Terroryzm: realne zagrożenie czy słowo-wykręt?

Artykuł opublikowany 25 października 2010
Artykuł opublikowany 25 października 2010
Wszyscy do schronu! Arabia Saudyjska apeluje do Francji o wzmożenie czujności, a Euronews już mówi o „alarmie przeciwterrorystycznym”. I to nie o byle jaki terroryzm chodzi, ale o ten islamski, ponieważ według francuskiego Ministra Spraw Wewnętrznych, Brice Hortefeux, zagrożenie pochodzi od samej Al Kaidy. Dlaczego Europa jest ciągle w stanie pogotowia antyterrorystycznego?
Czy ma rację brytyjski pisarz, Percy Kemp, gdy na stronach „Libération” mówi: „Nasze rządy chciałyby widzieć nas żyjących w ciągłej obawie przed terroryzmem”. Czyli przed czym właściwie?

„Terroryzm” – termin bardziej straszy, niż cokolwiek konkretnego znaczy. Wszystkie definicje zgodne są co do tego, iż chodzi o akty przemocy popełnione przez jakąś organizację. Cele podawane są różne, w zależności od encyklopedii: Larousse precyzuje, że chodzi o „szantażowanie rządu” i „zaspokojenie nienawiści”, „Petit Robert” mówi o: „wywarciu nacisku na jakiś kraj”, a Encyklopedia PWN o „wymuszeniu od władz państwowych i społeczeństwa określonych zachowań i świadczeń”. Wyróżnione są organizacje partyzanckie (guerrilla) i ruchy mniejszości. Partyzantka wiązana jest z działaniami „podjazdowymi” i wojną psychologiczną, prowadzoną przez takie organizacje jak FARC (Fuerzas armadas revolucionarias de Colombia, ‘Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii’), PKK (Partiya Karkerên Kurdistan – ‘Partia Pracujących Kurdystanu’), L.T.T.E. (Liberation Tigers of Tamil Eelam, ‘Tygrysy Wyzwolenia Tamilskiego Ilamu’). Innymi grupami „terrorystycznymi” przywoływanymi w mediach są IRA (Irish Republican Army, ‘Irlandzka Armia Republikańska’), ETA (Euskadi Ta Askatasuna, ‘Baskonia i Wolność’), różne ruchy pochodzące z Korsyki, LFWP (al-Jabhah al-Sha`biyyah li-Taḥrīr Filasṭīn, ‘Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny’) i oczywiście Al-Kaida (Al-Qaeda, ‘Baza’). 

Terroryzm = islam ? 

Różnorodność motywów (niepodległość, wyzwolenie uciskanej grupy...) ukazuje jedynie niuanse mieszaniny, jaką francuskie i europejskie władze przyrządziły z terroryzmu i islamu. Ten amalgamat ukazuje się w represjach ustanowionych po 11 września. Przed 2001 r. jedynie sześć krajów UE miała w swym prawodawstwie konkretne przepisy odnośnie terroryzmu (Niemcy, Hiszpania, Francja, Zjednoczone Królestwo, Włochy, Portugalia). Wydarzenia z 11 września skutkowały ujednoliceniem prawodawstw narodowych, a konkretnie w zakresie kar i sankcji (8 lat wiezienia za udział w planowaniu akcji terrorystycznej, 15 lat za prowadzenie grupy terrorystycznej) i wspólną definicją terroryzmu: „ustrukturyzowana organizacja więcej niż dwóch osób, ustanowiona w czasie i działająca w porozumieniu w celu przeprowadzenia akcji terrorystycznych”, która nie precyzuje jednak, co oznacza „akcja terrorystyczna”. Poszczególne kraje dostosowały się do międzynarodowego wymiaru terroryzmu islamskiego, tworząc nowe rodzaje sankcji, jak ostrzejsza kontrola przepływu obcokrajowców pochodzących z krajów „newralgicznych” i wzmożony dozór „środowisk islamskich” (meczety, miejsca działalności charytatywnej...). Kraje, w reakcji na krytykę ich polityki bezpieczeństwa, legitymizowały swoje decyzje koniecznością „obrony wolności jednostki”, uprzywilejowując politykę „prewencji” zamiast represji lub bezpieczeństwa.

Terroryzm – opór i represja 

Zamiast się pogrążyć w tej kolektywnej psychozie, dlaczego by nie zidentyfikować motywacji, które prowadzą do przemocy przeciwko „ideałowi”? Dostojewski napisał: „Wychodząc od koncepcji wolności absolutnej, dojdziemy do despotyzmu absolutnego”. Ale czy realizacja ideału nie wymaga użycia przemocy? Jak w „Brudnych rękach” (1948) napisał Jean-Paul Sartre: „Ja również mam brudne ręce. Aż po łokcie. Zanurzyłem je w gównie i we krwi. I co potem? Myślisz, że możemy teraz niewinnie rządzić?”. Oto jak wygląda cienka czerwona linia między rządzeniem a narzucaniem, tak jak między terroryzmem a oporem. 

W związku z oświadczeniem członka francuskiego ruchu oporu , Raymonda Aubraca, który potwierdził zasadność użycia terminu „terroryzm” na określenie swojej działalności z czasów nazistowskiej okupacji, Jean Pierre Valabrega, psychoanalityk, autor „Terroryzmu i antyterroryzmu” przypomniał pierwotne przyczyny terroryzmu: opór przeciwko terroryzmowi państwa. „Pierwszy terror (...) to ten w wykonaniu państwa i klasy rządzącej. (...) Wszystkie ideologie, credo, wyznania mniejszościowe, prawica i lewica, mogą go sprowokować. Ruch oporu bierze swój początek ze sprzeciwu wobec terroryzmu ustrojów dyktatorskich (...) Walkę tę trzeba zakwalifikować nie jako terroryzm, lecz anty- lub kontrterroryzm. (...) Ale spróbujmy przywrócić rzeczom ich prawdziwe znaczenie: walka z infekcją nie jest infekcją, opór przeciwko opresji nie jest opresją”. Do głowy cisną się wiec pytania: kim są terroryści, kim są antyterroryści? Współczesne ruchy islamskie nawołują oczywiście do dżihadu i do panowania islamu, ale wzywają również do odrzucenia konsumeryzmu i amerykańskiego imperializmu, tak samo jak europejskie ruchy skrajnej lewicy z czasów rewolucji lat 60. Cel uświęca środki?

Fot. (cc)monaxle/Flickr; "The State is the only terrorist" : (cc)ruSSeLL hiGGs/Flickr