Tłumacz ustny: najlepszy z najlepszych

Artykuł opublikowany 8 czerwca 2016
Artykuł opublikowany 8 czerwca 2016

„Niektórzy mówcy nie wypowiadają się w języku ojczystym i mówią zbyt szybko – oto zarzuty tłumaczy Parlamentu Europejskiego opublikowane na niezależnym portalu informacyjnym EUobserver. Cafebabel oddaje głos Victorii Hecq, pochodzącej z Belgii młodej tłumaczce ustnej, która pracuje dla instytucji europejskich.

Strasburg, 21 maja, słońce przygrzewa nad forum Yo’Village zorganizowanym w ramach imprezy European Youth Event. W ten ciepły dzień spotykamy Victorię, tłumaczkę ustną z języków niemieckiego, angielskiego oraz niderlandzkiego na francuski. Od dwóch lat pracuje jako freelancerka dla instytucji europejskich. Opowiada nam o swoich doświadczeniach w zawodzie tłumacza konferencyjnego.

„Nie ma mowy, żeby robić to na kacu”

Lekcja pierwsza: nie każdy może być tłumaczem. „Trzeba być odpornym na stres. Kiedy wchodzisz do kabiny, nie liczy się nic innego. Nie uda ci się, jeśli nie skupisz się w100%. Nie ma mowy, żeby robić to na kacu!” – mówi Victoria.

Podczas studiów początkujący tłumacze regularnie wypowiadają się publicznie w czasie zajęć i poddawani są ocenie. Najważniejsze jest, aby nie brać krytyki do siebie, nawet jeśli wątpliwości pojawiają się nieustannie. „Jest mnóstwo egzaminów, trzeba być najlepszym, żeby je przetrwać”- opowiada Victoria.

Absolwenci mogą przejść do sektora prywatnego lub do instytucji. W sektorze prywatnym trzeba zazwyczaj zaczynać od agencji zewnętrznych. Tłumaczy się najczęściej na i z języka ojczystego, a dni robocze mogą być bardzo długie. Aby pracować dla instytucji, należy wysłać swoją kandydaturę oraz zdać egzaminy. Warunki pracy są bardziej korzystne w sektorze publicznym, w szczególności dzięki działaniu Międzynarodowego Stowarzyszenia Tłumaczy Konferencyjnych (AIIC), które jest jakby międzynarodowym związkiem zawodowym tłumaczy.

Ci, którym uda się zdać egzaminy, trafiają na listę niezależnych tłumaczy, którzy mogą być wzywani przez instytucje. Każdy dział współpracuje z urzędnikami, ale zwracają się oni również do freelancerów. W 2014 roku Dyrekcja Generalna ds. Tłumaczeń Ustnych i Konferencji odnotowała 551 tłumaczy zatrudnionych na stałe oraz prawie 3000 akredytowanych.

Różne taktyki

Victoria rozumie zażalenia odnośnie używania języka ojczystego. Co poniektórzy posłowie wypowiadają się w języku angielskim zamiast w ich własnym, co prowadzić może do marnotrawstwa zasobów. Jeśli, na przykład, polska delegacja decyduje o uczestnictwie trzech tłumaczy na spotkaniu, a potem przedstawiciel Polski nie zjawia się lub mówi po angielsku, oznacza to, że trzech tłumaczy postawiono w stan gotowości na próżno. Polskich tłumaczy nie wzywa się już później na spotkania takiej grupy. Aby uniknąć tego typu problemów, niektórzy tłumacze zwracają się do delegatów przed spotkaniem, prosząc, aby wypowiadali się w języku ojczystym.

Szybkie tempo wypowiedzi nie przeraża Victorii, która ma opracowane rozmaite strategie na wypadek, kiedy mówca jest bardzo szybki: „ Streszczenie. Ludzie powtarzają się, kiedy mówią w sposób naturalny”. Gorzej, jeśli poseł Parlamentu Europejskiego odczytuje przemówienie, w którym nie ma powtórzeń – wtedy jest trudniej.

Victoria uważa, że zarówno mówcy jak i tłumacze, powinni być bardziej wyrozumiali: „Jeśli przyjeżdżasz z innego kraju i zwracasz się do międzynarodowej publiczności, powinieneś dostosować swoją wypowiedź do tej sytuacji. Nie możesz wypowiadać się tak, jakbyś miał do czynienia z ludźmi, którzy mówią w tym samym języku i mają takie same punkty odniesienia jak ty. Z drugiej strony rolą tłumacza jest tłumaczyć – a kultura jest nieodłączną częścią języka”.

„O czym ty mówisz?”

Nawet jeśli droga do objęcia stanowiska tłumacza konferencyjnego pracującego dla Unii Europejskiej jest długa, to gra jest warta świeczki. Victoria najbardziej lubi, kiedy publiczność reaguje na jej słowa. Jednym z jej pierwszych występów w Radzie Europejskiej było spotkanie, które odbywało się praktycznie w całości w języku niemieckim, a była ona jedyną osobą potrafiąca tłumaczyć z tego języka. „Wszyscy francuskojęzyczni uczestnicy spotkania na mnie patrzyli i mogli polegać tylko na mnie, gdyż nie znali języka niemieckiego. W pewnym momencie jedna z niemieckich prawniczek poruszyła temat zupełnie odległy od dotychczas omawianego i wszyscy słuchacze spojrzeli na mnie tak, jakby chcieli zapytać: „o czym ty w ogóle gadasz?”. Spojrzałam na nich i powiedziałam: „to właśnie powiedziała”. Śmiali się. Ostatecznie jej słowa miały związek z tym co mówiła dalej. Wszystko zrozumiałam, a spotkanie toczyło się dalej”.

Najgorsze doświadczenie Victorii jako tłumacza? Nienastawienie budzika! Miała pojechać samochodem do Flandrii razem z koleżankami z pracy, które czekały na nią po drugiej stronie Brukseli. Obudziła się dwie godziny po czasie. „To była kompletna panika! Na szczęście, moje koleżanki były bardzo uprzejme i po mnie przyjechały. Nie chciały mnie wydać, więc powiedziałyśmy, że to z powodu korków. Było mi bardzo wstyd. Teraz, kiedy mam jechać tłumaczyć, nastawiam dziesięć budzików!”

___

Ten artykuł po raz pierwszy został opublikowany przez ekipe lokalną cafébabel Bruxelles.

Wieża Babel - gdzie przypominamy Wam, że język to zawiła sprawa.