Społecznościowe pożyczki na Węgrzech - nobu.hu

Artykuł opublikowany 29 marca 2010
Artykuł opublikowany 29 marca 2010
Portale oferujące pożyczki społecznościowe (peer-to-peer lending) są coraz popularniejszą alternatywą dla tradycyjnych usług bankowych. Zwolenników zyskują również na Węgrzech, choć rozwój tej branży nad Dunajem hamuje tamtejsze prawo.

Kiedy Węgry wstępowały w 2004 r. do Unii Europejskiej, nikt nie spodziewał się, że już wkrótce tak obfite żniwo zbierze międzynarodowy kryzys finansowy. Zaskoczył on wszystkich w październiku 2008 r. Znad Dunaju masowo zaczął odpływać zagraniczny kapitał, a spadek wartości forinta sprawił, że wielu Węgrów miało problemy ze spłatą pożyczek zaciągniętych w obcej walucie. By zapobiec całkowitemu załamaniu się węgierskiej gospodarki, Międzynarodowy Fundusz Walutowy musiał wpompować w nią 25 miliardów euro (podobnej kwoty potrzebuje teraz Grecja). Budapeszt – miasto, przez które codziennie przepływa prawie 70 milionów litrów wód termalnych – do dziś ma problemy z płynnością finansową. W trudnej sytuacji są zarówno banki, jak i sami Węgrzy, którzy, niezależnie od wieku, mają ograniczone możliwości poprawy stanu swoich finansów.

Pożyczki społecznościowe wypierają banki

Sytuacja ta spowodowała, że zaczęto zastanawiać się nad alternatywnymi rozwiązaniami finansowymi. Za wzór posłużyła Zopa (zone of possible agreement), angielski portal pożyczek społecznościowych założony w 2005 r. Rodzimą wersję, Noba.hu, stworzyli na Węgrzech w styczniu 2009 r. Peter Petrovics i były bankier, Charlie Szabo. Odwiedzam ich w małym biurze na parterze, ukrytym w cieniu Bazyliki św. Stefana. Peter szybko wyjaśnia istotę pomysłu: – Noba nie jest bankiem. Ci, którzy potrzebują pożyczki, składają internetowe wnioski, które trafiają bezpośrednio do otwartego kręgu pożyczkodawców, z pominięciem pośredników – mówi. Portale pożyczek społecznościowych od banków różni też dążenie do minimalizacji kosztów: – Pożyczkobiorca ustala maksymalne oprocentowanie, na jakie jest gotowy się zgodzić. Pożyczkodawcy następnie mogą przebijać swoje oferty, proponując coraz to niższe odsetki. Za pierwszym razem można pożyczyć maksymalnie 4000 euro, za drugim limit ten wzrasta do 12000 euro. To jedyne ograniczenie, reszta jest kwestią negocjacji.

Noba ma około 800 użytkowników. Wielu z nich zarejestrowało się tylko po to, by zaspokoić ciekawość i dowiedzieć się, jak działa ten nowatorski system. Znajdą się też sceptycy, którzy nigdy nie dokonają żadnej transakcji. Pieniądze wędrują tak naprawdę tylko pomiędzy garstką aktywnych użytkowników. Doradca ds. komunikacji, Eszter Pásztor, jest gorącą zwolenniczką pożyczek społecznościowych. W 2009 roku pożyczyła za pośrednictwem Noba 200 000 forintów (758 euro), by sfinansować początek akcji Freskófalu, mającej na celu wyciągnięcie ze skrajnej nędzy wioski Bodvalenke, położonej na północy Węgier. Pożyczka pozwoliła Eszter stworzyć stronę internetową, która zapoczątkowała cały projekt. – To bardzo ludzki i osobisty sposób pożyczania pieniędzy – mówi ¬– Sądze, że Noba ma potencjał, by stać się ważnym portalem społecznościowym – dodaje, wierząc, że wokół społeczności kredytobiorców i kredytodawców „w naturalny sposób tworzy się prawdziwa sieć wsparcia i profesjonalnego doradztwa”.

