“Troika, wynoś się!”: Europejscy "indignandos" w paryżu

Artykuł opublikowany 5 lipca 2013
Artykuł opublikowany 5 lipca 2013

Spotkali się 1 czerwca pod Wieżą Eiffela.  "Indignados", czyli "Oburzeni w Europie", przyszli w 70-osobowej grupie, by protestować przeciwko surowej polityce zaciskania pasa oraz wyrazić solidarność z demonstrantami z placu Taksim w Stambule. 

Manifestujący, którzy wyszli na plac przy stacji Trocadéro w Paryżu, żądają, aby tzw. trojka - czyli Komisja Europejska, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny - “wynosiła się”. 

Demonstracja "Zjednoczonych przeciwko trojce", została zorganizowana przez paryskie zgrupowanie  "Młodzieży Bez Przyszłości" (JSF), które już od miesiąca spotyka się pod Wieżą Eiffela, aby protestować pod hasłem "no nos vamos, nos echan" (tłum: “my z tąd nie odejdziemy, przegonią nas ”). Do zgormadzonych dołączyli zwolennicy greckiej partii opozycyjnej Syriza, francuskie ugrupowania lewicowe - AttacFront de GaucheCollectif Roosevelt - oraz liczebny ruch turecki, którego obecność była wyrazem solidarności z manifestującymi na placu  Taksim.

Vangelis, jeden z liderów grupy Syriza Paris, wyraża się jasno: Jesteśmy tutaj, żeby protestować przeciwko trojce – przez nich grecki rząd staje się marionetką, która nie służy obywatelom, ale instytucjom finansowym. Chcemy równej dystrybucji funduszy i przyznania ich ludziom,  zaczynając od tych najbiedniejszych".  Próżno wyczekiwać końca greckiego kryzysu. Kraj ten wciąż ma ogromny dług publiczny, rząd jednak stara się przestrzegać wytycznych gospodarczych, narzuconych przez UE.  Niemniej jednak tysiące młodych ludzi są gotowe do emigracji, tak jak to uczynił Vangelis. W podobnej sytuacji znajduje się Portugalia. Na 10 mln mieszkańców1,5 mln opuściło kraj od 2011 roku. Cristinapięćdziesięcioletnia Portugalka, komentując politykę trojki mówi o “sytuacji kryzysu humanitarnego”, gdzie średnie płace wynoszą 450 euro, 2 mln osób żyją w ubóstwie.

Koniunktura nie jest także przychylna Hiszpanii. To socjalistyczne Eldorado w pierwszych latach rządu Zapatero, dziś powoli zmierza ku prywatyzacji, żeby spłacić długi. Maria, przedstawicielka JSF, mówi po kastylijsku, żeby jej towarzysze lepiej ją zrozumieli: “Pod przykrywką kryzysu, hiszpańska służba zdrowia oraz szkolnictwo zostały sprywatyzowane”. 

Przeciwko polityce zaciskania pasa, przez którą cierpią narody, przeciwko instytucjom finansowym, która się wzbogaca dzięki kryzysowi, przeciwko rządom marionetkowym, które podporządkowują się międzynarodowej grupie nacisku: przeciwko temu wszystkiemu protestowali nowi oburzeni. A dzień pierwszego czerwca wydaje się być dopiero początkiem.

Fot.:  España en Paris