„Tak, Bułgaria!”: Nowa partia polityczna rozbudza nadzieje po wyborach

Artykuł opublikowany 28 marca 2017
Artykuł opublikowany 28 marca 2017

Dla wielu obserwatorów, wyniki wyborów, które odbyły się w 26 marca, umacniają tylko status quo. Jednak na scenie politycznej pojawiło się nowe zjawisko: Tak, Bułgaria – inicjatywa byłego ministra – która zdobyła 2,88% głosów. Wynik niezbyt imponujący, ale dający nadzieję na dalszy rozwój. 

Po zeszłorocznych wyborach prezydenckich i późniejszej rezygnacji Boyko Borisova po raz drugi w ciągu czterech lat, Bułgaria znalazła się w niepewnej sytuacji politycznej. Jednak nawet po odejściu Borisova, jego partia – GERB – zdołała uzyskać 32,65% głosów, plasując się tym samym na pierwszym miejscu. Bułgarska Partia Socjalistyczna była druga z 27,2%, poniżej wskazań przedwyborczych sondaży. Z liczących się ugrupowań dalej uplasowały się: koalicja nacjonalistyczna Zjednoczeni Patrioci (9,07%), partia etniczna Ruch Praw i Wolności (8.99%) i nowopowstała Volya, bądź „Wola”(4.15%). Jest to partia prowadzona przez biznesmena Vesselina Mareshkiego, którego podstawowym postulatem były zaostrzenie kontroli imigracji i bliższe więzi z Rosją.

Powstanie takich partii jak Tak, Bułgaria i prawicowej Nowej Republiki oznacza zmiany w klimacie politycznym i nową nadzieję dla elektoratu. Jedną z głównych obietnic partii Tak, Bułgaria! była walka z korupcją oraz wdrożenie reform w edukacji i systemie zdrowotnym. Przywódcą partii jest Hristo Ivanov, były minister sprawiedliwości podczas rządów Boyko Borisova. Hristo złożył dymisję kiedy rządowi nie udało się wdrożyć projektu reformy wymiaru sprawiedliwości.

Sytuacja polityczna w Bułgarii jest dziś bardzo niestabilna. Według Transparency International, Bułgaria jest jednym z najbardziej skorumpowanych państw w całej Unii Europejskiej. Ponadto, około 50% ludności uważa, że władze nie przyczyniły się do zmniejszenia korupcji. To może być głównym powodem rosnącego apetytu na nowe siły w polityce.

W wyborach brało udział ponad 20 partii politycznych co jest uważane za znak, że wyborcy szukają nowych perspektyw.

„Kiedy nie możesz czegoś znaleźć, musisz to stworzyć”

Jednym z kandydatów partii Tak, Bułgaria był Mariyan Rumenov, 25 letni student prawa, który kandydował w swoim rodzinnym mieście w północnowschodniej części kraju – Targovishte.

– Było kilka powodów, przez które zdecydowałem się kandydować – powiedział Maryian.

– Jako młody mężczyzna z wyższym wykształceniem, który zdecydował się pozostać w kraju, nie mogłem siedzieć cicho i patrzeć jak mój kraj jest niszczony. Nie pozwoliło by mi na to sumienie.

Według niego, mimo że blok wschodni rozpadł się 18 lat temu, wciąż można zauważyć pozostałości po ustroju komunistycznym, które uniemożliwiają wprowadzenie jakichkolwiek reform.

Również Vladimir Ivanov, 23-latek pracujący w finansach, twierdzi że bułgarska młodzież jest coraz bardziej aktywna politycznie: – Właśnie tym chcemy być: młodymi, aktywnymi ludźmi z zachodnim nastawieniem, którzy chcą, żeby ich państwo było jak Niemcy.

Zwolennicy partii Tak, Bułgaria pochodzą z różnych środowisk, a ich głównym skupiskiem jest stolica. Są to pracownicy sektora zdrowotnego, naukowcy, prawnicy i informatycy. Kiedy ich zapytać o powód, dlaczego teraz zdecydowali się być aktywni politycznie, odpowiedzi są bardzo zbliżone.

 – Kiedy nie możesz czegoś znaleźć, przychodzi moment kiedy tworzysz to samemu – mówi Hristo Ivanov, podczas konferencji prasowej przed wyborami. Oznajm też, że jest to partia środka z „czystym profilem”. Według niego, ludzie nie mają problemów w zrozumieniu „choroby, która męczy Bułgarię”.

Tak, Bułgaria ma również na celu stworzenie jednolitego frontu. W tym celu połączyli siły z dwiema partiami: Partią Zielonych, którzy stali się sławni z powodu protestów organizowanych w ostatnich latach, oraz liberalnym Ruchem Europejskiej Jedności i Solidarności. Partia ta powstała w 2014 roku jako protest przeciwko tak zwanemu rządowi Oreszarskiego, który to wyznaczył giganta medialnego, Delyan Peevskiego na szefa Agencji Bezpieczeństwa Narodowego.

„​Teraz mamy partię dla ludzi wykształconych”

Tak, Bułgaria nie zebrała wystarczającej ilości głosów by wejść do parlamentu, czego powodem, według Ivana Bakalova, redaktora naczelnego gazety codziennej e-vestnik, mogła być nieuważna kampania podczas wyborów. Niemniej jednak, ich relatywny sukces dał niektórym ludziom nadzieję na przyszłość.

– Na politycznej scenie Bułgarii przez długi czas nie było partii, która reprezentowałaby ludzi wykształconych – mówi Vladimir, który najwyraźniej jest gotów poprzeć partię Tak, Bułgaria w przyszłości. – Ci ludzie pracują ciężko, a edukacja i gospodarka są dla nich najważniejsze. Teraz taka partia istnieje.