Sytuacja Romów we Włoszech: sen czy jawa?

Artykuł opublikowany 10 sierpnia 2010
Artykuł opublikowany 10 sierpnia 2010
Od jakiegoś czasu zajmują pierwsze strony europejskich gazet, nawet jeśli dla samych Romów ważniejsze są fakty a nie słowa. Jak odpowiedzą Włosi na francuskie „wioski asymilacyjne”? Konkretnej riposty brak, coś jednak widać na horyzoncie.
Począwszy od inicjatywy burmistrza Rzymu, Alemanno, który jako pierwszy zwerbował obywatela romskiego w szeregi swojej administracji, kończąc na gminie Treviglio, oficjalnie ogłoszonej wzorem europejskiej polityki integracyjnej.

rewolucyjny burmistrz?Podczas gdy we Francji, nawet jeśli z pewnym zakłopotaniem, eksperymentuje się nad wioskami asymilacyjnymi, na peryferiach włoskich metropolii każdego dnia mają miejsce czystki etniczne. Pewne zmiany jednak zachodzą, być może dlatego, że do wyborów jeszcze daleko (choć nigdy nie mów nigdy), nie ma więc potrzeby zbierania głosów poruszaniem tematyki bezpieczeństwa. Jednym z pozytywnych zwiastunów jest postawa burmistrza Rzymu, Gianniego Alemanno, który, kiedy chodzi o Romów, nie przebiera w środkach. Mimo to, po raz pierwszy powierzył Nomadzie, Najo Azovicowi, rzecznikowi dawnego, opustoszałego już obozowiska Romów Casilino 900, stanowisko pełnomocnika burmistrza ds. społeczności romskiej.

Kilka dni później gmina Treviglio w prowincji Bergamo i epicentrum ksenofobicznejLegi Nord, została zdefiniowana przez Everyone (międzynarodowa organizacja zajmująca się prawami człowieka) jako jedyny pozytywny przykład w północnych Włoszech w zakresie polityki integracyjnej wobec mniejszości narodowościowych i poszanowania dla obywateli pochodzenia romskiego.

Symbol Ligii Północnej uważany we Włoszech za symbol ksenofobii

Wiadomość ta obiegła Parlament, Radę Ministrów, Komisję Europejską i ONZ dotarła aż na Węgry, gdzie znalazła oddźwięk na pierwszych stronach najważniejszego dziennika narodowego. Wydaje się to niewiarygodne tym bardziej, że kilka miesięcy temu poseł Europarlamentu z ugrupowania Lega Nord, Matteo Salvini, poprosił kibiców Interu o wypłoszenie ze stadionu gwizdami romskich chłopców z uprzednio zlikwidowanych obozowisk, którzy mieli wejść na boisko razem z piłkarzami.

Nie brakuje również osób próbujących zdusić problem w zarodku. Były dyrektor ambrozjańskiego Caritas, don Virginio Colmegna, zobowiązał się wywieźć osobiście z powrotem do ojczyzny Romów z rozebranych włoskich obozowisk. Ale pod jednym warunkiem: że znajdą tam pracę i nie będą zmuszeni do ponownej emigracji. Ich zatrudnienie leży w jego rękach: za granicą spotyka burmistrzów, zawiera porozumienia, przedstawia plany budowy fabryk i zakładów rzemieślniczych, negocjuje z przedsiębiorcami, włoskimi bankami (miedzy innymi z Unicredit) i rumuńskimi politykami. Na tle ksenofobicznych deklaracji prezydenta wzorcowo obywatelskiej Francji, nie sposób nie zapytać: sen czy jawa?

Zdj.: Contantin B./flickr; Cau Napoli/flickr; batrax/flickr; video: ReteRom/YouTube