Studenci filozofii: z głową na karku na rynku pracy

Artykuł opublikowany 4 października 2010
Artykuł opublikowany 4 października 2010
W powszechnej świadomości, student filozofii to osoba roztargniona, wyłączona ze współczesnego świata, balansująca na krawędzi książek z zakresu finansów i marketingu [we Francji próbuje się wykorzystać wiedzę absolwentów filozofii w tych sektorach rynku].
W rzeczywistości, to młoda osoba niepokojąca się o swoją przyszłość zablokowaną przez kryzys, zastanawiająca się czy Sokrates lub Arystoteles wciąż mogą się na coś przydać? Jednak nauka jest dla ludzi i niektórzy potrafią ją wykorzystać. Począwszy od sprzedawczyni, konsula na zarządcy kończąc, europejski rynek udowadnia, że filozofia może być życiowa.

W tym nieludzkim świecie, owładniętym logiką i pracą, prowadzonym czasami do samobójstwa, trudno zainteresować się filozofią, wiedząc o jej chwiejności. A mimo to spragnieni ideałów studenci zagłębiają się w nią beztrosko, sądząc, że etyka, rozum lub dialektyka może pomóc im w zdobyciu pracy.

Ciekawe, czy autor jest po filozofii?

Krytyka czystego rozumu? Skądże!

Hiszpańska studentka z dyplomem filozofii, Victoria, nie widzi perspektyw na przyszłość „Dla wielu droga kończy się tutaj. Sytuacja po ukończeniu tych studiów nie jest łatwa. W większości przypadków kończysz, harując w pracy, która nie ma nic wspólnego z tym, czego uczyłeś się przez 5 lat z książek i filozofii”. Dziewczyna zdecydowała się na wyjazd do Francji, by spróbować szczęścia w… sprzedaży odzieży prêt-à-porter. „Pierwszą rozmowę o pracę miałam 3 dni później i przed upływem 2 tygodni pracowałam w markowym butiku w centrum handlowym. Po dwóch miesiącach podpisałam umowę o pracę na cza nieokreślony na 35 godzin tygodniowo (tydzień pracy w Hiszpanii liczy 40 godzin) za dwukrotnie wyższą pensję niż za pracę wykonywaną na tym samym stanowisku w Hiszpanii”. Victoria przyznaje, że nie chodzi do pracy z uśmiechem na twarzy, ale przynajmniej zarabia na chleb. Ale czy metafizyka czy filozofia antyczna pomaga jej składać koszule… to już inna sprawa.

Według kadry akademickiej, rynek nie dostosowuje się wystarczająco do rzeczywistości uniwersyteckiej

Według kadry akademickiej, rynek nie dostosowuje się wystarczająco do rzeczywistości uniwersyteckiej, ignorując zasady egzystencjalizmu, rozumu i wolności. Ale we Francji, w imię różnorodności, opracowano nowe koncepcje w celu zniwelowania rozdźwięku między długimi studiami, dalekimi od idei marketingu, i światem pracy. W przypadku programu Feniks, który od 2007 r. daje możliwość ubiegania się o pracę w takich przedsiębiorstwach jak: Coca-Cola, Danone, HSBC, L’Oréal… na stanowiska kierownicze lub a dziale zarządzanie zasobami ludzkimi. A jeśli taka Victoria będzie narzekać, inni nie będą się długo namyślać.

Wyobraźcie sobie Kanta, zarządzającego zasobami finansowymi

Na stronie internetowej programu, wielu studentów dzieli się swymi pozytywnymi wrażeniami, podkreślając, że umiejętności nabyte w trakcie zajęć, nie są bez znaczenia: „Moja praca polega na składaniu gór dokumentów kredytowych(…). Ta misja wydaje się zatem bardzo oddalona od moich studiów filozoficznych. Jednak kwalifikacje, które rozwinęłam w trakcie studiów, przydają mi się na co dzień: umiejętność redagowania, syntezy, jak również argumentowania” – mówi z entuzjazmem Cristina. Wczoraj studentka filozofii studiów II stopnia na uniwersytecie Paris 1, dziś analityk kredytowy PME w Société Générale, nie ona jedna docenia swoja reorientację. Po pięciu latach filozofii na uniwersytecie Paris II, Catherine jest menadżerem w banku HSBC. Obala mit, jakoby studia filozoficzne były niekompatybilne z dziedziną finansów: „Miałam z początku profil czysto humanistyczny. Chciałam być nauczycielką. Ale powiedziałam sobie: „mam 23 lata, to moment, aby skoczyć na głęboką wodę”. Zgłosiłam się wyłącznie do HSBC, ponieważ pracować w banku, który moim zdaniem ma dobry program ekonomiczny. Byłam od razu gotowa, by ruszyć z miejsca”.

Hakuna Matata, bez zmartwienia

Fałszywość teorii, jakoby nauki humanistyczne nie prowadziły do kariery w marketingu, pokazuje również model brytyjski. W Wielkiej Brytanii, studia i rynek pracy są bezpośrednio związane. Filozofia pozostaje dyscypliną zaszczytną, praktyczną i docenianą przez pracodawców. Wystarczy spojrzeć na brytyjskie elity polityczne: David Cameron (obecny premier), Danny Alexander (partia Liberalni Demokraci) David Miliband i Ed Miliband (Partia Pracy)… Wszyscy są absolwentami PPE (Philosophy, Politics and Economics) na Oksfordzie. Emilie, niedługo z tytułem doktora filozofii, potwierdza i w ogóle nie przejmuje się przyszłością: „Myślę o tym co mnie czeka w życiu zawodowym. Doradztwo strategiczne, analiza postaw socjalnych w przedsiębiorstwach, „ think tanks”, zasoby ludzkie, organizacje humanitarne, instytucje międzynarodowe, dziennikarstwo: oto wachlarz dyscyplin, które mnie kuszą i w których będę szukała zatrudnienia”. No i proszę, okazuje się, że możemy spoglądać bezstresowwo w przyszłość. Hakuna Matata. Czysta filozofia.

Fot. Główne, (cc)Jukebox909/Flickr; Zwierzę Padumbumpsh/Flickr; vidéo : Studyrama/YouTube