Tunezyjska demokracja doszła do głosu!

Artykuł opublikowany 28 października 2011
Artykuł opublikowany 28 października 2011
Wyniki wyborów w Tunezji nie są jeszcze oficjalne. Mimo to, z godziny na godzinę zaczyna się urzeczywistniać pewien trend, a mianowicie: partia umiarkowanych islamistów, Ennahda, zdaje się prowadzić w walce o głosy wyborców w wyborach, które odbyły się w ostatnią niedzielę.
Jeden z prowodyrów rewolucji jaśminowej, członek Tunezyjskiego Stowarzyszenia Wolności Cyfrowej, Khelil Ben Osman, przedstawia cafebebel.com swój punkt widzenia na temat historycznego momentu, który być może jest szansą na to by zaprowadzić w Tunezji demokrację.

Cafebabel.com: Nawet jeśli wyniki wyborów nie są jeszcze oficjalne, partia umiarkowanych islamistów – Ennhada, jest o krok od zwycięstwa w niedzielnych wyborach. Jakie ma Pan przeczucia na parę godzin przed oficjalnym końcem liczenia głosów?

Khelil Ben Osman: Trzeba zaznaczyć, że wyniki wydają się być nieprawdopodobne i już w tej chwili mają ogromny wpływ na kształtowanie się sytyacji politycznej. Dzięki swojej pracy w terenie oraz sieci kontaktów, Ennhada stała się partią wszechobecną i cieszy się dobrymi wynikami na terenie całego kraju. Sztaby wyborcze postępowych partii, natomiast, podczas swej kampanii ominęły wiele regionów wiejskich. Myślę jednak, że naród tunezyjski wszedł już na swoją drogę ku demokracji. Dowodem na to jest niesamowita frekwencja (najprawdopodobniej bliska 70 procentom).

Cafebabel.com: Czy potencjalna wygrana partii islamskiej w niedzielnych wyborach może być postrzegana jako regres, na który wpłynęła arabska wiosną, a w szczególności – rewolucja jaśminowa?

Khelil Ben Osman: Z pewnością nie. Już wcześniej było wiadomo było, że Ennhada otrzymałaby dobry wynik. To, na co należałoby zwrócić uwagę to fakt, że nowo partie postępowe (także zwane modernistycznymi) nie osiągnęły imponujących rezultatów, przede wszystkim dlatego, że kampania polityczna na wsi skupiła się na wydarzeniach związanych z Nessma TV (islamiści zajęli budynek telewizji by zaprotestować przeciw rozpowszechnianiu filmu pt. „Persepolis”), niezwykle znaczących dla wielu Tunezyjczyków, z powodu powstania w ich następstwie dwóch frontów na arenie politycznej: laickiego i konserwatywno-muzułmańskiego.

Zbytnia pewność siebie nie popłaca

Cafebabel.com: Czy uważa Pan, że partie postępowe nie nie miały jasno zarysowanej strategii, że nie były wystarczająco przygotowane na jakąkolwiek ewentualność, być może zbytnio polegając na fali odradzającej się demokratycji, która pojawiła się parę miesięcy temu?

Khelil Ben Osman: To zarzut, który można skierować w stronę PDP (Postępowej Partii Demokratycznej) , która miała się znaleźć na drugim miejscu w sondażach oraz która w dużej mierze wykorzystywała w swej kampanii swój dotychczasowy dorobek , przekonana, że Turcja nie mogła wybra ć innej drogi niż tę ku kompletnej demokracji. Powstaje więc pytanie: czy postępowość można pogodzić z wartościami jakimi lepartii islamskiej?

Cafebabel.com: Wielu polityków zachodnich jak i przedstawicieli mediów, w tym dziennikarzy „Le Monde, zastanawiają się nad kwestią kompatybilności Islamu z demokracją. Jak by to Pan skomentował? 

Myślę, że ponieważ Islam jest często wytykany palcami, ludzie nie przynależący do tej religii zwracają uwagę przede wszystkim na jego negatywne aspekty, przedstawiające religię w sposób karykaturalny. 

Khelil Ben Osman: Według mnie, Stany Zjednoczone Ameryki są krajem chrześcijańskim. Prezydent amerykański, podczas swojego zaprzysiężenia, powołuje się na Boga, kładąc rękę na Biblii. Dlaczego nie bierzemy pod lupę relacji między Kościołem a państwem w Stanach Zjednoczonych, podczas gdy relację tę kontestujemy w krajach muzułmańskich? Warto też zauważyć, że także w Europie istnieje wiele partii afiszujych się z ich religijną przynależnością (tak jak np. Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna Angeli Merkel).

Cafebabel.com: Nawet będąc pro-chrześcijańską, konstytucja amerykańska powstała na bazie prawa, które z religią nie ma nic wspólnego. Islamiści tunezyjscy, natomiast, w tym samym czasie podnoszą kwestię państwa kierowanego przez prawo islamskie – szariat

Khalil Ben Osman: Dyskusja na temat szariat jest aktualnym tematem poruszanym przez myślicieli islamskich. Nie jest to więc problem zamiatany pod dywan. Przez to, że Islam jest wytykany palcem na całym świecie, ludzie zapamiętują przeważnie negatywne skojarzenia, zapadają im w pamięć karykatury. Jedną z głównych kwestii podkreślanych podczas ostatniej kampanii wyborczej dotyczy artykułu pierwszego konstytucji tunezyjskiej. Będziemy podkreślać fakt, że Tunezja jest państwem muzułmańskim? To bardzo ważne pytanie, na które według mnie należałoby odpowiedzieć tuż po wyborach. Podobnie trzeba by się zastanowić nad innymi kwestiami, np. czy laickość można pogodzić z Islamem? W takich dyskusjach zawsze przeciwstawiamy wschód zachodowi. Należałoby się zastanowić w jaki sposób stworzyć symbiozę, tak by wschód naprawdę dopełniał zachód i vice versa. Odpowiedzi na te i inne pytania będą się kształtowały pod wpływem krzyżowania się kultur, ich różnorodności.

"Le concept de laïcité est-il applicable à l’Islam ? Sur ces questions, on met toujours en opposition l’Orient et l’Occident"

Cafebabel.com: Jak według Pana zapowiada się przyszłość? 

Khelil Ben Osman: Myślę, że po przejściu poważnych problemów, koalicja, która zostanie utworzona w najbliższych dniach, będzię wręcz zobowiązana do wspierania fali demokratyzacji, jak i jaśminowej rewolucji. Jestem tego pewien. Tunezja doczekała się wolności słowa, jakiej nie można było do tej pory uświadczyć. Nie pozostaje nic innego jak dalej bronić wolności słowa oraz podstawowych praw człowieka - gwarantów jutrzejszej wolności.

Fot. główna (cc); tekst: Ezequiel Scagnetti (cc)