Słowenia: kiedy azyl spotyka się ze sztuką

Artykuł opublikowany 27 listopada 2012
Artykuł opublikowany 27 listopada 2012
Słowenia, kraj tranzytowy dla przesiedleńców i imigrantów z rubieży UE i Bałkanów, szczyci się kulturą azylu. W mieszczącej się w stolicy, samozwańczej i autonomicznej strefie kultury – Metelkova mesto. Studio Azyl stworzyło koncepcję azylu dla sztuki, która ma stanowić zachętę dla różnorodności kulturowej. Władze lokalne nie są jednak przekonane do podjęcia współpracy z organizacją.

Tshepo Maponyane, artysta z RPA mieszkający w Studio Azyl, maluje kosze na śmieci w Metelkova mesto. Jego bunt przeciwko zanieczyszczeniu środowiska znakomicie wpisuje się w rewolucyjnego ducha centrum. Wystawę Tshepo odwiedziło już wielu przedstawicieli słoweńskiej społeczności czarnoskórych, a także okolicznych mieszkańców, artystów oraz turystów z pobliskiego hostelu Celica. ''Myślą, że jestem kuzynem Barracka Obamy” – żartuje Tshepo.

Zlokalizowana w samym sercu Lublany, niezależna strefa kulturalna, mieści się w  byłych barakach wojskowych, opuszczonych przez jugosłowiańską armię, po ogłoszeniu przez Słowenię niepodległości w 1991 roku. Metelkova nigdy nie miała żadnego statusu prawnego i dlatego jej stosunki z władzami pozostają skomplikowane. Ze swoimi galeriami, klubami nocnymi, organizacjami pozarządowymi i pracowniami, wydaje się być wyizolowaną miniaturą miasta, patchworkiem złożonym z różnych stylów, przywodzącym na myśl niedaleką przeszłość i transformację społeczeństwa. ''Już na pierwszy rzut oka widać, że Metelkova nie jest jednym z tych sztywnych miejsc”, mówi Tshepo, którego przygoda zaczęła się po spotkaniu w IndonezyjskimInstytucie Sztuki w Denpasar. To kolega zarekomendował go na dwumiesięczny pobyt w studio. ”Zainspirował mnie ten chaos. Pomyślałem, że mógłbym zrobić coś, by upiększyć to miejsce.”

Studio Azyl, czyli różnorodność wielokulturowa w praktyce

Imigrantom z Metelkovej nie jest łatwo utrzymać się w Lublanie. Większość uchodźców, którzy dotarli do Słowenii w 2011 roku, pochodziło z Bałkanów, Turcji, Afganistanu i Nigerii. Służby publiczne postrzegają ich jako ''rozrabiaków niechętnych do pracy” – tak mówi Urška Šlibar, koordynator programu inicjatywy społecznej Equal. Nataša Serec, prezydent stowarzyszenia kulturalnego KUD Mreza, niedługo wprowadzi w życie, pierwszą i do tej pory jedyną w Słowenii, kampanię społeczną dotyczącą pomocy imigrantom. Ma się ona opierajać na przezwyciężaniu biurokratycznych barier w uzyskaniu obywatelstwa. ''Musimy dać szansę wschodzącym artystom, potrzebujemy ludzi, którzy mają nowe pomysły, nowy styl życia, którzy angażują się w to, co robią” – mówi – ''chodzi o historię, którą chcą nam opowiedzieć”.

Atmosfera DIY

“Metelkova nie może zostać wrzucona do jednego worka z innymi organizacjami”

Nataša dumnie obraca w rękach ostatnie dzieło – dziecięcy instrument. ''Jest zrobiony z resztek marmuru, które dostaliśmy po renowacji czeczeńskiego parlamentu” – wyjaśnia. Siedzący obok niej doktorant, Jernej Brzin, mający hiszpańskie, angielskie i słoweńskie korzenie,  opowiada nam jak przewoził z Chorwacji jedno z dwóch drzew oliwnych. Wydaje się wiec,  że Metelkova jest bardziej związana ze światem zewnętrznym niż z lokalnymi władzami. ''Ciągle mamy z nimi problemy, bo oni po prostu nas nie rozumieją”, dodaje Nataša. “Metelkova nie może zostać wrzucona do jednego worka z innymi organizacjami''.

