Tajemnica skandynawskiego elektro

Artykuł opublikowany 10 stycznia 2010
Artykuł opublikowany 10 stycznia 2010

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Skandynawia – ojczyzna popu lat ‘90 – zwróciła się w kierunku elektro. Potomkowie grup Aqua i Ace of Base potrafili otworzyć się na nowe dźwięki, o których można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że są monotonne.

Nie ma roku, żeby Szwedzi nie zaoferowali nam jakiegoś przeboju, który chodziłby nam po głowie: chyba nikt tak jak oni nie potrafi stworzyć wpadających w ucho piosenek. Godni spadkobiercy przesłodkiego popu mogli na tym poprzestać. Jednak wystarczy posłuchać „Young folks” zespołu Peter, Bjorn and John i jego słynnego gwiżdżącego intro albo „Breaking it up”, jednej z ostatnich piosenek Lykke Li, żeby zobaczyć, że pop z lat ’80 ciągle jest inspirujący.

Ecstasy świetnie się sprzedaje

Skandynawskie disco potrafi zaskoczyć nawet najbardziej wymagających koneserów tego nurtu muzycznego. Słuchanie Ecstasy przypomina muśnięcie ciepłego wiatru na policzku podczas gdy ruchome piaski poruszają się pod stopami. Aby otrząsnąć się z tych emocji potrzebny jest zimny prysznic. Kto powiedział, że zmysłowość i Szwecja to pojęcia wykluczające się? Mimo że ta muzyka jest rozłożona na części pierwsze, i następnie ponownie zrekonstruowana, a jej dźwięki są odrobinę ciężkie, to płyną lekko i sprawiają, że tę muzykę można jeszcze mocniej docenić. Aura tajemnicy otaczająca zespół stworzony przez dwóch ekscentryków (którzy każą się nazywać JJ) intryguje i zwiększa sprzedaż płyt.

Mroczniejsze klimaty

W przeciwieństwie do minimalistycznego techno muzyka skandynawska bywa również odrobinę bardziej posępna. Duńczyk Troels Abrahamsen ze swoim albumem zatytułowanym „Wht” (2009) przypomina klimatem brytyjski Radiohead. Po przesłuchaniu „Silent stout” (2006) ciemne i zimne szwedzkie krajobrazy wydadzą Wam się o wiele bliższe…

Po premierze ich trzeciego albumu nie wypada również nie wspomnieć o szwedzkim duecie The Knife, który jest jednym z popularniejszych zespołów elektro. Odkąd połówka zespołu Karin Dreijer robi karierę solową, tworzy mroczne teksty i niepokojące melodie. „Fever Ray” (2009) jest bardziej uroczyste i niepokojące niż jej wcześniejsza muzyka. Jeśli poszukujecie siebie i potrzebujecie pomocy przy odnalezieniu Waszego mrocznego Ja, zgodnie z tradycją skandynawską postawcie świeczkę w oknie i zagłębcie się w tych dźwiękach.

DJ Trentemøller

DJ Trentemøller, obecnie jeden z najbardziej znanych europejskich DJ-ów sprawia, że granica dzieląca muzykę elektroniczną od techno-house’u jest wyraźna. Jest to muzyk, który potrafi wysłać na orbitę dzięki mocnemu house’owi, jednocześnie nadając północną delikatność dzięki takim utworom, jak „Miss you”… dzięki tej odrobince nowej intymności łatwo jest udać się w podróż do światów równoległych.