Stereotypy na temat Turków: turecka toaleta

Artykuł opublikowany 21 lutego 2013
Artykuł opublikowany 21 lutego 2013
W Europie istnieje wiele stereotypów na temat Turków. Jest jednak jeden, który, bardziej niż inne, wystawia naród turecki na pośmiewisko: tureckie toalety.

Kiedy myślę o stereotypowej rodzinie tureckiej, to przed oczami pojawia mi się obraz ojca kopcącego jak lokomotywa. Niestety nie trafiam. W moich rękach ląduje za to książka odważnego amerykańskiego pisarza, Williama ”Billy” Hayes'a, autora ”Midnight Express”, w której opowiada o więzieniach w Stambule. Skończyć z turecką głową rodziny po drugiej stronie Atlantyku to nie zabawa. Na szczęście zetknąłem się już wcześniej z pozostałymi członkami typowo tureckiego rodu: od babci przygotowującej tureckie smakołyki i dziadka z bujnymi wąsami, poprzez matkę z zasłoniętą twarzą, aż po syna - gorliwego wielbiciela Atatürka i wreszcie córkę - wielbicielkę łaźni tureckich (hammam) i tańca brzucha.

Piętnowanie Turków to popularna ”zabawa”, szczególnie ceniona przez Francuzów w grupie wiekowej między 7. a 77. rokiem życia. Jej zasady wydają się proste: by zostać zwycięzcą wystarczy po prostu ”zaatakować” turecką toaletę. Kiedy ktoś z pełnym pęcherzem staje przed wykopaną na wzór latryny dziurą w ziemi, jego pierwszą reakcją jest okrzyk: ”Mój Boże! To muszą być toalety tureckie; jeśli chodzi o higienę, to nie są to jeszcze nawet czasy Bizancjum!”

Okazuje się jednak, że ten fascynujący wynalazek nie pochodzi z Turcji, a ze średniowiecznej Belgii. Historia głosi, że Bert Vandegeim, chcąc załatwić swoją potrzebę ustawiał się w pozycji kucznej i aby nie ubrudzić ani centymetra kwadratowego swoich spodni, obwiązywał je wokół głowy niczym turban. Widząc to wytworne nakrycie głowy, jego towarzysz porównał go z sułtanem tureckim, chrzcząc w ten sposób tureckimi powstałe właśnie toalety.

Turecki dołek niezgody?

Jeśli chodzi o dyskomfort, to tradycyjne japońskie toalety (zwane także”washiki”) wydają się, przynajmniej z daleka, detronizować te tureckie. W rzeczywistości zmuszają one użytkownika do przyjmowania pozycji wręcz embrionalnej i stwarzają zagrożenie nadmiernego przeciążenia. Turcy wzbraniają się przed oddawaniem ekskrementów w tak niewygodny sposób. Chełpią się za to tym, że przejęli od Japończyków najbardziej higieniczny aspekt toalet: strumień wody do spłukiwania odchodów, dzięki któremu oszczędzają kilometry papieru toaletowego każdego roku.

Nie zostało jednak dowiedzione, żeby Turkom przeszkadzała cała ta gadanina o toaletach, bo w rzeczywistości odkrycie nowego zastosowania dołka w ziemi przypisują oni Grekom. I chociaż wiadomo, że Diogenes wypróżniał się w ten sposób z przyjemnością, jego rodacy wolą myśleć, że to Bułgarzy zapoczątkowali eksploatację podłoża w celu załatwiania potrzeb fizjologicznych.

Na koniec warto dodać, że to za pośrednictwem Francuzów rozprzestrzenia się nazwa ”toalety tureckie”. Ci natomiast, zdają się pozostawać głusi na komentarze innych. Tylko nieliczni są świadomi, że nasi angielscy i holenderscy przyjaciele uważają francuskie toalety za bardziej niehigieniczne niż tureckie. Przekonanie to ma źródło w licznych negatywnych doświadczeniach, jakie spotkały ich na terenie Francji.

Czy możemy więc owe toalety nazywać tureckimi? Turcy odpowiadają wymijająco: ”Franziz kalmak” (dosłownie ”pozostać Francuzem”, czyli obojętnym na jakieś zjawisko; nie zrozumieć tematu rozmowy), a my, nie czyniąc najmniejszego wysiłku, aby obalić stereotypy, odrzucamy rzeczywisty obraz Turcji i wyobrażamy sobie jak posłowie tureckiego pochodzenia w Brukseli czy w Strasburgu, wychodząc w przerwie obrad parlamentu do toalety, zastają tam ozdobny ceramiczny otwór w ziemi.

Fot. : (cc) Vitor Sá/flickr ; Tekst : tureckie toalety (cc) alainmarie2/flickr ; PQ (cc)  TheGiantVermin/flickr