Atmosfera w Metelkovej sprawia, że wyjątkowo łatwo jest się tu odnaleźć. Do siedzącej przy barze Anny Ehrlemark, dołącza Leigh z Irlandii oraz Kingsley z Nigerii i po chwili wszyscy już rozmawiają płynnym słoweńskim. ''Metelkova jest pełna brzydkich kobiet i facetów bez kasy. Taką opinię znalazłam na forum internetowym”, śmieje się szwedzka artystka, która kiedyś mieszkała w Studio Azyl. Aktualnie pracuje nad powieścią graficzną pod tytułem: ''Desperate Rich Old Bitch, Zombie Girl'' (tłum.: Zdesperowana Bogata Stara Jędza, Dziewczyna Zombie). Anna przyjechała do Lublany w 2003 roku jako wolontariuszka. Potem została kierownikiem warsztatów, osobą odpowiedzialną za zarządzanie funduszami i grafikiem w KUD Mreža. Mówi, że tutejsi ludzie i miejsca pomagają jej docenić ideę budowania społeczności. ''Sztokholm jest strasznie podzielony, podczas gdy tu panuje jedność. ''Kiedy jestem daleko od Metelkovej, w Sztokholmie, okropnie się nudzę. Metelkova jest też bardzo otwarta dla tak zwanych ''normalnych obywateli'', chociaż radykalnie sprzeciwia się jakiejkolwiek formie normalizacji”.

Centrum sztuki

Zielona rewolucja Tshepo, rozbrzmiewa w środku lasu na północnym-wschodzie Słowenii. Park krajobrazowy Goričko, jest położony na dwujęzycznym terenie Prekmurje, 150 m od granicy z Węgrami. Aktywiści entuzjastycznie pomagają budować szesnastoosobowy dom z gliny i słomy, dla artystów z Centrum Sztuki. Tak też narodzilo się Studio Azyl, po eksmisji z poprzedniej siedziby w 2006 roku. Szukając schronienia w Metelkovej, odremontowno stary skład dla zagranicznych artystów. W 2008 roku, powrócili oni jednak do Parku Goričko.

Centrum Sztuki jest pierwszym i jedynym zamieszkanym miejscem sztuki na terenie Słowenii, tworząc tym samym artystycznie stymulującą przestrzeń . Stało się miejscem spotkań dla artystów z całej Europy, których próby znalezienia powiązań pomiędzy ''tu” i ''tam”, zaowocowały stworzeniem ruchomych rzeźb, warsztatów animacji, filmów, butelek schnappsa, projektów ubrań i temu podobnych. Vita, rzeźbiarz i manager, oraz Zdravko Pravdič zwany Pec, założyciel centrum, mieszkają w wyremontowanym pojugosłowiańskim domu z dużym ogrodem. Sześć lat wzlotów i upadków wyznaczyło ich szczęśliwy eko-wizerunek. W dalszym ciągu nie otrzymali prawnego wytłumaczenia ich eksmisji w 2006 roku. Ponieważ nie mogli dokończyć wielu projektów ufundowanych zarówno przez lokalnych jak i zagranicznych sponsorów, utracili ich zaufanie. Objęci badaniami rządowymi, nie mogą starać się o dofinansowanie z większości programów unijnych.

Członkowie Centrum Sztuki – Maja i Simon jadą pod granicę z Chorwacją, samochodem pełnym dokumentów. Z okazji Dnia Współpracy Europejskiej i na potrzeby ich projektu ''SI-CRO nowe media pogranicza”, wydrukowali opowiadanie o ''ślubie U i E w języku chorwackim oraz słoweńskim. ''Kiedy przerwiesz kartkę pośrodku, każda z połówek zawiera historię w obu językach, więc możesz zatrzymać jedną część, a drugą podać dalej”, wyjaśniają. Dostarczanie przekazu za pośrednictwem aktywności artystycznej, nie jest jednak największym wyzwaniem Centrum Sztuki. Vita i Pec mają problemy z osiągnięciem porozumienia z władzami i Ministerstwem Kultury, w kwestii zapewnienia organizacji niezależnego funkcjonowania. Zyskali jednak poparcie dużej społeczności,  ludzi różnego pochodzenia, zawodów i zainteresowań.

Ten artykuł jest częścią dziesiątej i finałowej edycji serii reportaży cafebabel.com 2012, skupionych na problemie ''MultiKulti”, czyli wielokulturowości w Europie. Ogromne podziękowania dla zespołu cafebabel.com w Lublanie.

Fot.: (cc) Plamena Slavcheva dla 'MultiKulti', Lublana, wrzesień 2012