Slevin Aaron: historie zaklęte w fotografii

Artykuł opublikowany 10 października 2014
Artykuł opublikowany 10 października 2014

Czasem, by zrobić dobre zdjęcie nie wystarczy nacisnąć spust migawki - fotografię trzeba poczuć, musi najpierw zrodzić się w głowie i sercu twórcy. Cafebabel przedstawia rozmowę z Slevinem Aaronem, polskim fotografem, którego dzieła to pełne treści uderzające obrazy ociekające emocjami.

Fotografia to sztuka, która wymaga właściwej inspiracji. Może sam tego doświadczyłeś, kiedy próbowałeś uchwycić rozległość oceanu ze srebrzystym rozbłyskami słońca odbijającymi się na powierzchni lub ogrom dalekiej góry z jej skalistymi urwiskami, a po powrocie do domu odkryłeś, że zdjęcie nie oddaje tego, co chciałeś uwiecznić. Jest bowiem jeden element, o którym zapomina wielu fotografów: emocje.

Dla Slevina Aarona, fotografa pochodzącego ze Szczecina, emocje to sens każdego zdjęcia. A najlepiej obudzić je opowiadając historię. Fotografie Aarona, czasem dziwne i mroczne, stawiają człowieka w naturalnym otoczeniu, skłaniając odbiorcę do zadania sobie pytania o doczesność, której przekraczanie jest przecież ostatecznym celem fotografii. Aaron pokazuje nam w ten sposób to, czego brakuje w naszych fotografiach: samą istotę sceny.

Wybór właściwej scenerii

Aaron, który zazwyczaj używa stłumionych tonów, by zanurzyć swoje zdjęcia w chmurze nostalgii, często przemierza kilometry w poszukiwaniu właściwej scenerii. „Kocham naturalne przestrzenie, zwłaszcza te rozległe, w których mogę znaleźć piękną perspektywę, by nadać moim zdjęciom lepszą atmosferę. Dzięki temu są bardziej minimalistyczne i pozwalają mi pokazać jak mały jest człowiek” - tłumaczy. Podczas jednej z sesji, Aaron potrzebował pustyni, ale w Polsce wybór jest dość skromny. Zamiast tego poszedł więc na plażę. Była zima, a mętna mgiełka rozpościerająca się nad wodą niemal zacierała horyzont. Dzięki temu fotograf mógł uchwycić piaskowy bezkres, dokładnie tak, jak to sobie wyobrażał.

Ale pogoda bywa kapryśna. I choć Aaron zwykle stara się jak najlepiej wykorzystać zmienną aurę, czasem jest zmuszony wrócić do swojego niewielkiego studia, gdzie tworzy iluzję, że zdjęcie zostało wykonane na zewnątrz. Na potrzeby serii zatytułowanej Secret Garden Aaron napełnił wannę mieszaniną wody i mleka. Modelki pozowały na wpół zanurzone z naturalnymi rekwizytami. Chociaż białe, mleczne stawy nie są spotykane w naturze, poprzez przesadny mrok wody, fotografowi udało się podkreślić piękno tak tła, jak i modelek.

Opowiadania i mitologia

Seria pod tytułem Melancholia opowiada historię dwóch sióstr w obliczu ich, być może, ostatnich dni na ziemi, a może należałoby raczej powiedzieć, ostatnich dni ziemi. Scenerią jest tu koniec świata. Wieje wiatr, niebo jest zasnute chmurami, a siostry obejmują się ubrane w białe suknie, które zwykle nosi się składając przysięgę przed wstąpieniem na nową drogę życia. To może być ich kres, a może nowy początek. Jednak wszystko to, co odbiorca może tak naprawdę odnaleźć w tym ujęciu to mrok i czyste emocje, które przekazuje jednocześnie podkreślając piękno kilku ulotnych chwil rozgrywanych na trawiastym polu. „Chciałem, żeby były wypełnione emocjami, żeby opowiadały historię, żeby były ciche i stłumione, chociaż przedstawiają tragedię”.

Aaron czerpie inspirację również z mitologii. Seria Valkyrie wywodzi się z nordyckich opowiadań o wojowniczych boginiach wysłanych z królestwa Asgardu, by upomnieć się o dusze wikingów, którzy wyróżnili się męstwem bitewnym. „Kluczowe przy tworzeniu tych fotografii było właściwe miejsce. Musiało być przestrzenne i puste, żeby osiągnąć formę minimalistyczną, a zarazem być odpowiednim tłem dla mitu. Idealnym tego przykładem jest pokryta śniegiem plaża. Jest dla mnie niesamowicie istotne, żeby wszystko, co widzę w wizjerze było dokładnie takie samo, jak na wywołanym zdjęciu, bez konieczności ingerencji grafiki komputerowej".

Każdy fotograf wie, że uchwycenie obrazu takiej jakości bez późniejszej obróbki jest niezmiernie trudne. Wymaga starannego planowania, przewidywania i umiejętności - Aaron wydaje się mieć to doskonale opanowane. A mimo wszystko, emocje i opowiadana historia to wciąż podstawa jego fotografii. Bez nich Slevin Aaron nie byłby w stanie z taką samą skutecznością unieśmiertelnić tego, co doczesne.

W kwietniu 2015 roku prace Aarona będzie można zobaczyć razem ze zdjęciami 44 innych fotografów podczas wystawy w Mediolanie zorganizowanej przez Leica Camera Italia i Vogue Italia

Zdjęcia Aarona dostępne są także na stronie: slevinaaron.tumblr.com.