Trzeci błąd Francji

Artykuł opublikowany 11 kwietnia 2006
na stronie głównej
Artykuł opublikowany 11 kwietnia 2006
29 maja, Francja będzie miała możliwość popełnić błąd historyczny, jeśli jak zaznaczają niektóre ankiety, zdecyduje się powiedzieć "nie" Konstytucji Europejskiej.

Francja oznaczała historycznie wiele pozytywnych rzeczy dla wielu obywateli Europy i świata. Filozofowie oświecenia, Rewolucji Francuskiej, demokratycznego republikanizmu i oporu antyfaszystowskiego, nie mówiąc już o języku francuskim i bogactwie jego literatury. Francja jest także założycielem i pionierem Unii Europejskiej.

Wcześniej, Francja postawiła się Radzie Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych jasno i bez ogródek przeciw wojnie w Iraku, upragnionej przez Stany Zjednoczone. Jest również zauważalna pozycja Francji w relacjach z kulturą publiczną i walką wielu jej intelektualistów za alternatywną globalizację, bardziej sprawiedliwą i solidarną, szanującą różnorodność kulturową i związaną ze środowiskiem. W tym sensie, w zgodzie z ankietami Pew Institute, Francja jest najbardziej szanowanym przez obywateli z innych państw krajem na świecie.

Bezsensowne nie

W związku z tym, Francja zamyka potężne prawicowe tendencje ekstremistyczne (Le Pen) i lewicowe (Rewolucyjna Partia Komunistyczna, Partia Robotnicza), tak samo jak inne niezależne siły rządzone przez Pasqua i Seguin. Te elementy polityczne są silnie motywowane, aby obalić Konstytucję Europejską na kolejnym referendum. Jeśli wciąż jest możliwy świat wielobiegunowy, zwrot tak ukochany we Francji, jest to możliwe tylko poprzez Unię Europejską. Jeśli ktoś wierzy, że Francja wciąż ma znaczenie w świecie sama przez siebie, jest albo naiwny albo cyniczny. Tylko poprzez Europę Francja może utrzymać swoje stare sny o wielkości wobec amerykańskiego przyjaciela. Jednocześnie tylko poprzez Unię Europejską istnieją możliwości sformułowania demokratycznej i społecznej odpowiedzi na globalizację. Stąd też niestosowność starego francuskiego nacjonalizmu strony gaullista i radykalnej prawicy i ekstremistycznej antyglobalizacyjnej lewicy.

W czerwcu 1940 roku Francja była niedowierzającym świadkiem całkowitej porażki swoich wojsk, ustępującej w związku z posuwaniem się naprzód wojsk nazistowskich. W tych okolicznościach, Winston Churchill zaproponował Francji symboliczną deskę ratunku: utworzenie unii brytyjsko-francuskiej (pomysł wcześniej wysunięty przez Jeana Moneta), łączącej naród francuski i brytyjski w jedno państwo ze wspólnym parlamentem, jako bazę, aby kontynuować wspólnie walkę przeciw nazizmowi, wycofując się na Wyspy Brytyjskie w potrzebie. Odważna propozycja, mając na uwadze to, iż została wysunięta przez konserwatystę brytyjskiego. Jednak rząd francuski zignorował takie wezwanie i będąc również niezdolnym do podjęcia decyzji o przeniesieniu się do kraju zamorskiego, Reynaud zrezygnował otwierając drogę Petain i jego urojonemu rządowi na rzecz nazistów.

W sierpniu 1953, Zgromadzenie Narodowe głosowało przeciw Traktatowi Wspólnoty Europejskiej o Obronie (CED), który już był ratyfikowany przez Republikę Federalną Niemiec i Beneluks. Celem CED, nawet dziś rewolucyjnym, było zlikwidowanie narodowych wojsk i stworzyć europejską siłę militarną, łącząc Niemców i Francuzów, odwiecznych rywali, w taką strukturę.

To był drugi błąd Francji. Z pierwszego, Francja i Europa się otrząsnęły. Jeśli chodzi o drugi, do dziś płacimy konsekwencje: aktualna Europejska Polityka Bezpieczeństwa i Obrony (PESD) jest strukturą w większości międzyrządową i słabą. Miejmy nadzieję, że 29 maja 2005 roku Francja nie da się skusić odbiciem nacjonalistycznym, tak szkodliwym w przeszłości i że Konstytucja Europejska zostanie zaaprobowana. W interesie Europy, w interesie Francji.