Tragedia Morza Śródziemnego- fale niezidentyfikowanych ciał

Artykuł opublikowany 24 października 2016
Artykuł opublikowany 24 października 2016

Próba identyfikacji zwłok imigrantów, które każdego dnia docierają do wybrzeży Europy, aby zwrócić im ich godność - to cel międzynarodowego programu Mediterranean Missing, finansowanego przez Radę Gospodarczą i Społeczną ONZ. Rozmawialiśmy na ten temat z Giorgia Mirto, włoską przewodniczącą tego programu. 

Zwłoki bez tożsamości. Mężczyźni, kobiety, dzieci odebrane życiu – wszyscy oni odeszli w niepamięć, pochłonięci przez Morze Śródziemne, które coraz częściej jest przedsionkiem śmierci. Tragedie towarzyszą emigrantom przedostającym się do Europy każdego dnia. Liczby mówią same za siebie: między 2015 rokiem a pierwszą połową 2016 roku utopiło się lub zaginęło w Morzu Śródziemnym ponad 6 600 emigrantów. I wszystko wskazuje na to, że liczby te będą wciąż rosły.

Najnowsze badania przeprowadzone przez Uniwersytet w Yorku oraz City University w Londynie we współpracy z Międzynarodową Organizacją ds. Migracji, wykazały jak wiele z tych ciał nie zostało nigdy zidentyfikowanych. Ludzie zniknęli, jakby nigdy nie istnieli. Ciała, nad którymi nikt z rodziny nie będzie mógł nigdy zapłakać. Aby zaradzić temu poważnemu kryzysowi humanitarnemu powołano program Mediterranean Missing, sfinansowany przez brytyjską organizację Economicand Social Research Council (ESRC). Jej celem jest identyfikacja zwłok emigrantów, które każdego dnia docierają do wybrzeży Europy, aby oddać im ich godność. Dzięki pracy ESRC udało się już bardzo dużo osiągnąć, lecz droga jest wciąż długa i pełna przeszkód.

Czym jest Mediterranen Missing? Jak wygląda proces identyfikacji ciała wydobytego z morza i przede wszystkim jak Unia Europejska radzi sobie z tym problemem? 

Rozmawialiśmy o tym przy filiżance kawy z Giorgią Mirto obok Teatro Massimo w Palermo. Giorgia jest młodą pracownicą naukową i włoską przewodniczącą projektu. Tę drobną 29-latkę cechuje ponadprzeciętne zaangażowanie społeczne. Ciekawostka: Giorgia jest wnuczką nigdy nie odnalezionego dziennikarza Mauro De Mauro, porwanego przez Cosa Nostrę (włoską mafię, tłum.) w nocy 16 września 1970 roku.

Na wyspach Lesbos i Lampedusa pracuje grupa badaczy różnych narodowości, których celem jest sprawdzenie jak organizacje państwowe radzą sobie z problemem ciał emigrantów. „Nasze dochodzenie wykazało ogromne braki i ograniczenia w radzeniu sobie z tymi, którzy wyszli cało z przeprawy przez morze, ale w szczególności problem w procesie identyfikacji zwłok” – mówi Giorgia. Po chwili dodaje: „Prawie nigdy nie udaje się odnaleźć i zachować jakichkolwiek rzeczy osobistych uchodźców, również ten kto przeżyje nie jest przesłuchiwany przez władze. Poza tym brakuje międzynarodowej wymiany informacji na temat zmarłych emigrantów, przez co identyfikacja zwłok staje się prawie niemożliwa”. Te wnioski są rezultatem licznych badań przeprowadzonych przez przedstawicieli władz lokalnych, lekarzy sądowych, Czerwony Krzyż, wśród przedstawicieli zakładów pogrzebowych i organizacji pozarządowych. Wszyscy wskazują na poważne problemy związane z brakiem skoordynowanej i spójnej polityki dotyczącej utonięć imigrantów.

