Spacer szlakiem nieznanym: średniowieczne kościoły Bułgarii

Artykuł opublikowany 21 lipca 2015
Artykuł opublikowany 21 lipca 2015

Niemal zapomniane i pozostawione w opłakanym stanie średniowieczne klasztory oraz kościoły na terenie Bułgarii powracają do łask za sprawą fotografa Jamesa Crouchmana, który dokumantuje ich istnienie.

„Wszyscy mówią o bułgarskiej przyrodzie. Prawda jest jednak taka, że są inne kraje z równie piękną naturą, natomiast to, co ma Bułgaria to wyjątkowe, średniowieczne kościoły i klasztory, których nigdzie indziej nie ujrzymy. To prawdziwy skarb tego kraju" – mówi angielski fotograf James Crouchman patrząc na zdjęcia z miejsc, które odwiedził.

M-a-l-o-m-a-l-o-v-o, powtarza wyraźnie nazwę wioski, o której, choć jestem Bułgarem, nie słyszałem nigdy i zachowuje się przy tym jak jej mieszkaniec tłumaczący nazwę obcokrajowcowi. W pobliżu wioski znajduje się zapomniany klasztor.

Nowy projekt 30-latka z King's Lynn poświęcony jest średniowiecznym kościołom i klasztorom w Bułgarii. James, który wcześniej mieszkał na Sycylii, nie tylko żyje w stolicy Bułgarii, Sofii, ale również podróżuje, dokładnie ogląda i utrwala w formie zdjęć tradycje i zabytkowe miejsca w północno-zachodniej części kraju.

Odnajduje on średniowieczne klasztory i kościoły, które nie są szerzej znane wśród mieszkańców Bułarii. Wiele z nich liczy sobie ponad 700 lat i pamięta czasy średniowiecza.

„Skupmy się na trzech miejscach tego regionu - Godechu, Dragomanie i Trunie - dla mnie ten obszar jest magiczny" – mówi James. „Był on całkiem zamożny w czasach Imperium Osmańskiego, a ludzie tu mieszkający potrafili budować świątynie i malować niesamowite obrazy".

O wielu rzeczach dotyczących kościołów i powiązanych z nimi legendach James dowiedział się od miejscowych, z którymi czesto spotyka się zwiedzając ten rejon. Niczym kronikarz zapomnianych miejsc, James rozmawia z nimi i zapamiętuje ich opowieści, przemierzając przy tym wiele kilometrów przez góry i równiny i robiąc zdjęcia wypłowiałych, spękanych, ale wciąż fantastycznych kościelnych fresków (malowideł ściennych).

Większość tych kościołów i klasztorów znajduje się w fatalnym stanie i wymaga natychmiastowej renowacji. Zabytki, które pierwotnie zniszczono podczas historycznych inwazji, pękają również ze względu na brak konserwacji. Klucze do niektórych z nich są ukryte gdzieś w pobliżu, większość pozostaje zamknięta, ale do innych można wejść, tak jakby otworzyła je przed nami niewidzialna ręka.

„Przybyłem do Bułgarii, ponieważ chciałem znaleźć miejsce, które będzie mi nieznane, jak niezamalowane płótno. I Bułgaria wydawała się takim miejscem. Zawsze interesowały mnie podobne tereny, a północno-zachodnia część Bułgarii jest jedną z najmniej znanych w całej Europie. Jakiś czas temu spotkałem starszą kobietę w wiosce Godech, która opowiedziała mi historie o ukrytych na tym terenie kościołach i klasztorach i byłem zaszokowany".

Wiele z nich, tak jak kościół Świętego Iliya w wiosce Gorochevtsi, jest kompletnie opuszczonych, porzuconych niczym stara książka. Wiele klasztorów i kościołów nie zostało oszczędzonych przez plądrowników szukających skarbu, tak jak w przypadku klasztoru Malomalovskiya. Klasztor liczący sobie kilkaset lat - nie wiemy dokładnie, kiedy został założony, ponieważ wszystkie wzmianki na jego temat zniszczono w czasie istnienia Imperium Osmańskiego - został zniszczony przez włamywaczy w latach 90.

„Te kościoły stały się moją obsesją. Dziwi mnie to, że ludzie tak niewiele o nich mówią i mimo, że są piękne, to jednak wciąż opustoszałe (rzadko kiedy można się natknąć na ich fotografie). Z jednej strony cieszę się, ponieważ oznacza to, że jestem odkrywcą, lubię o sobie myśleć w ten sposób, z drugiej strony jest to jednak niezwykle przykre" – wyjaśnia James.

„To niesamowite, jakiś czas temu pewna kobieta powiedziała mi, gdzie znajduje się klucz do jednego z kościołów w górach Zachodnia Stara Płanina, ale musiałem obiecać, że nikomu tego nie wyjawię, gdyż wiedzą o tym tylko miejscowi" – opowiada fotograf.

„Jest ich tak wiele, że ciężko którekolwiek wyróżnić. Na przykład kościół pw. Świętego Mikołaja w Kałotinie, pochodzący z około 1331 roku (okres panowania cara Iwana Aleksandra) pozostawiono otwarty. Niska starsza kobieta mieszkajaca w małym domku trzymała klucz do jednego z najbardziej zjawiskowych średniowiecznych kościołów, jaki kiedykolwiek widziałem. Freski są jednak prawie całkowicie wypłowiałe. Kościoł Świętego Spasa w Vasilovtsi również jest jak cud. To mała świątynia skrywająca wewnątrz niesamowite malowidła ścienne".

Fotografia dokumentalna jest dla mnie niezwykle ważna i powinna oddawać i piękno, i brzydotę. Zauważyłem, że Bułgarzy chcą uchwycać wyłącznie piękno. Musisz pokazać wszystko. Nie wolno Ci nic zmieniać, chować, musisz zaakceptować wszystko takim, jakie jest i to właśnie jest sposób na dokonanie zmiany na lepsze".