„To historia mnie osądzi”: śmierć generała Wojciecha Jaruzelskiego

Artykuł opublikowany 28 maja 2014
Artykuł opublikowany 28 maja 2014

Po długiej chorobie zmarł generał Wojciech Jaruzelski, pierwszy sekretarz PZPR i były prezydent RP. Był postacią tragiczną i pozostawił po sobie wiele kontrowersyjnych decyzji, których słuszność do dzisiaj wzbudza wielkie emocje. Jak jednak sam mawiał: „były różne drogi, o których często decydował los. Bezcelowe jest więc wartościowanie patriotyzmu według doraźnych politycznych kryteriów".

Hi­sto­ria ge­ne­ra­ła za­czy­na się 6 lipca 1923 roku w Ku­ro­wie, nie­wiel­kiej wsi mię­dzy Pu­ła­wa­mi a Lu­bli­nem. Przy­szły szef pań­stwa re­al­ne­go so­cja­li­zmu uro­dził się w ro­dzi­nie zie­miań­skiej. Woj­ciech, dzia­dek ge­ne­ra­ła, był uczest­ni­kiem po­wsta­nia stycz­nio­we­go, w ra­mach kary ze­sła­nym na Sybir, a jego oj­ciec brał udział w woj­nie pol­sko-bol­sze­wic­kiej w 1920 roku. Sam Woj­ciech Ja­ru­zel­ski przez dłu­gie lata był woj­sko­wym. Do Pol­skiej Par­tii Ro­bot­ni­czej wstą­pił w 1947 roku. Jego ka­rie­ra po­li­tycz­na za­czę­ła się in­ten­syw­nie roz­wi­jać po tym, jak objął sta­no­wi­sko wi­ce­mi­ni­stra obro­ny na­ro­do­wej. Od 1964 roku był człon­kiem Ko­mi­te­tu Cen­tral­ne­go PZPR. W la­tach 80. ge­ne­rał za­ini­cjo­wał re­for­my go­spo­dar­cze i in­sty­tu­cjo­nal­ne (m.​in. po­wo­łał Try­bu­nał Stanu, usta­no­wił in­sty­tu­cję Rzecz­ni­ka Praw Oby­wa­tel­skich i Na­czel­ne­go Sądu Ad­mi­ni­stra­cyj­ne­go). Był też twór­cą Rady Kon­sul­ta­cyj­nej przy Prze­wod­ni­czą­cym Rady Pań­stwa, która sku­pia­ła rów­nież kilku opo­zy­cjo­ni­stów, m.​in. Ma­cie­ja Gier­ty­cha, Ry­szar­da Ben­de­ra, Wła­dy­sła­wa Si­łę-No­wic­kie­go czy Krzysz­to­fa Sku­bi­szew­skie­go. W lipcu 1989 roku Ja­ru­zel­ski zo­stał wy­bra­ny przez Zgro­ma­dze­nie Na­ro­do­we na pre­zy­den­ta Pol­ski prze­wa­gą za­le­d­wie jed­ne­go głosu. Po nie­ca­łym roku zre­zy­gno­wał z dal­sze­go spra­wo­wa­nia urzę­du, a wpływ na to miał duży spo­łecz­ny na­cisk. Po wy­bo­rach pre­zy­denc­kich w li­sto­pa­dzie 1990 roku wy­co­fał się z życia po­li­tycz­ne­go. Jedną z ostat­nich kon­tro­wer­sji zwią­za­nych z Ja­ru­zel­skim była kwe­stia jego udzia­łu w uro­czy­sto­ści be­aty­fi­ka­cji Jana Pawła II, w któ­rej osta­tecz­nie nie wziął udzia­łu. Ge­ne­rał był jed­nak jed­nym ze świad­ków w pro­ce­sie be­aty­fi­ka­cyj­nym pol­skie­go pa­pie­ża.

Zdraj­ca czy de­miurg de­mo­kra­cji?

W cza­sach swo­jej dzia­łal­no­ści po­li­tycz­nej za­sły­nął wie­lo­ma kon­tro­wer­syj­ny­mi de­cy­zja­mi, które do dzi­siaj wzbu­dza­ją w Pol­sce ogrom­ne emo­cje. Do ta­kich spraw na­le­ży przede wszyst­kim woj­sko­wa prze­szłość ge­ne­ra­ła, kon­tak­ty z ko­mu­ni­sta­mi, kwe­stia krwa­we­go roz­pra­wia­nia się z opo­zy­cją, uwię­zie­nia dzia­ła­czy „So­li­dar­no­ści” czy przede wszyst­kim wpro­wa­dze­nie stanu wo­jen­ne­go. Pol­skie media wie­lo­krot­nie na­wo­ły­wa­ły go za to do po­sy­pa­nia głowy po­pio­łem, on jed­nak do końca bro­nił słusz­no­ści swo­ich de­cy­zji ar­gu­men­tu­jąc, że oca­li­ły one Pol­skę przed „ra­dziec­ką in­ter­wen­cją i wie­lo­wy­mia­ro­wą ka­ta­stro­fą". Obroń­cy Ja­ru­zel­skie­go pod­kre­śla­ją, że sam ge­ne­rał był ar­chi­tek­tem Okrą­głe­go Stołu, który za­po­cząt­ko­wał prze­mia­ny po '89 w Pol­sce i Eu­ro­pie Wschod­niej.

U se­na­to­ra skoń­czył się bal

W ciągu ostat­nich kilku lat prze­ciw Ja­ru­zel­skie­mu to­czy­ło się kilka po­stę­po­wań są­do­wych, oskar­ża­no go m.​in. o ma­sa­krę na Wy­brze­żu czy de­kret o sta­nie wo­jen­nym, który we­dług prawa był nie­le­gal­ny, osta­tecz­nie jed­nak przed sądem nie sta­nął ze wzglę­du na zły stan zdro­wia.

Bez wąt­pie­nia zmar­ła jedna z naj­bar­dziej kon­tro­wer­syj­nych po­sta­ci pol­skiej sceny po­li­tycz­nej. W oce­nie życia i dzia­łal­no­ści po­li­tycz­nej ge­ne­ra­ła Ja­ru­zel­skie­go Po­la­cy są po­dzie­le­ni. Dla jed­nych był on bo­ha­te­rem, dla in­nych zdraj­cą. Nie­któ­rzy po­strze­ga­ją go jako au­to­ra stanu wo­jen­ne­go i ko­mu­ni­stycz­ne­go zbrod­nia­rza a inni za we­te­ra­na wo­jen­ne­go i ini­cja­to­ra zmia­ny sys­te­mo­wej z 1989 roku. Kto ma rację? Trud­no od­po­wie­dzieć na to py­ta­nie, ale naj­bar­dziej praw­do­po­dob­ne jest, że rację mają po czę­ści i jedni i dru­dzy, bo jak za­wsze praw­da leży gdzieś po środ­ku. Jaka ona jest - pew­nie już się tego nie do­wie­my, a ge­ne­rał, jak sam wspo­mi­nał w jed­nym z ostat­nich wy­wia­dów dla New­swe­eka, zo­sta­nie osą­dzo­ny przez hi­sto­rię, a nie przez dzien­ni­ka­rzy czy po­li­ty­ków.