Solidarność jako eksponat muzealny

Artykuł opublikowany 24 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 24 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Przed 25-cioma laty strajki w stoczni gdańskiej zapoczątkowały otwarcie państw wschodniego bloku. Jednak solidarności nadal nie żyje się w Polsce łatwo.

Napis 21 razy tak - solidarność - widnieje na bramie stoczni gdańskiej. 31 sierpnia po trwających tygodniami strajkach, rząd uznał 21 postulatów wysuniętych przez Lecha Wałęsę. Jakie teraz ma jednak znaczenie solidarność dla ludzi pracujących w stoczni?

Mariusz Dolecki miał 3 lata wówczas, gdy tworzono podwaliny demokratycznego państwa. Teraz stoi z kolegami przed dziesięciometrową częścią statku i buduje rusztowanie dla spawaczy. Wydaje się być zmęczony: "stocznia jest na skraju upadku i nawet solidarność nie jest w stanie tego zmienić". Faktycznie - z 9000 pracowników pozostało na skutek niezliczonych przekształceń zaledwie 2000. Rocznie buduje się tu tylko od 5-7 statków.

Przegrani przełomu

Dla 57-letniego elektryka Kazimierza Trawickiego solidarność to część życia. Już w 1970 przeżył strajk w stoczni Lenina, kiedy pokojowo strajkujące kobiety i mężczyźni zostali ostrzelani przez wozy pancerne. Mimo tego wydarzenia włączył się aktywnie do protestów w sierpniu 1980. "W 1980 walczyliśmy nie tylko dla siebie, ale dla całej Polski" mówi dumnie Trawicki.

Jednak to pracownicy stoczni należeli do pierwszych przegranych w początkach wolnorynkowego państwa. W 1996 stocznia bankrutuje i zostaje przejęta przez Gdingener Shipyard Group. Wielu pracownikom polska demokracja kojarzy się dziś raczej z wyzyskiem, niż z dobrobytem, prawem i wolnością słowa "dziś wszystko kreci się wokół pieniędzy" mówi Trawicki "nasze dawne motto: więcej być niż mieć" jest już niestety nieaktualne.

Skok przez płot

Przyczyna wybuchu strajku z 1980 roku w stoczni gdańskiej Lenina było zwolnienie dźwigowej, Anny Walentynowicz. Walentynowicz odważyła się publicznie prosić o lepsze warunki dla pracowników, w tym o cieple jedzenie czy ocieplone hale fabryczne. Przeciwko temu zwolnieniu zaczęła się formować opozycja. Poprzez sławetny skok przez mur stoczni Lech Wałęsa stał się przywódca ruchu, który wkrótce miał objąć działaniem całą Polskę.

Po ciężkiej 14-dniowej walce przywódcy strajku przeforsowali 21 żądań adresowanych do polskiego rządu. Runęło domino kolejnych odejść od rządów systemu komunistycznego w całym bloku wschodnim. Nigdy wcześniej nie udało się zarejestrować niezależnego związku zawodowego. Solidarność stała się ostoją całej opozycji i szybko zyskała 10 mln członków, przy 16 milionach zatrudnionych w Polsce. Polski prezydent generał Wojciech Jaruzelski początkowo negocjował z solidarnością, po czym pod koniec 1981 roku zarządził stan wojenny, co spowodowało zejście solidarności do podziemia.

Działacze solidarności czekali 9 lat zanim ich starania doceniono przy okrągłym stole w Warszawie w 1989 przy zmianie systemu z komunistycznego w system pluralistycznej demokracji. Lech Wałęsa został wybrany na prezydenta, solidarność wstąpiła do rządu. Jednak wkrótce podzieliła się na wiele grup i ostatecznie utraciła jakiekolwiek polityczne wpływy. Symptomatyczne dla tej sytuacji było niewybranie Lecha Wałęsy na prezydenta w 1995 roku.

Mitologizacja

Obecnie znane są plany, aby wybudować muzeum przybliżające ruch społeczny, który stał w opozycji do dyktatury panującej w bloku wschodnim. Projekt zakłada 73 hektarową wielkość "miasta" na terenie dawnej stoczni w Gdańsku. Przy wejściu do przyszłego miasteczka portowego ma stać muzeum, z którego fasady ma uśmiechnąć się pewien zwycięstwa, zerkający na aleje wolności, Lech Wałęsa.

Uśmiech ma przyciągać inwestorów, mówi Roman Sebastiański - dyrektor marketingu towarzystwa inwestycyjnego Synergia 99: "mit solidarności wyczuwa się tutaj na ulicach". W ciągu następnych 15-tu, 20-tu lat w "młodym mieście" ma powstać do 10000 nowych miejsc pracy i mieszkania dla 6000 ludzi. Jednak projekt mający zostać zrealizowany na terenie stoczni jest kontrowersyjny. Dla wielu to ostateczna śmierć świata, z którym chcą się identyfikować.

Czy z mitem stoczni zostaje też pogrzebany mit solidarności? Podczas obchodów rocznicy w Gdańsku będzie się zapewne gorąco nad tym dyskutować. Dyskusji będzie poddana również rola Lecha Wałęsy, symbolu solidarności, który ogłosił swoje odejście z „Solidarności”.