Malarz János Horváth zachęca lokalnych mieszkańców do ekspresji artystycznej

Prawo ogranicza rozwój peer-to-peer

Eszter twierdzi, że projekt pożyczek społecznościowych jest zagrożony, choć „dwa proste zdania w węgierskiej ustawie” wystarczyłyby, by go uratować. Chodzi o przepis, zgodnie z którym pożyczanie na procent jest przywilejem zarezerwowanym wyłącznie dla banków. Jak twierdzi Peter, podobny problem udało się pokonać Wielkiej Brytanii, Holandii (boober.ne) czy Niemcom (smava.de). Tymczasem na Węgrzech osoby fizyczne mogą udzielać tylko jednej pożyczki w roku. Druga byłaby już uznana za świadczenie komercyjnych usług bankowych. Oznacza to, że pożyczkodawcy z noba.hu, o ile nie są zarejestrowanymi instytucjami finansowymi (a zwykle nie są), mogą udzielać jedynie bezpłatnych pożyczek! Kim są ci ludzie i czemu narażają na ryzyko swoje oszczędności, jeśli nie mogą liczyć na zysk?

Odpowiedzi na to pytanie udziela mi Bandor Nagy, pożyczkodawca z Noba, z którym w porze lunchu popijam kawę w jednym z budapeszteńskich centrów handlowych. Doradca biznesowy i life coach, który na co dzień nie musi przejmować się pieniędzmi, ma dużą motywację do społecznej działalności. Chce oddać społeczeństwu to, co kiedyś sam od niego dostał. Taką możliwość daje mu noba.hu. Ryzyko jest minimalne. Niestety, równie minimalne jest prawdopodobieństwo uzyskania przyzwoitego zysku, co jednak nie wydaje się mu przeszkadzać. – Kiedy widzę, że ktoś ma dobry pomysł, chcę mu po prostu pomóc – mówi. Nagy wspomógł do tej pory cztery projekty inwestycyjne na noba.hu, w tym własny, mający na celu zachęcenie węgierskich dzieci do korfballu – rodzaju gry w piłkę, który narodził się we Flandrii. Pożyczki społecznościowe porównuje do „społecznego” hazardu. Widać, że są dla niego rozrywką i sposobem zaangażowania się w życie lokalnej społeczności. – W ten sposób jestem na bieżąco. Wiem, że nie przegapię żadnej nowinki ani okazji – mówi.

Checks and balance...?

Oczywiście nie każdy Węgier jest równie wrażliwy społecznie, co Bandor. Użytkownicy Noba nie szczędzą portalowi pochwał, ale nie znaczy to, że społeczność ta na Węgrzech rozkwita. Trudno nawet powiedzieć, że jest stabilna. – Brakuje obecnie naprawdę interesujących projektów – wyjaśnia Bandor. Najwyraźniej Węgrzy nie chcą angażować się w działalność, która nie daje poważnych nadziei na zysk. ¬ Peter Petrovics to jednak, jak wszyscy twierdzą, człowiek, który rzadko pozwala sobie odetchnąć. – Otuchy dodaje mi fakt, że część ludzi przekonała się do Noba mimo jej niekonwencjonalnej koncepcji. Jest to znamienny fakt – podsumowuje. Sprawdziły się koncept, oprogramowanie oraz system checks and balance [z ang. ‘system wzajemnej kontroli i równowagi’ – system nawiązujący do monteskiuszowskiej koncepcji rozdziału władzy; równomierna dystrybucja władzy w ramach danego systemu – przyp. red.]. Peter jest więc dobrej myśli. Niestety, nie wszystko zależy od niego. W kwestii przyszłości węgierskich pożyczek społecznościowych karty rozdaje ustawodawca. Na ręce patrzą mu zaś węgierskie banki.

Podziękowania dla  lokalnej redakcji cafebabel.com w Budapeszcie

zdj.: ©Noba.hu; ©bodvalenke.eu