Subsonica w „Istantanne Tour”: mamy piosenkę dla każdego w Europie

Artykuł opublikowany 26 marca 2012
Artykuł opublikowany 26 marca 2012
Europejska trasa turyńskiego zespołu Subsonica rozpoczęła się w Szwajcarii, w kantonie Ticino. Zespół ten od piętnastu lat zapełnia stadiony w całych Włoszech swoją muzyką trochę „electro”, trochę „dance”, trochę „rock” i trochę „pop”. „Istantanee Tour” dotrze do niektórych z najważniejszych miast europejskich takich jak: Bruksela, Londyn, Madryt, Paryż i Barcelona.
Na kilka dni przed rozpoczęciem, tego co nazywają „powrotem na parkiet”, prezentujemy ich dedykacje dla najpiękniejszych miast w Europie.

Bruksela: „Strade” (tłum. „drogi”), za to, że jest rozdrożem Europy, która rośnie z trudem. Paryż: „Istrice” (tłum. „jeżozwierz”), ponieważ jest to piosenka poświęcona Turynowi, miastu zdefiniowanemu przez wielu jako „mały Paryż”. Barcelona: „Onde quadre” (tłum. „kwadratowe fale”), fala zniekształconego dźwięku generowanego przez syntezator. Berlin: „Ali Scure” (tłum. „ciemne skrzydła”), gdyż nie trzeba zapomnieć o przeszłości by spojrzeć w przyszłość. Londyn: „Il diluvio” (tłum. „powódź”), bo protest przechadzał się tymi ulicami, teraz bliższymi naszej teraźniejszości, mimo, że kiedyś wydawały się częścią wyimaginowanej odległości. Madryt: „Istantanee” (tłum. „fotografia na migawkę”), bo fotografuje koncepcję podróży, naszymi własnymi oczami, obserwującymi świat przez obiektyw. Są to utwory, które zespół Subsonica poświęca każdej ze stolic Europy, które odwiedza podczas swojego tournée Istantanee.

W reflektorach niebieskiego tlenku

„Mieliśmy wielki przywilej” - opowiadają Subsonica, podczas wywiadu przez skype - „przekształcenia naszej pasji w nasz zawód i staraliśmy się o tym nie zapominać”. Subsonica powstali słuchając muzyki dancehall i klubowej z połowy lat dziewięćdziesiątych i wystartowali z wyraźnym wyzwaniem: ponownie wykorzystać narzędzia, które DJ-e robili z winyli.Ten, kto śledził zespół Subsonica podczas tych piętnastu lat, dobrze wie, jakie wywołuje on emocje przed rozpoczęciem koncertu: silny przypływ adrenaliny, który przygotowuje cię do oszałamiającej mieszanki świateł, dźwięków i zakłóceń, które zmienią halę sportową w ogromny labirynt dyskotekowy. Od tej małej zabawy narodził się i nadal funkcjonuje do dzisiaj, zespół, który potrzebuje tworzyć muzykę, gdy tylko poczuje, że ma coś do powiedzenia (czy poprzez dźwięki, czy poprzez teksty). Mowa o zespole, który nawet, gdy praca studyjna jest już na ukończeniu, nie może się doczekać by znowu wystąpić. Tylko na scenie czują się jak w domu.

Patrząc znad sceny, jakich zmian członkowie zespołu Subsonica dopatrzą się w (śledzącej ich z dołu) publiczności? „Piętnaście lat, z ponaddźwiękową prędkością współczesnych czasów, to ogromny szmat czasu. Pokolenia rozmijają się a ze sceny widok jest imponujący. Przy składanych barierkach widzimy młodzież, która gdy ukazała się pierwsza płyta być może ledwo wymawiali słowo „mama”, a potem, stopniowo oddalając się od pierwszych rzędów aby dostać się do miksera i trybun. Wraz z wiekiem wszystko się miesza: ubrania, zwyczaje, zachowania i style życia. Przez nasz śpiew, ze sceny, próbujemy jedynie zawsze być sobą. „Podczas debiutu w latach 90-tych, Subsonica byli nowością - jeśli nie anomalią - włoskiej sceny muzycznej. Pomijając na chwilę dźwięki, to co najbardziej zaskakiwało była umiejętność umieszczania w muzyce niewyobrażalnych słów, zdań i tekstów, takich jak: „mammifero”(tłum ssak), „atmosferico” (tłum. atmosferyczny), „pulviscolo” (tłum. „pyłek”), „nebulose stagnanti” (tłum. „stojącej mgławice”), „fari alonati blu monossido” (tłum. „fluorowcowe reflektory niebieskiego tlenku”), itp.

Tournée po Europie

„To co przyciąga do naszej muzyki to zdecydowanie dźwięk. Mamy muzyczne tło, nie tyle europejskie, co powiedziałbym światowe. Kochamy muzykę, którą słuchamy i która dochodzi z któregokolwiek z pięciu kontynentów”.

Nie przeraża nas wykorzystywanie brzmienia głosu jako narzędzie piosenki do „tańca”, jak też nie przeraża nas przestrzeń, która wewnątrz piosenki, może mieć wielką melodię. „Jeśli chodzi o ich europejską trasę, która rozpoczęła się w Szwajcarii dnia 15 marca i zakończy 31 marca w Madrycie, po etapach w klubieKoko w Londynie i w Bellevilloise w Paryżu , Subsonica wypowiada się następująco: „To miło uświadomić sobie, że właśnie robisz to, co kochasz najbardziej przed publicznością innego kraju i że robisz to również w obecności tysięcy Włochów, którzy z tego czy innego powodu, zdecydują się zamieszkać za granicą. To sprawia, że zastanawiasz się nad różnicą między granicami kraju a granicami człowieka w jego własnym życiu”. 

Po ponad dziesięciu latach od pierwszej międzynarodowej trasy, nie byliby w stanie wskazać, który koncert był dla nich ważniejszy od pozostałych. „Wśród pamiętnych dat zdecydowanie pozostaje Osaka, w Japonii , gdy po raz pierwszy zmieniliśmy kontynent, a następnie pierwsze wyprzedane bilety w Londynie i Barcelonie. Ponadto, nie zapomnimy, kiedy po raz pierwszy, w Los Angeles -w jednym z klubów, który wpisał się w fundamentalne strony muzyki na świecie - nazwano nas „gwiazdami”. Gdzie czekają na nas kolejne etapy kariery? Do takich miejsc należą: Indie, Chiny, Rosja oraz wszystkie miejsca, których jeszcze nie widzieliśmy i w których jeszcze nie poznaliśmy zapalonej młodzieży - napędu każdej muzyki”.

Fot.: © Pasquale Modica, dzięki uprzejmości © stronie zespołu Subsonica na Facebooku; wideo: Istrice, subsonicavevo/youtube; Discolabirinto, emimusic/youtube.