To cóż, że ze Szwecji?

Artykuł opublikowany 5 sierpnia 2009
Artykuł opublikowany 5 sierpnia 2009
Cześć dla szwedzkiej prezydencji w Unii Europejskiej – oto przegląd wyrażeń językowych związanych z ojczyzną Anity Ekberg.

Nie, nie będzie to typ wikinga, a jednak Zlatan Ibrahimovic, były gwiazdor Interu Mediolan, jest Szwedem. Podczas prezentacji nowej koszulki sportowej w Los Angeles 17 lipca Hiszpanie mogli mu powiedzieć: „no hacerte el sueco”, nie zgrywaj Szweda, czyli niczego nie udawaj - ponieważ stamtąd miał przejść do Barcelony za skromną sumę 45 milionów euro. W rzeczywistości w tym wyrażeniu słowo „sueco” nie oznacza Szweda, ale pochodzi od łacińskiego „soccus”, które we włoskim przybrało formę „zoccolo”, czyli kawałek drewna, który z definicji jest głupi. Faktem jest, że uroda Szwedów jest powszechnie znana i jakiś Niemiec mógłby wykrzyknąć w wyrazie zdziwienia i zachwytu „Alter Schwede!” – stary Szwed, co ma podobne znaczenie jak „o, mój Boże!” i pochodzi z czasów Wojny Trzydziestoletniej, podczas której starzy szwedzcy żołnierze byli instruktorami Prusaków. Jeśli jakiś nieroztropny Niemiec nazbyt dokazywał, mógł znaleźć się w „Schwedische Gardinen” – w szwedzkim namiocie, czy inaczej – dla lepszego zrozumienia – w więzieniu. Gdyby piękność nie spełniała oczekiwań, Polak zapytałby: „To cóż że ze Szwecji?”. Gdyby kandydatka okazała się bardzo brzydka, Rosjanin nie zawahałby się odpalić: “Пропал, как швед под Полтавой” – jak Szwed pod Połtawą, w nawiązaniu do miażdżącej klęski Szwedów zadanej przez Rosjan w 1709 roku. Ale Szwedzi to nie wyłącznie zimne i zdystansowane piękności – wykazują dużo humoru. Mając na myśli Szweda z klasy średniej z Volvo i golden retrieverem, mówią, że żyje jak „Svensson” – nazwisko najbardziej powszechne w Szwecji.

A zatem i piękni, i ironiczni!