Sookee: Seksizm jest do bani – bez wyjątku

Artykuł opublikowany 12 sierpnia 2016
Artykuł opublikowany 12 sierpnia 2016

Raperka znana pod pseudonimem Quing of Berlin jest członkinią projektu tworzonego przez feministki pochodzące z różnych kręgów społecznych. Po wydarzeniach nocy sylwestrowej w Kolonii opowiadają się one przeciwko przemocy seksualnej i rasizmowi. Zawsze. Wszędzie. #bezwyjątku.

Kto włączył się w akcję #ausnahmslos (#bezwyjątku)?

Sookee: Połączyłyśmy w zasadzie dwa istniejące programy. Z jednej strony mamy kobiety, które przed trzema laty zainicjowały akcję #aufschrei [#krzyk, hasztag stworzony przez Anne Wizorek, pod którym w 2013 roku kobiety pisały na Twitterze o przypadkach seksizmu w codziennym życiu, red.]. Z drugiej strony są kobiety, które powołały do życia program #schauhin [#popatrz, mający na celu walkę z rasizmem w codziennym życiu, red.]. Zebrałyśmy się wszystkie dużą grupą i za pośrednictwem Skype wyrażałyśmy nasze reakcje na wydarzenia nocy sylwestrowej w Kolonii. Chciałyśmy zareagować i zainterweniować, ale na własnych warunkach.

[Antyfeministka i autorka książki Gender GagaBirgit Kelle wpadła w szał i zarzuciła nam, że nie wypowiadając się na temat wydarzeń w Kolonii, chronimy interesy sprawców. Mamy jednak własną opinię na ten temat. Nie chcemy reagować impulsywnie, musimy dokładnie przemyśleć temat i dopiero potem działać. W tej dyskusji chodzi o to, aby nie antagonizować dodatkowo obu stron. Jednak w przekazie medialnym tak właśnie się stało: wygrał odruch, aby patrzeć na sprawców jak na jednolitą grupę, pars pro toto. Wyprowadziło nas to z równowagi – ludzie, którzy zwykle nie wypowiadali się na temat seksizmu, nagle stwierdzili, że mają w tej kwestii coś do powiedzenia.

Sookee - "Mensch"/ Msoke "Burn Me"

Socjolog Necla Kelek chciałaby przedstawiać przybywającym tu uchodźcom kwestie dotyczące obrazu kobiet w społeczeństwie. Co tym sądzisz?

Sookee: Problem stanowią wszelkiego rodzaju uproszczenia. Przekonywanie uchodźców do niemieckiej kultury nic nie da, tak samo jak wpajanie im niemieckich wartości i powtarzanie, że tak właśnie wygląda u nas życie. To naprawdę nie ma nic wspólnego z integracją, a wręcz przeciwnie. Przybywający do nas ludzie mają różne, czasem niepojęte dla nas historie i doświadczenia, pochodzą z różnych stron i środowisk, zajmują różne pozycje w życiu. Sprowadzanie takiej różnorodności do jednej kultury niemieckich wartości oznacza dyskryminację. Nazywamy to „nowym rasizmem”. Udawanie, że takie zachowanie jest w porządku to zwykła bezczelność, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że ofiary przemocy seksualnej lub seksizmu w życiu codziennym są na ogół ignorowane.

Wyobraźmy sobie taką sytuację: młoda kobieta wspiera przybyłych do kraju uchodźców, ucząc niemieckiego w ośrodku. Jeden z nich chciałby nawiązać z nią bliższy kontakt. Ona sobie tego nie życzy, ale jednocześnie nie chce go zranić – jest tu przecież sam i ma za sobą straszne przeżycia. Twoja rada?

Sookee: To drażliwy temat, ale również ciekawy bodziec do przemyśleń. Ktoś znajduje się w trudnej sytuacji życiowej, nie powinno się tu wznosić dodatkowych barier. Szacunek oznacza jednak również umiejętność ustalenia jasnych zasad i mówienia nie. Nie należy lekceważyć drugiej osoby. Oczywiście ważne jest również to, czego tak naprawdę oczekuje od nas ten człowiek. Chce po prostu wyjść na herbatę, czy bez mojej zgody położy mi rękę na kolanie? Różne sytuacje wymagają odmiennych reakcji. Sztuka polega na tym, aby nie patrzyć na drugą osobę jak na potencjalnego przestępcę tylko dlatego, że taki obraz przedstawiany jest obecnie w mediach.

Czy obecna debata publiczna jest dla Ciebie bodźcem zachęcającym do tworzenia muzyki poruszającej problemy społeczne?

Sookee: Nie jest to dla mnie nic nowego. Napisałam na ten temat już wiele piosenek. Są o przecinaniu się różnych grup społecznych i zazębianiu się różnych -izmów. Niewyobrażalnie ciężko jest mi jednak ubrać to wszystko w słowa. Myślenie i mówienie to jedno, ale formułowanie tekstów, które muszą sobie potem same radzić, a jednocześnie odpowiadają wymogom lirycznym i rytmicznym tekstów rapowych, jest o wiele trudniejsze. Gdyby moi odbiorcy stali się trochę bardziej otwarci i świadomi problemów imigrantów, zdobyłabym się na większą odwagę.

Co przez to rozumiesz?

Sookee: Ludzie stale zarzucają mi, że moje teksty brzmią niczym wykłady na studiach socjologicznych: gęste, wymagające i zbyt teoretyczne. Całkowicie rozumiem ten zarzut, ale nie rozumiem, dlaczego polityka i rozrywka zawsze muszą się wzajemnie wykluczać. Chciałabym, aby dawało się je połączyć, aby ludzie mnie rozumieli, a ja nie musiałabym przy tym rezygnować z niczego, co chciałabym przekazać. Jeśli udałoby się uwrażliwić opinię publiczną na możliwość współistnienia, to już byłby pewien krok naprzód.

Jak wygląda to w porównaniu do innych krajów – czy Niemcy zostają w tyle?

Sookee: Myślę, że tak. W Niemczech jest tylko kilku raperów, którzy poruszają tematy społeczne i polityczne: Antilopen Gang, czasem wspomina się o KIZ, Zugezogen Maskulin; jest jeszcze Zeckenrap, który tworzy bardzo specyficzną muzykę. Jesteśmy jednak dalecy od wyczerpania tematu. Wystarczy spojrzeć na Wielką Brytanię – w porównaniu do Niemiec jest tam o wiele więcej raperek. Na ogół łatwiej jest im też znaleźć platformę wypowiedzi – mają własne programy radiowe, duże trasy koncertowe, częściej pojawiają się w mediach. W USA pojawia się za to o wiele więcej głosów queerowych. W Niemczech mamy jeszcze dużo do zrobienia.