"System podejmowania decyzji w UE jest średniowieczny"

Artykuł opublikowany 8 lutego 2006
Artykuł opublikowany 8 lutego 2006
Guido Montani wyjaśnia przyczyny impasu w Unii Europejskiej.

UE ma problemy natury strukturalnej. System podejmowania decyzji jest średniowieczny. Należałoby zastosować bardziej demokratyczną konstytucję.

Profesor Montani, prezydent Europejskiego Ruchu Federalistycznego (Movimento Federalista Europeo) i doktor ekonomii na Uniwersytecie w Pavii mówi o szoku, jakim był dla Europy holenderski i francuski sprzeciw wobec traktatu konstytucyjnego opracowanego przez Konwent Giscarda d’Estaing. Długo trwało zanim kraje członkowskie doszły do porozumienia w zakresie finansów Unii na lata 2007-2013 podczas szczytu w Brukseli. Porozumienie zostało odrzucone przez Parlament Europejski, który deklaruje potrzebę otwarcia "konstruktywnych negocjacji" miedzy członkami Unii a Komisją.

Profesorze Montani, porozmawiajmy o budżecie UE. Przede wszystkim, proszę wyjaśnić, czym właściwie jest budżet.

Budżet jest środkiem technicznym i często kłopotliwym dla wyborców, mimo że to główne narzędzie polityki europejskiej. Obecnie państwa członkowskie wraz z PE ustalają budżet na lata 2007-2013. Ustalanie budżetu na wiele lat to decyzja Jacques’a Delors mająca na celu złagodzenie sporów między rządami państw. Jednak wciąż problemem pozostają niedoskonałości strukturalne. W UE mamy sytuację odwrotną w porównaniu z parlamentarnymi systemami państwowymi. Rządy mają rosnącą władzę, w przeciwieństwie do Parlamentu Europejskiego, który nie jest głównym organem ustalającym budżet. Na dodatek Unia ma słabe źródła finansowania. Budżet stanowi nie wiele ponad 1% bogactwa krajów europejskich, pochodzi w 3/4 ze składek krajów członkowskich a w 1/4 ze źródeł własnych. To wszystko sprawia, ze Europa nie ma możliwości swobodnego rozwoju. Braku zarządzania europejską gospodarką to problem, który osłabia Unię.

Rada Europy stała się bohaterem prawdziwej odysei. Po porażce czerwcowego szczytu, kompromis osiągnięto dopiero w grudniu. Jak wytłumaczyć te trudności?

To średniowieczny system podejmowania decyzji. Stawiamy na rządy państw członkowskich, a one działają w sposób niedemokratyczny. Proszę sobie wyobrazić co działoby się we Włoszech jeśli budżet byłby ustalany przez rady regionalne a nie przez parlament! Europie potrzeba konstytucji bardziej demokratycznej niż ta odrzucona przez Holendrów i Francuzów, takiej, która przyznałaby znaczne uprawnienia dla Parlamentu Europejskiego.

Parlament Europejski odrzucił zdecydowaną większością głosów porozumienie w sprawie budżetu. Jak ocenić tą decyzję, czy pomoże ona osiągnąć zamierzone cele takie jak: obiektywność, solidarność, konkurencyjność i bezpieczeństwo?

Rządy zaakceptowały budżet niższy niż ten zaproponowany przez Parlament i Komisję Europejską, sięgający 112 miliardów euro. Odrzucenie propozycji przez PE nie pozwala osiągnąć przewidzianych wcześniej celów. W sprawie dodatkowych 2-4 miliardów nieprzewidzianych przez Radę Europy zanosi się na kompromis z Parlamentem. Oczywiście, jeśli zgromadzenie w Strasburgu zaakceptuje ten kompromis, zachowa twarz, ale nie warunki swojej propozycji.

Rozwój Unii miał opierać się na Strategii lizbońskiej, ta jednak z trudnością jest realizowana. Kolejny impas w polityce jeszcze bardziej zaciemnia ekonomiczną przyszłość Unii. Dlaczego każda perspektywa rozwoju pozostaje tylko europejskim marzeniem?

Strategia lizbońska jest skazana na porażkę. Nie zdołamy dogonić USA przed 2010. Strategia zakłada podejmowanie decyzji na poziomie krajowym. Każdy kraj może robić, co chce. To nie jest droga dla Europy. Należy wrócić do strategii Delors: strategii dużych projektów finansowanych przez budżet europejski a nie budżety krajowe. Spójrzmy na przykład na Ministerstwo Obrony. To sektor, w którym każdy kraj ma swoje wydatki a wszystko kupowane jest od USA, przemysł obronny nie istnieje w Europie. Podobnie jest z energią, każdy kraj ma swoją politykę, ale wydatki są przenoszone na budżet europejski. Mamy Pakt Stabilności i Wzrostu, ale plan wzrostu powinien być europejski a nie lokalny. Ułatwić to może europejski system podatkowy; nie nowe podatki, ale dostosowanie obecnego systemu. Obywatele musza wiedzieć ile pieniędzy z ich podatków służy do finansowania planów rozwoju europejskiego związanych z budżetem wspólnotowym. Pozytywnym przykładem jest program Galileo, który pozwala zastąpić amerykański GPS wraz z wszystkimi jego zastosowaniami zarówno wojskowymi i cywilnymi.

Konstytucja jest w zawieszeniu. Wobec zasady jednomyślności, sprzeciw francuski i holenderski wystarcza by zablokować proces ratyfikacji. Nicolas Sarcozy, francuski kandydat na prezydenta proponuje zablokowanie procesu rozszerzenia UE i powrót do zredukowanej wersji Traktatu. Co Pan o tym sądzi?

Obywatele francuscy słusznie krytykowali Traktat Konstytucyjny. Dobrze byłoby zachować tylko pierwszą cześć Konstytucji. Druga cześć przypomina próbę zawarcia całego kodeksu cywilnego w Konstytucji. Zależność miedzy budżetem a rozszerzeniem UE jest również oczywista, z niej wynika polityka solidarności. Propozycja Sarkoz‎y'ego ma sens, Traktat poddany zostałby referendum na poziomie europejskim, nie tylko francuskim. Poza tym, dla uprawomocnienia Traktatu, należy zastosować zasadę większości a nie jednomyślności.