Strasburg walczy z prostytucją

Artykuł opublikowany 8 czerwca 2009
Artykuł opublikowany 8 czerwca 2009
Malownicze miasto w Alzacji zyskało w ostatnich latach mało szczytne miano europejskiej stolicy prostytucji. Czy Strasburg to faktycznie wielki dom uciech, w którym swoim żądzom oddają się zarówno mieszkańcy i jak i eurodeputowani?

„Stały wszędzie, pełno kobiet w podwiązkach, czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałem”. Markus Straub, kierowca tira, od wielu lat podróżuje po całej Europie, jednakże nigdzie indziej prostytucja nie była dla niego tak widoczna jak w Strasburgu.

Dzisiaj sytuacja wygląda nieco inaczej. Dworzec główny jest zapewne jednym z najczystszych w Europie. W innych miastach to właśnie w tej okolicy spotkać można najwięcej miejsc z branży czerwonych świateł, wokół strasburskiego dworca zaś nie ma ani sex shopu, ani innych podejrzanych spelunek. Zamiast tego mieszczą się tutaj hotele dla wyższej klasy średniej, kilka warzywniaków i straganów z owocami oraz komis z dziecięcymi zabawkami. I to miasto ma być europejską stolicą prostytucji?

(zdj.: France Dutertre)

Prawo Sarkozy’ego: kontakt wzrokowy zabroniony

Także w centrum trudno zobaczyć skąpo odziane dziewczyny stojące przy drodze , jak ma to miejsce na berlińskiej Oranienburger Straße lub Calle Montera w Madrycie.

„Nie, kobiety już dawno nie sprzedają swych ciał na dworcu”, mówi Rose-Marie Jermann z Mouvement du Nid, organizacji udzielającej pomocy prostytutkom. „Teraz stoją na obrzeżach miasta, na przykład w pobliżu szpitala. Nie są tak widoczne jak kiedyś, raczej się ukrywają.” Powodem jest między innymi francuskie prawo. Od końca lat 90-tych zabronione było „aktywne werbowanie” klientów, w marcu 2003 roku prawo zostało zaostrzone przez ustawę o bezpieczeństwie wewnętrznym, nazywaną również „prawem Sarkozy'ego”. Od tego czasu karalne jest również „bierne werbowanie”. Już za kontakt wzrokowy lub uśmiechnięcie się do potencjalnego klienta, kobiety mogą zostać ukarane dwoma miesiącami więzienia lub kilkoma tysiącami euro kary. „Dlatego prostytutki mniej rzucają się w oczy i nie są ubrane tak wyzywająco jak wcześniej”, twierdzi Rose-Marie Jermann.

Innym powodem tej zabawy w chowanego jest strach, szczególnie pośród kobiet z zagranicy. „Trafiają tutaj poprzez sieci mafii, przede wszystkim z Europy Wschodniej i Afryki. Czasami są zwabiane fałszywymi obietnicami pracy, na miejscu są im odbierane dokumenty i nie mają innego wyjścia, niż poddać się losowi”. Liczba kobiet, która świadomie zaczynają uprawiać seksbiznes, staje się jednak coraz większa. Zazwyczaj pochodzą z biednych rodzin, które chcą wesprzeć finansowo i wydaje im się, że po czasie po prostu z tym skończą.

„Rozmawialiśmy z wieloma kobietami i zawsze się okazywało, że wyjście z prostytucji nie jest takie proste. Wiele z nich opowiada o swoim pierwszym razie, który często był tak okropny, że nie umieją sobie potem z tym poradzić. Izolują się od rodziny i przyjaciół i często wpadają w środowisko narkotykowe”, mówi pracownica socjalna. Dlatego Mouvement du Nid współpracuje z różnymi organizacjami z krajów pochodzenia prostytutek, jak Rumunia czy Bułgaria.

„Stosunki” międzynarodowe

zdj.: Marco Marucci/ http://www.reflectz.org/Prostytucja jest w prawie każdym większym mieście, jednakże sytuację w Strasburgu zaostrza bliskość do Niemiec i obecność europejskich instytucji. Ponieważ prawo Niemczech jest w tej kwestii o wiele łagodniejsze – od 2001 roku prostytucja jest tam prawnie uregulowana, a kobiety świadczące usługi seksualne mogą się nawet ubezpieczyć zdrowotnie – odbywa się swoista seksturystyka. Prostytutki mieszkają często w niemieckim miasteczku Kehl, które jest oddalone od Strasburga zaledwie o kilka minut drogi samochodem. Wieczorem są transportowane do „pracy” busami przez granicę i ponownie odbierane we wczesnych godzinach porannych.

Podobno liczba prostytutek w mieście zwiększa się znacząco w czasie 4 dni w miesiącu, kiedy to mają miejsce obrady Europejskiego Parlamentu. Ze wzburzeniem niektórych spotkała się wypowiedź niemieckiej europosłanki Silvany Koch-Mehrin (FDP), która zarzuciła kolegom z parlamentu, iż podczas posiedzeń chętnie korzystają z usług prostytutek.

Taki stan rzeczy bardzo nie podoba się duńskiej posłance Karin Riis-Jørgensen. Wspólnie z 36 innymi europosłami z krajów skandynawskich zaproponowała przewodniczącemu Parlamentu Europejskiego Hansowi-Gert Pötteringowi ustanowienie kodeksu, według którego parlamentarzyści mogą mieszkać tylko w hotelach, do których prostytutki nie mają dostępu. „Rada nordycka ma już stosowne umowy z hotelami, z których członkowie Rady korzystają w czasie podróży służbowych”, twierdzi członkini partii Zielonych. „Tak, jak istnieją hotele ekologiczne, istnieją także hotele, które gwarantują, że nie będzie miał miejsca kontakt z prostytutkami.”

Riis-Jørgensen podkreśla, że nie chodzi jej o całkowite zlikwidowanie seksbiznesu, ale o to, aby zmniejszyć popyt na tego rodzaju usługi oraz pociągnąć do odpowiedzialności tych, którzy werbują kobiety do prostytucji. Propozycja jest w trakcie rozpatrywania, parlamentarzystka ma nadzieję na pozytywne zakończenie sprawy w nadchodzących miesiącach.

Obłudna Francja

Miasto Strasburg współpracuje z wieloma organizacjami zajmującymi się tematem prostytucji. „Francuzi to hipokryci”, twierdzi członkini rady miejskiej Marianne. „Nie twierdzę, że powinniśmy mieć takie regulacje prawne jak w Niemczech, ale ponieważ prostytucji nie da się zlikwidować w ciągu jednej nocy, powinno przynajmniej zostać wyraźnie powiedziane, że prostytucja nie jest akceptowalna.” Dreyssé zdaje sobie sprawę, iż nie jest to proste. „Sytuacja dzisiaj jest jeszcze gorsza niż przed dziesięcioma laty, prostytucja jest mniej widoczna, co jednak nie znaczy, że jest jej mniej. W Internecie rozwinęło się wiele nowych form, uważam to za bardzo niepokojące.” Aby uporać się ze strasburskim problemem trzeba działać po obu stronach Renu, współpraca z Niemcami jest nieodzowna.

„Prostytucja to nie zawód” - dla Rose-Marie Jermann jest ważne, żeby to było dla wszystkich jasne. A dopóki wszyscy tego nie pojmą, ona i jej współpracownicy będą w dalszym ciągu zapuszczać się w ciemne zaułki miasta, aby choć odrobinę ulżyć prostytutkom w ich ciężkim życiu.