Świąteczne orędzie królowej Elżbiety. Bez cenzury.

Artykuł opublikowany 19 grudnia 2016
Artykuł opublikowany 19 grudnia 2016

Zgodnie z brytyjską tradycją co roku w dzień Bożego Narodzenia królowa Elżbieta II przemawia do swoich poddanych. W swoim przemówieniu rozważa wydarzenia ostatnich 12 miesięcy. Cafébabel udało się dotrzeć do wstępnej wersji tegorocznego orędzia.

Co roku zbieramy się wraz ze swoimi bliskimi wokół bożonarodzeniowego stołu, aby wspólnie snuć refleksję się nad mającym nadejść rokiem, ale też by podsumować rok, który właśnie dobiega końca.

A ten cholerny rok to już naprawdę mógłby się wreszcie skończyć. I być może przesadziłam troszkę z sherry, ale nie to zmienia faktu, że moim zdaniem 2016 rok to była jakaś szopka, i to od samego początku.

Zazwyczaj w tym świątecznym czasie wraz z rodziną i przyjaciółmi spotykamy się, aby uczcić naszego pana i zbawcę Johna McClane'a, oglądając jeden z najlepszych świątecznych filmów, jakie kiedykolwiek powstały, czyli kultową Szklaną Pułapkę. Ale w tym roku widok Alana Rickmana w roli nikczemnego Hansa Grubera boleśnie przypomina nam, ile wybitnych postaci – zarówno w Wielkiej Brytanii jak i na całym świecie – mijający rok nam odebrał. Bóg jeden raczy wiedzieć, jakim cudem wraz z Filipem przetrwaliśmy do dnia dzisiejszego. To pewnie kara za Brexit…

No właśnie, Brexit. Muszę powiedzieć, że byłam odrobinę zakłopotana, kiedy w dzienniku The Sun napisali, że „popieram” wyjście z Unii Europejskiej, podczas gdy żaden z ich dziennikarzy nie pofatygował się nawet zapytać mnie o zdanie w tej sprawie. W końcu cóż mogłam wiedzieć – ze swoimi niemieckimi korzeniami i greckim mężem – o byciu obywatelką Europy? Ale jeszcze bardziej zaniepokoiło mnie, że zaraz po ogłoszeniu historycznych wyników, zwolenników pozostania z Unii zaczęto nazywać „zdrajcami” albo „wrogami narodu”. W swoim życiu miałam już do czynienia z tego typu stylem uprawiania polityki, ale nie sądziłam, że znów mnie to czeka.

Zapewne niektórzy z Was wiedzą, że co tydzień przyjmuję w pałacu Buckimgham premiera rządu, aby dowiedzieć się o najważniejszych politycznych wydarzeniach w kraju i na świecie. Przyznaję, że dosyć miło jest raz w tygodniu dla odmiany usiąść naprzeciwko drugiej kobiety, choć dwoje niewybranych demokratycznie przywódców to może zbyt wiele, jak na jedno pomieszczenie. Jednak mogło być gorzej. Mogłabym spotkać się z Borisem Johnsonem. Albo Donaldem Trumpem - tym drugim blondynem-idiotą, który z niezrozumiałych przyczyn zajmuje eksponowane stanowisko w polityce zagranicznej. Sądząc po wyborach w Stanach i całej tej paskudnej sprawie z Cameronem i świnią zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem nie byłoby słuszną decyzją, żeby w charakterze Nadwornego Jasnowidza  zatrudnić Charliego Brookera.

Niektórzy twierdzą, że jeśli coś miałoby być dowodem na to, że popełniliśmy błąd przyznając naszym amerykańskim krewnym niepodległość 200 lat temu, to właśnie to. Mimo to w niektórych sprawach zgadzam się z Donaldem. Dzielimy wspólny gust jeśli chodzi o dekorację wnętrz. Poza tym mam nieocenione doświadczenie jeśli chodzi o radzenie sobie z mężczyznami, którzy wyznaczyli sobie za cel, aby obrazić każdy naród na świecie.

Jak mawiał wielki filozof Monty Python:always look on the bright side of life”. Lecz w te długie, mroźne i ponure zimowe noce pod koniec mroźnego i ponurego roku, coraz trudniej jest doszukiwać się tych jasnych stron. Ale można przynajmniej obejrzeć serial The Crown ("Korona" - red.) na Netflixie i przypomnieć sobie, jak wyglądał tyłeczek Filipa 60 lat temu…

Życzę Wszystkim Wesołych Świąt Bożego Narodzenia.

Oj, skończyło się sherry. Państwo wybaczą.

---

Jasne, 2016 rok był beznadziejny. Nie powinniśmy jednak popadać w depresję. Redakcja postanowiła podsumować mijający rok serią artykułów, którym przyświeca jedna, bardzo prosta zasada: nie ma żadnych zasad. Od kontrowersyjnych opinii, przez post-prawdę, aż po zwyczajną fikcję. Zapnijcie pasy, przedstawiamy Best Year Ever.