Trudne lekcje

Artykuł opublikowany 19 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 19 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Swego czasu Mel Gibson zastanawiał się Czego pragną kobiety? Cóż, dzisiejsi europejscy liderzy zadają inne pytanie: czego Europa potrzebuje bardziej: pogłębienia czy rozszerzenia? Być może jednak zadają złe pytanie?

Mając na uwadze obecny kryzys, w obliczu którego stoi Unia Europejska – odrzucenie konstytucji europejskiej w maju, stan zawieszenia w sprawie budżetu, oraz brak przywództwa – nie jest niczym zaskakującym, że politycy bezradnie rozkładają ręce i nie wiedzą, co robić. Niektórzy nawołują do pisania nowej konstytucji, inni chcą reaktywować tą już odrzuconą. Wciąż wielu wierzy, że upadek konstytucji to jedynie oznaką cięższej choroby, która toczy Unię. Unię, która potrzebuje bliższej i silniejszej integracji, jeżeli konstrukcja tożsamości europejskiej ma kiedykolwiek zakończyć się sukcesem. Jeśli najwięksi myśliciele współczesnej Europy wydają się być niezdolnymi do rewitalizacji Zmurszałego Muzeum (jak Europa jest postrzegana na świecie), to może my, młode pokolenie Europejczyków, zaczniemy budować naszą własną przyszłość. W każdym bądź razie nie wydaje się, by Valery Giscard d’Estaign, wiekowy już autor konstytucji dla Europy, dożył roku 2050.

Europejskie jądro?

Odkąd wybuchł kryzys, a nawet wcześniej, pojawiało się wiele głosów wzywających do mocniejszej integracji politycznej w węższym gronie niektórych tylko państw członkowskich UE, ograniczonym z czasem do jedynie sześciu pierwszych członków Wspólnot. Ale jeśli nie ma żadnych szans, by odwołać rozszerzenie z 2004 roku? Jeśli nie ma najmniejszych szans by zapobiec liberalizacji europejskich rynków pracy i nie wpuścić „hord ze Wschodu”? Co, jeśli Wschód i Zachód są właściwie, skazane na siebie? Odpowiedź brzmi: właśnie teraz realizujemy najważniejsze cele projektu europejskiego. Robert Schuman, jeden z ojców założycieli zjednoczonej Europy argumentował „ponieważ Europa nie była zjednoczona, mieliśmy wojny”. Papież Jan Paweł II mawiał, że Europa Wschodnia i Zachodnia to dwa płuca w jednym ciele. Ci dwaj, oraz wielu innych wizjonerów Europy, wierzyli że nie ma Europy bez Europy Wschodniej i nie ma Europy bez Europy Zachodniej. To oznacza także, że Wschód i Zachód kontynentu powinny być traktowane równorzędnie w Unii Europejskiej. Coś, o czym wielu na Zachodzie zapomina.

Uczenie się od siebie nawzajem

Powróćmy zatem do początkowego pytania: Czego Europa chce? Oczywiście, nowych inicjatyw politycznych, odważnego przywództwa i miejsc pracy. Ale to, czego potrzebuje to uczyć się. Europa musi uczyć się od różnych państw, które są jej członkami. Jeżeli Francja i Niemcy obnoszą się tak obsesyjnie z koniecznością integracji politycznej UE, najpewniej jest w tym coś, co inne państwa powinny rozważyć. Jeżeli Słowacja i Estonia, ze swoimi liberalnymi gospodarkami i podatkiem liniowym są jednymi z najszybciej rozwijających się gospodarek Europy, to inne państwa powinny zastanowić się czemu Słowacy i Estończycy mogą, o inni nie. Czy Niemcy i Włosi nie dostrzegają, że jedynie poprzez liberalizację rynków mogą osiągnąć wyższy wzrost gospodarczy i zmniejszyć bezrobocie? Czy Francuzi i Belgowie nie są w stanie zauważyć, że ich modele społeczne są nie do utrzymania w obecnym kształcie? Czy Brytyjczycy i Czesi nie rozumieją, że jedynie silniejsze połączenia pozwolą na lepsze zapobieganie aktom terroryzmu, a izolacjonizm to niemożliwy do zrealizowania sen (albo koszmar, jeśli czytelnik tak woli)?

Kryzys, którego obecnie Europa doświadcza, jest wynikiem obsesji Unii Europejskiej, że każde rozszerzenie wymaga pogłębienia integracji, a największe rozszerzenie wymaga pogłębienia największego. Jednak dzisiaj to stwierdzenie nie ma już sensu. Europa nie potrzebuje pogłębienia, ale uczenia. Lekcja z poddanego transformacji Wschodu jest taka: aby lepiej przygotować się na wyzwania ery globalizacji, Europa musi zliberalizować swe rynki. Lekcja ze zmęczonego Zachodu jest taka: po 50-ciu latach integracji, Europa nie tylko potrzebuje, ale zasługuje na to, by poznać konkretne cele. Politycznie, Europejczycy potrzebują wiedzieć co leży u kresu integracji, czy „koniec” integrowania się to Europa federalna czy międzyrządowa. Gospodarczo, Europejczycy potrzebują wiedzieć, czy na końcu drogi leży Europa społeczna, czy kontynent gotowy stawić czoła wyzwaniom 21 wieku. A jeśli chodzi o kobiety, to sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana.