Studenci w Stambule: krótka lekcja apolitycyzmu

Artykuł opublikowany 22 listopada 2010
Artykuł opublikowany 22 listopada 2010
Wrzesień 2010. Studenci uniwersytetu w Istambule uważani są za mocno upolitycznionych, do tego stopnia, że nawet stołówka podzieliła się między zażartych liberałów i zagorzałych konserwatystów. Litwińska dziennikarka wraz z francuskim reporterem poszli zweryfikować tę plotkę wśród podobno apolitycznego młodego pokolenia.

W Tureckiej metropolii studenci rozproszyli się na 7 uniwersytetach publicznych i 30 prywatnych. Jednak do niedawna, prawdziwy podział był jedynie dwubiegunowy i w 100% polityczny: z jednej strony młode liberalne wilki, czytające gazety z papierosem w ustach i ostro manifestujący zerwanie z tradycją. Z drugiej studenci konserwatywni, medytujący nad Koranem z różańcem w dłoniach.Polityczna stołówka, mit to obaleniaJuż same odgłosy dochodzące z wnętrza korytarzy wzbudziły naszą ciekawość i skierowały nas do budynku uniwersytetu w Stambule.

Powiedz mi, co jesz, a ja Ci powiem, w co wierzysz… czy to wciąż aktualne? By dostać się do najstarszego i najbardziej prestiżowego uniwersytetu w Stambule, studenci pokazują swoje dowody pod ogromnym łukiem, następnie udają się wzdłuż ścieżki prowadzącej przez trawnik, na której krzyżują się dziewczyny w chustach, koszykarze i ku naszej konsternacji niewielu studentów mówiących po angielsku. Jeden z nich oprowadził nas uprzejmie po stołówce. W menu, kanapki i coca-cola… wszystko zdaje się być dozwolone. Darem, który usiadł obok z gazetą bierze nas z zaskoczenia: „Stołówka jest dla wszystkich!”, dla tego doktora prawa, otaczający nas studenci nie są wcale upolitycznieni, „tak było kiedyś”.

Mit

A co z debatami politycznymi poruszającymi dzisiejsze środowisko studenckie? Zdaniem Karem, obecny rząd jest bardzo dobrze oceniany przez młodzież: „Przez 13 lat manifestowanie na placu Taksim [jeden z głównych placów w mieście] było zabronione, wyjaśniono, że to przez obawę o udział mafii. Znosząc ten zakaz, rząd postąpił dobrze: ludzie manifestują i obchodzi się bez rannych. Tak więc każdy zastanawia się, czemu wcześniej nie było to możliwe…”.

Gdzie chusta nie wywołuje debaty

Nawet ostatnia wieść przechodzi bez echa. Dziewczyny nie muszą ściągać swoich chust na uniwersytecie. „Wcześniej musiały się odsłonić przy wejściu do budynku, sprawiało to sporo problemów, ale zmiany nastąpiły łagodnie”. Karem będzie zaskoczona, gdy się dowie, że w Unii, na przykład we Francji, państwa sprzeciwiają się noszeniu chust na uniwersytetach a nawet w szkołach.

Pas de conflit sur le voile à l'université selon lui : "Le changement s'est passé en douceur" To zatem chusta wywołuję debatę, stołówki są nudne, a wszyscy studenci udają się tam razem… pierwsza niespodzianka. W patio na wydziale prawa, studentka stara się nas zaskoczyć: „Dziś życie studenckie jest intensywniejsze i zabawniejsze niż wcześniej. Jedynymi atrakcjami były kluby dyskusyjne i polityczne… my znacznie częściej się śmiejemy!”. Gdy pytamy o jej przynależność polityczną, 23-letnia studentka odpowiada, że „obecne okolenie jest apolityczne lub przynajmniej woli nie wyrażać swojej opinii”. Jej zdaniem, studenci nie mają zdania odnośnie noszenia chust na uniwersytecie: „jesteśmy wolni i możemy się ubierać jak chcemy. Wyłącznie politycy są podzieleni na ten temat”. Interesujące. Zdaje się, że stosunek do polityki zmienił się znacząco w ostatnich latach. A stołówki? „W 2005 r., stołówki były wciąż podzielone. To był pierwszy rok moich studiów. Linia podziału przebiegała w szczególności między palaczami i niepalącymi. Jednak posiłki były takie same dla wszystkich. Z jednej strony liberałowie czytający gazetę, z drugiej – religijni konserwatyści bawiący się różańcem”. Co się z nimi dziś dzieje? „Większość odebrała już dyplomy, reszta została wyrzucona z powodu problemów na uniwersytecie” - odpowiada studentka. Przez to hałas z korytarza nieco stłumiony, niewiele pozostało z elektryzującej atmosfery z dawnych czasów, zgaszonej przez nowe, apolityczne pokolenie, wpatrzone raczej w swoje telefony komórkowe i organizujące kolejne spotkanie w klubie, niż piątkowy wieczór dyskusyjny.

Flash mob?

Sprzeciwiają się interwencjom policji na terenie uniwersytetu

Wiedząc, że nie istnieje menu liberalne czy konserwatywne, idziemy zjeść na zewnątrz, w spokoju. Lecz w oddali słychać coś pomiędzy okrzykami z demonstracji i meczu piłkarskiego. Niespodziewanie, ciągle zwinięci w naszym apolitycznym kokonie, znajdujemy się twarzą w twarz ze skandującymi studentami niosącymi różnokolorowe plakaty. Flash mob w wejściu apolitycznego uniwersytetu! Wokół kilku dziennikarzy, fotografów i bierna publiczności, która sprawia wrażenie, jakby wszystko to już widziała. Po 10 minutach następuje koniec zamieszania. Rozproszenie. Can Uğur, jeden z członków Youth Opposition, „organizacji rewolucyjnej idącej w ślady pokolenia z lat 70., liczącej od 2.000 do 2.500 członków w kraju”, wyjaśnia, że manifestowali przeciwko prawu zezwalającemu policji na arbitralne kontrole na obszarze uniwersytetu, nawet z użyciem siły [w wielu krajach obowiązuje zakaz wstępu policji na teren akademicki bez zezwolenia rektora]. „Manifestowaliśmy co piątek, by to zmienić”, tłumaczy. Marksista aż do szpiku kości. Młody bojownik widzi ,że za odpolitycznieniem młodych Turków stały media i władza. Debata nad chustami na uniwersytecie nie jest jego zdaniem niczym innym jak zastępczym problemem, który odwraca uwagę opinii publicznej od poważniejszych kwestii, jak bieda i nierówny dostęp do edukacji... Mówiliście “pokolenie apolityczne”?

Fot. Glówne©Emmanuel Haddad; stołówka: (cc) iwouldstay/Flickr; student prawa : ©Emmanuel Haddad; flashmob : ©Daiva Repečkaitė