Jeśli zwłoki nie zostaną zidentyfikowane, prokuratura nie zezwala na wydanie ciała

„Istnieją dwa sposoby: identyfikacja wizualna i specjalistyczna” – tłumaczy badaczka i dodaje, że ten pierwszy rodzaj identyfikacji jest przeprowadzany przez tych, którzy przeżyli i, jeśli to możliwe, przez członków rodziny. Natomiast drugi sposób identyfikacji przeprowadzany jest przez ekspertów sądowych z wykorzystaniem tzw. czynników pierwszych takich jak DNA. „Niestety prokuratora uznaje tylko badania specjalistyczne, a to niesie za sobą negatywne skutki na poziomie biurokracji oraz dla rodziny zmarłego”. Jeśli ciało nie zostanie zidentyfikowane, prokuratura nie wydaje dokumentu zezwalającego na wydanie zwłok. „Aby kogoś zidentyfikować, potrzebne są badania, które następnie porównuje się z zeznaniami tych, którzy przeżyli. Jednak porównanie danych ante mortem z danymi post mortem nie zawsze jest możliwe” – tłumaczy Giorgia.  Odsetek zidentyfikowanych zwłok jest bardzo niski: we Włoszech jest to około 14%. Pozostali odchodzą w zapomnienie. Dane te wskazują na brak przygotowania wielu gmin włoskich, jak również na wciąż nie do końca ustaloną politykę w tej kwestii. „Ciała powinny być przechowywane w specjalnych chłodniach" – podkreśla Giorgia – „ale niestety często tak się nie dzieje. Są wkładane do worków i pozostawione na słońcu, gdzie prawie się gotują. Autopsja jest natomiast przeprowadzana na oddziale medycyny sądowej lub na cmentarzu. A cmentarz w Palermo, tak jak w wielu innych miastach we Włoszech, nie jest odpowiednio wyposażony, żeby móc tam przeprowadzać autopsje. Często brakuje tak podstawowych rzeczy jak woda i prąd. Natomiast na Lampedusie brakuje kostnicy i ciała są przewożone do Agrigento. Ta podróż jeszcze bardziej komplikuje rozpoznanie zwłok. 

Na każde odnalezione ciało i na wszystkich tych, którzy zginęli w morzu, czeka rodzina, która pragnie informacji. Często na próżno. Ich nadzieja miesza się z desperacją. „Wyniki naszych badań – wskazuje Giorgia – dotyczą również rodzin i tego, co my nazywamy niepewną żałobą. Są rodziny, które nie wiedzą czy mają opłakiwać zmarłego, czy mieć nadzieję. Doprowadza to ludzi do rozchwiania emocjonalnego i ataków paniki, cierpią przez niepokój, depresję, bóle głowy i bezsenność. Tysiące ludzi jest skazanych na niepewność”. Kobieta ze wzruszeniem mówi o 5-letnim chłopcu, który nie potrafił zaakceptować śmierci ojca.  

„Europa nawet nie kiwnęła palcem”

I choć stan kryzysowy wciąż się pogarsza, nie wygląda na to, żeby Unia Europejska planowała zrobić coś konkretnego w tej kwestii. Gdy tylko pojawia się temat UE, Giorgia zmienia ton głosu. Nagle, ze spokojnego i delikatnego, staje się on podniesiony i zdenerwowany. „Europa nawet nie kiwnęła palcem, nie pomaga nam finansowo. Wszystkie czynności są opłacane przez państwo włoskie, a lekarze którzy pomagają, płacą za to z własnej kieszeni, motywowani szacunkiem dla zmarłych”. Według włoskiej przewodniczącej Mediterranean Missing, UE powinna pokazać Włochom jak mają działać oraz okazać wsparcie ekonomiczne, co oczywiście w tym momencie nie ma miejsca. Wręcz przeciwnie, „są zadowoleni z tego, że cały problem został zrzucony na Włochów” – podsumowuje gorzko Giorgia. „Unia Europejska i państwa członkowskie nie chcą przyjąć odpowiedzialności i zająć się ciałami, oraz pomóc w odnajdywaniu informacji potrzebnych do identyfikacji zwłok. A pamiętajmy, że rodziny zmarłych mają prawo do informacji. Mediterranean Missing bardzo się  stara, ale niestety jesteśmy w naszej walce osamotnieni”. 

_

Opublikowane przez redakcję cafébabel Palermo.