Taktyka salami, czyli sztuka ,,wulffowania’’

Artykuł opublikowany 9 lutego 2012
Artykuł opublikowany 9 lutego 2012
Co nastąpi po taktyce salami, Panie Prezydencie? Kilka pomysłów z Europy, mogących pomóc Christianowi Wullfowi w wyplątaniu się z afery korupcyjnej.

Nie można nie przyznać racji niemieckiemu użytkownikowi Twittera 71M Tim, kiedy czyta się jego wypowiedź: ,,Nie jestem w stanie traktować poważnie dziennikarzy, którzy używają słowa ,,taktyka salami. Sorry”. Zgadza się. Powstałe w 1940 roku węgierskie określenie szalámitaktika było ostatnio ciut za często używane w niemieckiej prasie w kontekście skandalu politycznego z udziałem prezydenta Wulffa. Powyższa nazwa została wprowadzona do języka codziennego przez polityka węgierskiej opozycji, Zoltána Pfeiffera i oznaczała mianowicie stopniowe (dosłownie) plasterek po plasterku przejęcie władzy przez komunistów za pomocą licznych podstępów i wybiegów. Krok po krok następowało ,,połknięcie” mniejszych partii lub ich całkowita delegalizacja. Na skutek działań sekretarza generalnego Węgierskiej Partii RobotniczejMátyása Rákosiego, nazwa taktyka salami objęła swoim zasięgiem całą Europę: począwszy od „tactique du salami” we Francji, poprzez „salami strategy” w Wielkiej Brytanii oraz „tattica del salame” we Włoszech, aż po „Salamitaktik” w Niemczech.

Pod koniec 2011 roku taką właśnie taktykę plasterka po plasterku serwował mediom prezydent Christian Wulff, próbując wytłumaczyć, w jaki sposób otrzymał kredyt w wysokości 500 tys. euro. Dopiero gdy prasa zaczęła ujawniać coraz to bardziej kompromitujące fakty dotyczące afery, prezydent przyznał się do paru popełnionych błędów, szukając w tym na próżno drogi ucieczki.

Nic prostszego. Niech za przykład posłuży były minister obrony Karl-Theodor zu Guttenberg, który w 2011 roku starał się również udowodnić, że takie postępowanie może jednakże przynieść efekty. W skandalu związanym z plagiatem w jego pracy doktorskiej, zu Guttenberg posłużył się znaną techniką „drip, drip, drip approach” ( dosł. „taktyka kropli”), którą zaczerpnął z całą pewnością z amerykańskich biblii marketingowych, a która koniec końców obróciła się przeciwko niemu, zostawiając go na lodzie.

W przypadku Wulffa stało się wprost przeciwnie, prezydentowi wraz z jego taktyką salami, udaje się utrzymać na powierzchni. Niewykluczone, że Wulff stał się zwolennikiem strategii „full-bladder-technique” (dosł. „technika pełnego pęcherza”) premiera Wielkiej Brytanii, Davida Camerona, który na ostatnim szczycie w Brukseli, pomimo nadmiernego spożycia kawy, dzielnie wyczekał końca obrad, nie chcąc przegapić ani sekundy dyskusji o przyszłości europejskiej unii fiskalnej. Rezultat: brytyjskie weto oraz głosy sprzeciwu dla wyspiarskiej idei ,,splendid isolation” (pol. „wspaniałe odosobnienie”). A może francuska ,,tactique de l’artichaut” („taktyka karczocha”)? Strategia, której mianem Francuzi określają działania dyktatorów, pragnących wraz ze swoją porcją populizmu przedostać się do serc swoich podwładnych...

Wulff jednakże nie musi wybiegać aż tak daleko w przyszłość. Jego plasterkowa strategia komunikacji doprowadziła tymczasem do powstania nowego słowa – „wulffować” (niem. „wulffen”). Kto „wulffuje”, z jednej strony próbuje zastraszyć prasę, aby nie ujawniała żadnych kompromitujących szczegółów. Ulubiona metoda - zostawianie gróźb na automatycznej sekretarce redaktora naczelnego. Z drugiej strony, „wulffowanie” to niemówienie całej prawdy, ale też niekłamanie. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że większość głów państw nie będzie się starało podpatrzeć tej strategii.

Fot.: ©Henning Studte/ http://www.studte-cartoon.de/; w tekście: (cc)EP/flickr