"The Good Postman" - bułgarski przykład solidarności

Artykuł opublikowany 13 kwietnia 2017
Artykuł opublikowany 13 kwietnia 2017

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

"Ludzi pamięta się za ich dobroć" - mówi Ivanowi matka. Niestety, dobrzy ludzie nie zawsze mają jak dać się zapamiętać i dobry listonosz prawdopodobnie nigdy nie otrzyma takiej szansy. Taką właśnie lekcję odebrało Cafébabel podczas Millenium Film Festival. 

Miejscowości Great Dervent nie znajdziecie w Google maps, mogę wam to przysiąc. Ta bułgarska wioska, zamieszkana przez około 40 osób, mieści się na wzgórzu niedaleko tureckiej granicy. Drut kolczasty, który przebiega wzdłuż granicy między dwoma państwami, jednocześnie oddziela centrum wioski od cmentarza. Jedynyni mieszkańcy to ludzie w podeszłym wieku. Po upadku komunizmu w 1990, wszyscy inni opuścili wioskę, aby przenieść się do któregoś z pobliskich krajów wschodnioeuropejskich lub do większych miast. 

No people. No work. No future. Just misery. This is the setting of “The Good Postman”, a documentary film directed by Tonislav Hristov. The movie has been presented among the International Competition on the occasion of the 9th edition of the Millenium Film Festival at Cinéma Aventure last Wednesday, and Cafébabel was there.

Nie ma tu ludzi. Nie ma pracy. Nie ma przyszłości. Jest tylko nędza. W takim właśnie miejscu dzieje się "The Good Postman", film dokumentalny w reżyserii Tonislava Hristova. Dokument został pokazany w zeszłą środę w ramach Międzynarodowego Konkursu z okazji 9 edycji Millenium Film Festival w Cinéma Aventure. Cafébabel tam było. 

Wróćmy jednak do miejsca, które przed chwilą opisałam: zamknijcie oczy i wyobraźcie je sobie. Niektórzy z was mogliby poczuć niepokój, cierpienie. Inni - doświadczyć spokoju i ciszy wiejskiego życia. Obrazy te będą zależeć od was i waszych osobistych doświadczeń. Jednak czegokolwiek byście nie czuli, zdajecie sobie sprawę, że wkrótce coś na pewno się wydarzy. I rzeczywiście, w końcu coś się dzieje.  

Mieszkańcy wioski zaczynają widzieć ludzi - przechodzących przez ich opuszczone, zaniedbane ulice i wyschnięte trawniki. Czasem znajdują ślady po ogniskach, które obcy zostawiają po swoim noclegu. Zdarza się, że widują ich ukrywających się gdzieś między drzewami. Nieznajomi są widzialni i niewidzialni jednocześnie. Nie tylko w oczach tubylców, ale także instytucji, rządu, organizacji i mediów, zależnie od przyjętej perspektywy. Ci ludzie to Syryjczycy, uciekający przed wojną. Starają utrzymać się przy życiu, szukając sposobów na przetrwanie.

Great Dervent też musi przetrwać. Wychodząc z takiego założenia, Ivan Fransunov, listonosz, wpada na pewien pomysł: postanawia zaoferować imigrantom schronienie, goszcząc ich w domach ludzi, którzy opuścili (co za ironia - oni też!) miejscowość. Nowoprzybyli, wraz ze swoimi rodzinami, umiejętnościami i wykształceniem, dają wiosce zastrzyk nowej energii i pozwalają jej ożyć na nowo. Takie rozwiązanie sytuacji generuje korzyści dla wszystkich w tej opowieści o biedzie, przetrwaniu i ucieczce. 

Pomysł ten stanowi centralny punkt kampanii politycznej Ivana. Jego małe miasto potrzebuje, aby ktoś nim pokierował. Dlatego w wyścigu na stanowisko burmistrza bierze udział trójka kandydatów: Ivan, Halachev i Vesa. Dokument skupia się głównie na kampaniach Ivana i Halacheva, pozostawiając historię Vesy nieco na uboczu. Ta bezczynna kobieta okazuje się jednak mieć znaczącą rolę dla zrozumienia społeczności Great Dervent. 

Wśród wspomnień czasów komunizmu przywoływanych przez Halacheva i osobistych refleksji Ivana, film przedstawia oryginalną perspektywę postrzegania tego, co obecnie uważa się za europejski kryzys uchodźców. Empatia mieszkańców wioski wymieszana jest z obrazami nadawanymi przez krajową telewizję. Miejscowi są owładnięci obawą przed innymi, ale również zdegustowani złym traktowaniem uchodźców. Pokazuje to, że ludzie ci, którzy zdają się tak oderwani od rzeczywistości, prawdopodobnie są jej częścią w znacznie większym stopniu, niż jakakolwiek europejska instytucja z siedzibą w Brukseli chciałaby to przyznać. 

Ta ograniczona władza odzwierciedlona jest w roli, jaką pełnią strażnicy graniczni pracujący dla Frontexu. Wszyscy zdają się czekać na nadejście czegoś nowego, co - jak już wiedzą - ostatecznie doprowadzi do takich samych rezultatów. W taki sam sposób można współczuć każdej ze stron: uchodźcom, mieszkańcom wioski, a także - owszem - straży granicznej. Swoim pomysłem Ivan mógłby odmienić sytuację. Listonosz daje swoim sąsiadom okazję do aktywnego uczestnictwa w kryzysie migracyjnym. O tym, czy będzie mógł zrealizować swój projekt zadecyduje jednak magia demokracji. 

Czym jest Millenium Documentary Film Festival? 

Millenium Documentary Film Festival jest organizowany przez Diogène ASBL, organizację pozarządową. Jej główną misją jest pokazywanie filmów dokumentalnych związanych z Milenijnymi Celami Rozwoju, które w 2015 roku przekształcono w Cele Zrównoważonego Rozwoju. 

Wyświetlane filmy pochodzą ze zgłoszeń z całego świata. Wybiera się spośród nich 50. Są one pogrupowane w trzy kategorie międzynarodowego konkursu (Konkurs międzynarodowy, Pracownicy świata oraz Wizja młodych) oraz jeden konkurs belgijski. Poza tym, w trakcie festiwalu odbywa się także wiele wydarzeń, konferencji i warsztatów.