aby przemówić politykom do rozumu.