Trzeba więcej płacić

Artykuł opublikowany 24 stycznia 2006
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 24 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Nieufność przywódców państw wynika nie tylko z obecnego kryzysu politycznego, ale również z impasu, w jakim znalazł się budżet UE. Pomimo tego, przywódcy zdają sobie sprawę, że tylko wyższe podatki mogą zagwarantować rozwój.

Wystarczy spojrzeć na mapę świata, aby przekonać się, że stabilne systemy polityczne nie mogą istnieć bez dostatecznego finansowania: najbardziej rozwinięte kraje to te z najwyższymi progami podatkowymi, podczas gdy kraje w których podatki są niskie, pogrążone są stale w kryzysie. Na przykład wysokość podatków w Argentynie osiąga ledwie 21% produktu krajowego brutto (PKB), podczas gdy w krajach takich jak Szwecja czy Belgia podatki przekraczają 50% PKB.

Europa- klub podatkowej arystokracji

Patrząc w szerszej perspektywie, można powiedzieć, że Europa należy do elitarnego klubu “super- państw starego kontynentu”. Wziąwszy pod uwagę, że projekt budżetu europejskiego ma zasięg globalny a znaczenie polityki Wspólnoty wciąż wzrasta, budżet UE można porównać do budżetu USA, Chin, Rosji czy Indii. Potęga ekonomiczna Chin jest powszechnie komentowana, jednak „cud gospodarczy” tego kraju w dużej mierze wynika z polityki strategicznego zarządzania niewiarygodnie wysokimi podatkami. Również model amerykański może być przykładem. Kongres Stanów Zjednoczonych zatwierdził ostatnio budżet w wysokości 3 trylionów euro, z PKB na rok 2005 w wysokości 15 trylionów euro, więc budżet USA stanowi 20% krajowego PKB. Jeśli chcemy konkurować z tymi modelami gospodarki, nie możemy utrzymywać naszego PKB na dotychczas przynoszącym dobre wyniki, jednak mizernym poziomie 1%.

Liczy się każdy

Stawianie czoła nowym wyzwaniom Unii Europejskiej bez wzięcia pod uwagę obecnej sytuacji wszystkich państw członkowskich byłoby nieodpowiedzialne. Nie można oczekiwać od dziesięciu nowych członków oraz Portugalii i Grecji, że pozwolą reszcie Wspólnoty (dosłownie) najeżdżać ich rynki i wymagać od nich dostosowania się do systemu bardzo wysokich podatków, strzeżenia granic i przygotowań do przystąpienia do wspólnego rynku ze wspólną walutą, jeśli w zamian nie stworzy im się możliwości uczciwej konkurencji w środowisku równych szans. Kraje te stanowią 50% państw członkowskich i potrzebują dużej, sprawnie funkcjonującej infrastruktury, która umożliwi im szybki przepływ towarów i kapitału, oraz rozpowszechnianie wiedzy, jak również wzrost aktywności gospodarczej. Podstawowym warunkiem efektywnego kapitalizmu, o którym nie można zapomnieć jest rozwój infrastruktury. Dziś wydajemy się przyjmować, że „wszyscy jesteśmy berlińczykami” zapominając, iż w rzeczywistości wielu z nas jest Polakami, Węgrami czy Maltańczykami.

Jeśli udało nam się kiedyś, uda się teraz

Lokalna solidarność i redystrybucja dochodów zawsze przynosiły dobre rezultaty. Najlepsze tego dowody można znaleźć w historii UE. W 1985r. po decyzji o otwarciu wspólnego rynku podjętej przez ówczesnego przewodniczącego Komisji Europejskiej Jacquesa Delorsa i jego europejskich współpracowników oraz podpisaniu Umowy z Schengen o zniesieniu kontroli granicznej, zawarto pakt na mocy którego reformy te nie mogły zostać przeprowadzone bez wsparcia trzeciego z krajów EWG. Ponieważ Hiszpania, Irlandia, Portugalia i Grecja nie były gotowe do uczestnictwa we wspólnym rynku i do przyjęcia obowiązków wynikających z Umowy z Schengen, podjęto kroki aby przyspieszyć ich rozwój. Podatki zostały podniesione do obecnego poziomu, obniżono o połowę wydatki na wspólną politykę rolną i wprowadzono korzystny Fundusz Spójności. Sukces tych posunięć można najwyraźniej zaobserwować w Hiszpanii, Irlandii czy Grecji.

Obecne wyzwania są równie trudne: przybliżanie Europy jej mieszkańcom, szerzenie demokracji w instytucjach unijnych, problem masowej imigracji, wspólna polityka obronna, oraz zwrot w kierunku modernizacji przemysłu. Jednak niewzruszeni europejscy przywódcy, szczególnie krajów takich jak Niemcy, Francja i Wielka Brytania nie potrafią sprostać takim wyzwaniom. Nie wierzą, że Unia Europejska może im sprostać, wolą więc wybierać strategie które są korzystne tylko dla ich własnych interesów.