Szok na Wschodzie

Artykuł opublikowany 3 czerwca 2006
Artykuł opublikowany 3 czerwca 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Francuskie "nie" dotyczące europejskiej konstytucji było szokiem dla wielu Europejczyków z Centralnej i Wschodniej Europy, którzy boją się marginalizacji z powodu tej decyzji.

Było to niemal niewyobrażalne dla większości nowych państw widząc Francję odrzucającą traktat konstytucyjny. W końcu mówimy o jednym z sześciu oryginalnych członków Unii Europejskiej, kraju, który napędzał europejską integrację przez wiele lat i był głównym autorem konstytucji, której powiedziała nie. Jaki był powód tej decyzji i co to oznacza dla Wschodniej i Centralnej Europy?

Dlaczego zostaliśmy odrzuceni?

Wydaje się, że od powiększenia Unii Europejskiej w zeszłym roku, Francuzi będą robić prawie wszystko, aby zaszkodzić ich niepopularnym rządom. Przez miesiące była rozmowa na temat „znużenia” europejskich krajów, zwłaszcza zachodnich, w związku z procesem integracji. Dlatego 29 maja nie dotyczył tylko konstytucji, lecz także jak Francuzi postrzegają ich rząd, kierunek, w którym posuwa się Europa i co najważniejsze, jak francuscy wyborcy postrzegają ich rząd i karzą go za poszerzenie Unii bez bycia poinformowanym czy konsultowanym.

Faktycznie, zjawisko napływu polskich hydraulików wywodzi się z postępu konstytucji. I nawet Wielka Brytania, która w całości zliberalizowała swój rynek pracy, aby włączyć członków nowych krajów, nie doświadczyła jeszcze hord Europejczyków z Centralnej i Wschodniej Europy tak wystraszonych przez tych, co powiedzieli nie.

Strach przed marginalizacją

Nie mniej, głos na nie wywołał szepty na temat potrzeby mniejszego europejskiego hard core. Składając się być może 6 początkowych państw członkowskich lub stref euro albo Schengen, ten hard core działałby w obrębie, ale niezależnie od Unii Europejskiej. Jeśli ten rodzaj zwiększonej współpracy między określonymi państwami członkowskimi stanie się rzeczywistością, Centralna i Wschodnia Europa, która jest nowa dla Unii i jeszcze nie jest częścią żadnej strefy, będzie odłożona na bok, poza głównym nurtem europejskiej polityki. Będzie znowu na marginesie, a marginalizacja jest czymś, czego boimy się najbardziej. Szczęśliwie, jest nieprawdopodobne, że ten hard core, skupiony wokół Francji i Niemiec, się zmaterializuje. Po swojej miażdżącej porażce, Chirac, który raz powiedział, że Centralnej Europie, że powinni "siedzieć cicho", teraz pozostaje milczący. I najważniejszy sojusznik Francji, Niemcy, właśnie ratyfikuje traktat konstytucyjny. Europejskie grube ryby stoją dziś po przeciwnych stronach ogrodzenia.

Ekonomiczne konsekwencje

Innym zmartwieniem dla Centralnych i Wschodnich republik popierających francuskie „nie” są ich kruche ekonomie. Ponieważ zostają rosnącymi rynkami (i takie pozostaną w najbliższych latach), są bardziej wrażliwe na polityczną niestabilność i jej ekonomiczne konsekwencje. Jest pełno obaw, że obecny kryzys może przestraszyć inwestorów i wstrząsnąć ich rynkami walutowymi. Ale znowu, to się prawdopodobnie nie stanie jako że rynki przewidziały odpowiedź Francuzów i ledwo zareagowały na głos z 29 maja.

Potrzeba lepszego przywództwa

Prawdziwy problem, któremu przeciwstawiają się nie tylko nowe państwa członkowskie, lecz cała Unia, to brak przywództwa. We Francji, prezydent Chirac nie ma zaufania swoich ludzi, a premier Raffarin zrezygnował. W Niemczech, kanclerz Schroeder prawdopodobnie przegra następne wybory, a wiodąca liderka Merkel została ogłoszona najnudniejszym politykiem w Niemczech. Brytyjski premier Tony Blair nie cieszy się popularnością, hiszpański lider Zapatero jest wciąż uważany za osobę z zewnątrz, a włoski Berlusconi został ostatnio opisany przez The Economist jak „naprawdę” chorego człowieka Europy. Nowa Europa nie wypada lepiej: polski prezydent Kwaśniewski skończy wkrótce swoje 10-letnie rządzenie, a czeski prezydent Vaclav Klaus jest eurosceptykiem z definicji.

Gdzie Europa może szukać swoich liderów? Gdzie są Moneci, Schumani, De Gaulle i Churchille? Wydaje się, że wszyscy obecni europejscy liderzy, włączając Junckera, Bartosa i Borrella, nie mają odwagi, by stawić czoło rzeczywistości: najsilniejsze europejskie państwo zdecydowanie odrzuciło ich traktat. To jest coś, na co trzeba coś poradzić.