„Tanato-technologie”: wiadomości z zaświatów

Artykuł opublikowany 10 sierpnia 2015
Artykuł opublikowany 10 sierpnia 2015

Laura ma 56 lat. Do 2011 roku prowadziła bar. Nie używała komputera i nie miała konta na Facebooku. Dziś już nie ma baru, bar jest sprzedany. Laura nauczyła się używać komputera i pierwszą rzeczą, jaką robi rano jest włączenie laptopa, położenie go na kuchennym stole i wpisanie loginu i hasła. Laura jest matką. Giulia, jej córka, zmarła pięć lat temu.

Osiągnięcie nieśmiertelności jest głównym celem przedsiębiorcy Dmitrego Itskova, który w czerwcu, podczas Międzynarodowego Kongresu Przyszłości Globalnej 2045 zaprezentował swój projekt „Avatar”, fantastyczno-naukowy plan, który ma na celu uwolnienie ludzkości od ostateczności śmierci przez integrację biologii, technologii i ludzkiej świadomości.

Pogrubienie granicy, która odzwierciedla wrodzoną potrzebę człowieka do zgłębiania życia poza naszym ostatecznym doświadczeniem czy przynajmniej nieuniknioną i bolesną konfrontacją z nim.

Włosi mogą mgliście przywołać refleksje poety Ugo Foscolo nad losem człowieka po śmierci w Dei Sepoleri. Według większości tych poematów, grób był miejscem pamięci, wielkością pozdrowienia, częścią kamienia, przed którą się klęka. Dziś, te dokładne geograficzne koordynaty zostały zastąpione przez nową formę żałoby, której gwałtowna ewolucja kreuje obawy i podnosi pytania, na które nie ma łatwych odpowiedzi.

Socjalizacja żałoby

Analizowany z każdej możliwej perspektywy internet jest społecznym kontekstem, w którym się poruszamy. Generacja cyfrowych tubylców jutro ustapi miejsca ultra-cyfrowym tubylcom, którzy z kolei staną się tubylcami super-cyfrowymi, następnie hiper-, mega- i tak dalej, osiągając kulminację, w której relacje z innymi będą wydawały się zdeformowane w każdym aspekcie. W tych wymiarach odbywają się nasze spotkania, mają miejsce uczucia i praktyki. Jednak częścią, którą dopiero odkrywamy jest ta odwołująca się do wykorzystania tych przestrzeni jako form uczestnictwa, które łączą ludzi, którzy doświadczyli straty.

Strony, które żyją

Laura założyła konto na Facebooku kilka dni po pogrzebie swej córki. Przyjaciółka powiedziała jej, że w ten sposób może zobaczyć jej zdjęcia, przeczytać jej posty i komentarze, jej ostatnie zmiany statusu. Paradoksalnie, może poczuć się bliżej niej. Jednocześnie, jedna z koleżanek z klasy Giulii stworzyła prywatną grupę, gdzie pod hasłem „Zawsze i na zawsze będziemy po tej samej stronie” jednoczą się przyjaciele, krewni, znajomi i koledzy z klasy zmarłej dziewczyny. Laura czuje się teraz mniej samotna, bo ma wielu ludzi dookoła siebie. Wraz z upływem czasu zauważyła jednak, że bez tego nie byłaby w stanie funkcjonować. Przerodziło się to w niebezpieczne uzależnienie, które stało się przeszkodą w prowadzeniu baru iwykonywaniu innych zajęć.

Te dwie strony, grupa i prywatne konto Giulii, są miejscem, w którym Laura codziennie pracuje, gdzie pisze do swojej córki, gdzie walczy ze świadomością straty. Jest to forma desocjalizacji żałoby  na tym wirtualnym cmentarzu „tanatologia” staje się „tanatotechnologią”.

Po upływie roku, Laura otrzymała nieoczekiwanie powiadomienie. Facebook – zawsze punktualny – przypomniał jej o urodzinach Giulii. „Napisz na ścianie Giulii!” – roponował portal. Tej wiadomości nie może wyłączyć. Giulia już odeszła, ale jej konto ciągle żyje i jest uaktualniane. Można odczuć jej obecność. Jak mrowienie amputowanej kończyny, jak schizofreniczne ruchy odciętego ogona jaszczurki. To rozszerzenie Giulii, to punkt w którym „żywi połączeni” stykają się z „martwymi połączonymi”.

Prawna luka i prawo do bycia zapomnianym

Na Facebooku istnieją niemal 3 miliony kont nieobecnych osób. 12 kwietnia 2015 roku portal Zuckerberga wprowadził nową funkcję, która pozwala użytkownikom wybrać kontakt, członka rodziny czy znajomego, który może w zgodzie z prawem zarządzać ich kontem, kiedy odejdą w zaświaty. „Kiedy ktoś zgłosi śmierć osoby – czytamy na stronie – zostanie aktywowane «konto upamiętniające» i wyznaczony kontakt może napisać wiadomość pożegnalną, która zostanie wyświetlona na górze tablicy, odpowiadać na zaproszenia do znajomych, aktualizować zdjęcie profilowe i ukrywać inne zdjęcia. Nie będzie jednak mógł zalogować się, czy czytać prywatnych wiadomości”.

Obszarem, który pozostaje nieobjęty odpowiednimi regulacjami, jest cyfrowe dziedzictwo, rozumiane jako zestaw danych, które użytkownik umieścił on line, jego/jej własność intelektualną. Kto powinien zarządzać tymi informacjami? Problem staje się zasadniczy, kiedy konflikt dotyczy dwóch członków tej samej rodziny. Jeżeli wdowa życzy sobie usunięcia konta męża, zaś jego matka nie chce się z nim rozstać, mogą rozważyć rozwiązanie problemu przez zastosowanie prawa spadkowego, jak wymaga włoska legislacja. Ale co, jeżeli platforma, na której znajdują się dane zmarłego była w Kalifornii?

Albo w Irlandii? Czy Szwajcarii? Do których praw należy się odwołać? Pojawiają się próby przeforsowania pewnych rozwiązań, takich jak lokalizacja praw Internetowych czy wybór przedstawiciela dla pośmiertnych cyfrowych sporów. Jednakże, ciągle nie ma odpowiednich rozwiązań dla tych kwestii.

Jak reagują inne serwisy społecznościowe?

Ten problem nie dotyczy tylko Facebooka: każda platforma podejmuje określone działania. Twitter automatyczne wyłącza konto nieaktywne przez sześć miesięcy, LinkedIn robi to tylko, kiedy ktoś zgłosi śmierć użytkownika. Google stworzyło funkcję „zarządzanie nieaktywnym kontem”, która pozwala użytkownikom udostępnić część ich konta czy powiadomić kogoś jeżeli od pewnego czasu nie jest ono aktywne.

Jeżeli użytkownik umiera, osoba przez niego wybrana otrzyma następujący e-mail:

„Mario Rossi (mario.rossi@gmail.com) poprosił Google, aby automatyczne wysłać tę informację w przypadku, gdy Mario zaprzestanie użytkowania konta. Mario Rossi upoważnił cię do dostępu do następujących informacji:

+1

Blogger, Gmail, Picasa, Web Album, YouTube. Zapisz dane Mario.

Z poważaniem, Google".